Uwaga nadchodzi Maja - czyli miesiąc 20-sty

12 stycznia 2016

 
Miniony miesiąc upłynął nam na wizytach, rewizytach, przygotowaniach, świątecznych spotkaniach i szalonych pląsach z tatą. Oj działo się. I nadal się dzieje, bo nasze dziecko wkracza w zupełnie inny świat. Jedni nazywają to buntem dwulatka, inni rozumieją, że dziecko poznaje swoje ja, kształtuje swoją tożsamość i robi to bardzo dobitnie.

Nasz maluch to istny diabeł tasmański. Jest wszędzie. Skacze, biega, tańczy, wspina się na kanapę, skacze po łóżku, a jej ulubiona zabawa to berek! Wciąż chce się ganiać. A najlepiej, jak to robimy w trójkę. No na szczęście babcia nauczyła ją też bawić się w chowanego. Te 3 sekundy, gdy się chowamy siedzi cichutko. 

Są już protesty, są awantury, płacze, histerie. Jest wybieranie ciuchów z rana i wyganianie taty z pokoju. Są fochy przy jedzeniu. Uparciuszek i nerwus wychodzi z naszego dziecka. Fakt, że bardzo kochany. Bo wciąż za mną chodzi i powtarza MAMA KOKAJ! Za wszystko dziękuje. Wciąż się uśmiecha, wieczorem prosi o baje i zdecydowanie więcej sama się przytula. No i wciąż nawija. Zasób słów powiększa się z dnia na dzień. Już nie tylko my, ale i reszta rozumie, co chce przekazać. Przy czym rozwala wszystkich swoim NIO zamiast TAK. A mnie się po prostu zrobiło miękko w kolanach, gdy tata nauczył ją, jak mama ma na imię. Madzia w jej wykonaniu brzmi, jak najpiękniejsze imię na świecie. Najsłodsze wykonanie świata.


To był miły miesiąc. Zapach świeżej choinki mieszał się z aromatem pierników i suszonych pomarańczy. Chyba jeszcze nigdy nie miałam takiego naturalnego, wspaniałego drzewka. Było tak spokojnie. Żadnego pośpiechu. Żadnego przedświątecznego szaleństwa. Prezenty kupione o czasie. Czytanie lektur. Odwiedziny bliskich. Spokojna Wigilia. W końcu tylko jedna. Wigilia. I mąż w domu. Randkowanie. Kino. No miodzio. 




Całkiem udany miesiąc, prawda? Czy Wasz był równie przyjemny? Jak upływają Wam pierwsze dni Nowego Roku?
 
 

Zobacz także

0 komentarze