Ja Cię kocham, a Ty nie śpisz!

3 lutego 2016


Twoje dziecko nie chce spać? Często się wybudza? Nie zaśnie inaczej niż wtulone w Ciebie, na rękach lub przy cycu? Jego drzemki są krótkie i nieregularne, a Ty zachodzisz w głowę co robisz nie tak? Zastanawiasz się ciągle, jak możesz mu pomóc? Jak pomóc sobie? Witaj w klubie! 

Moje dziecko ma problemy ze spaniem od urodzenia. Jak nie w dzień, to w nocy. Jak nie w nocy, to w dzień. Szukałam możliwych przyczyn tego doprowadzającego mnie do szaleństwa niespania. Byłam przekonana, że musi być jakieś wyjaśnienie. Próbowałam już wszystkiego. Robiłam kilometry wózkiem, ręce mi omdlewały od noszenia, cyc był ciągle w pogotowiu. W ramach desperacji podałam dziecku smoka, bez którego teraz żyć nie może. A gdy tylko próbowałam odłożyć ją do łóżeczka rozbrzmiewał krzyk, jakbym dziecko ze skóry obdzierała. Mam wiecznie wyłączony domofon. Kurier już zna kod do klatki schodowej. Telefon zawsze ustawiony na wibracje. Mam ochotę zabić każdego, kto próbuje zmącić ciszę mojego dziecka. Gdy już uśnie, chodzę na paluszkach. Nawet wymieniliśmy w sypialni żaluzje, by dziecko miało ciemno. Przyznam, że nam to troszkę ułatwiło życie. 

Na skraju wyczerpania postanowiłam wypróbować technikę Tracy Hogg Podnieś - Połóż. Trening snu. Co za bzdura! W poradnikach przeczytałam mnóstwo "mądrych" rad. W ciągu dnia nie bądź cicho, bo dziecko się przyzwyczai. Nie noś na rękach, bo będzie Cię wykorzystywało. Nie dawaj cyca, bo zacznie używać go, jak rekwizytu. Dziecko w tym wieku powinno spać tyle i tyle, a dziecko w tym wieku powinno mieć tyle i tyle drzemek.

Byłam sfrustrowana, wyczerpana i wiecznie poddenerwowana. 40 minut usypiania, dla 20 minut spokoju. To mnie przerastało. Aż w końcu wyrzuciłam wszelkie poradniki. Dziecko to człowiek, nie pies! Chcę je wychować i pielęgnować, a nie hodować czy tresować. Przecież ja też nie mogę  czasem zasnąć! Ja też czasem śpię niespokojnie. Każdy ma z czymś problemy. Moje dziecko ma z usypianiem. Postanowiłam zaufać dziecku i zamiast zmuszać ją do spania, gdy się tak długo męczyła, po prostu dać jej spokój. I wiecie co? Pięknie sama wyregulowała sobie drzemki w ciągu dnia. Spała tak długo, jak jej się to udawało, tak często jak tego potrzebowała.

Nie było, tak jak piszą w książkach. Było tak, jak ona tego chciała. Jak potrzebowała. I tak właśnie było dobrze. Sama zeszła do dwóch drzemek, a potem do jednej. Przy mojej maleńkiej pomocy, acz bardzo nikłej. Zaczęła szybciej zasypiać. Wypracowałyśmy własny rytuał. Przebieranie, dyduś, zasłanianie okiem i cycuś. Śpi w kilka minut. Nie zawsze jest łatwo. Nie zawsze punktualnie, ale przecież to dziecko, żywy organizm, a nie robocik. Czasem potrzebuje przytulenia. Ma gorszy dzień. Jest chora, poddenerwowana, targają nią emocje. Ząbkuje. 
 
A nocki? Nocki dalej są ciężkie. Dalej się budzi. Czasem raz, a czasem sześć. Czasem w nocy wstanie i usnąć nie może. Tak wiem, nie powinno się zabierać dziecka do łóżka. Ale po 20 miesiącach nie spania, wiecie gdzie mam rady mądrych doradczyń, treserek dzieci? Właśnie. Dodam, że bardzo głęboko. Biorę Maję do łóżka zamiast ją tresować. Przewala się, przewala, przytula do mnie lub Gazeli i w końcu zasypia. Spokojna i szczęśliwa u boku kochających rodziców. Wilk jest syty i owca cała. 

Ostatnio czytałam bardzo mądrą książkę, bardzo mądrej kobiety, która napisała zdanie zmieniające całe moje dotychczasowe życie. Dziecko się budzi, dlatego, że się budzi! Koniec, kropka. Może jest mu za ciepło, za zimno, boi się ciemności, jest za jasno, uwiera je metka, boli ząbek... nie dojdziesz. Popadniesz tylko w jeszcze większą frustrację, wyczerpanie i desperację. Zamiast więc liczyć, ile razy Maja mnie znów obudziła, po prostu jestem przy niej, gdy mnie potrzebuje. Często nie znam przyczyny. Często nie mam szans na jej poznanie. Po prostu się z tym pogodziłam. Zaakceptowałam. To może jeszcze potrwać. A może skończyć się dziś. Tego nie wiem. Już nie czekam.
 
Jasne, chodzę czasem po ścianach. Wyglądam jak zombie, nie odbieram telefonów, bo gadać mi się nie chce. Jestem wyczerpana i niewyspana. Ale widać Maja potrzebuje mnie bardziej niż ja snu. To minie. Nie mam nadludzkich sił, jeszcze żyję, daję radę. Jest ciężko, ale  wierzę, że odpowiadanie na jej potrzeby ma o wiele więcej korzyści, aniżeli pozostawienie jej by się wypłakała i nauczyła. Bo niby czego ma się nauczyć? Że nikt nie odpowiada na jej potrzeby.
 
Zaufaj więc dziecku. Nie robi niczego złośliwie, ani specjalnie. Pewnie też jest rozdrażnione, że nie może spać. Zaakceptuj ten stan rzeczy. Twoje dziecko nie śpi, bo nie! A na miłe pytania znajomych, czy już przesypia noce, z uśmiechem na ustach powiedz nie i zakończ temat. Nie potrzebujesz niczyich rad. Zaufaj swojej intuicji i przestań walczyć z dzieckiem. Skoro próbowałaś wszystkiego, co możesz zrobić więcej? Zostawić by płakało? No chyba, że taka Twoja wola i Ci z tym dobrze. Nie potępiam. Każda matka wychowuje własne dzieci, wedle własnego uznania. Ja mojego nie zostawię. Nie potrafię i już!

Zobacz także

0 komentarze