Każda kobieta zasługuje na komfortowy poród - rozmowa z doulą Iwoną Walczyk

5 lutego 2016


Połóg był dla mnie nieprawdopodobnie ciężki. Zdecydowanie większość kobiet bardziej boi się porodu, ale ja po wszystkim stwierdzam, że wolę rodzić, niż przechodzić ponownie przez to kilkumiesięczne piekło. Nigdy niczego nie koloryzowałam, nigdy nie próbowałam wmawiać, że macierzyństwo składa się z samych ochów i achów. Macierzyństwo jest trudne. Nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo. Dlatego staram się  wspierać inne mamy. Wiem, że nic tak nie pomaga, jak usłyszenie: to normalne, też tak mam, nie przejmuj się! Nie doradzam. Nie pouczam. Nie jestem żadnym lekarzem czy psychologiem. Jestem mamą, taką jak my wszystkie. Dlatego dziś do rozmowy zaprosiłam kogoś, kto doradzać może z czystym sumieniem. A jej pomoc dla nie jednej z Was może okazać się wybawieniem. Poznajcie Iwonę Walczyk - zawodową doulę, mamę dwójki dzieci i autorkę bloga Mama Mamie.





SAVE THE MAGIC MOMENTS: Iwona, witam Cię serdecznie na Save the Magic Moments. Przede wszystkim dziękuję, że zechciałaś się ze mną spotkać i opowiedzieć co nieco o swojej pracy.

Iwona Walczyk: Witam Cię Madziu. Jest mi bardzo miło, że będę mogła opowiedzieć Tobie i Twoim czytelnikom, nie tylko o mojej pracy, ale o mojej pasji. 

SAVE THE MAGIC MOMENTS: Może zacznijmy od tego, kim jest DOULA, bo wydaje mi się, że niestety spora część osób właśnie poznała nowe słowo.

Iwona Walczyk: Z definicji doula to kobieta wykształcona i doświadczona (również swoim macierzyństwem), zajmująca się ciężarną przed porodem, w jego trakcie i podczas połogu. Dla mnie doula to kobieta nadzwyczajna, mająca w sobie to coś, co sprawia, że jest bardzo silna. Tą siłą dzieli się z innymi kobietami. Jest ich bratnią duszą. Wspiera je i pomaga odnaleźć własną siłę do bycia dla kogoś mamą.

SAVE THE MAGIC MOMENTS: Jak to się stało, że zostałaś doulą? Nie jest to zbyt popularny w Polsce zawód.

Iwona Walczyk: Całe życie wokół mnie było pełno małych dzieci. W rodzinie, później w pracy. Już jako nastolatka zajmowałam się dziećmi. Byłam nianią. Ukończyłam studia pedagogiczne i pracowałam w żłobku i przedszkolu. Uwielbiałam pomagać przy noworodkach. Moje metody na wyciszającą kąpiel, czy usypiane działały i były mamom bardzo pomocne. Tematy okołoporodowe były mi zawsze bardzo bliskie. W 2011 roku zaszłam w ciążę. W szkole rodzenia usłyszałam o pracy douli - pomyślałam, że to właśnie ja. Niestety pomimo mojej wiary w naturalny poród moją córkę urodziłam przez cesarskie cięcie. Temat douli odstawiłam więc na bok. Pomyślałam, że nie będę dobrą doulą, jeśli sama nie urodziłam naturalnie. Gdy zaszłam w drugą ciążę, zostałam z góry poinformowana, że kolejny raz urodzę przez cesarskie cięcie. Trafiłam podczas porodu na dwie kobiety (położną i panią doktor), które pomogły mi urodzić naturalnie. To był wspaniały poród - pełny siły i wsparcia. To cudowne wydarzenie utwierdziło mnie w przekonaniu, że czas zostać doulą. Zapisałam się na kurs. Wróciłam odmieniona. Wróciłam już jako doula. Gdy moja rodzina i znajomi dowiedzieli się, kim zostałam, nikogo to nie zdziwiło- doulowanie do mnie pasuje. 
 

SAVE THE MAGIC MOMENTS: W Polsce przy porodzie obecna może być tylko jedna osoba. Większość kobiet wybiera męża. Powiedz w takim razie, w jaki sposób rodzącej może pomóc Twoja obecność?

Iwona Walczyk: Jeśli podczas porodu towarzyszy mężczyzna, ja jestem wsparciem również dla niego. Podpowiadam, jak może pomóc partnerce. Jakie naturalne metody łagodzenia bólu mogą zastosować. Niektóre szpitale godzą się również na obecność douli, a jeśli nie, to zawszę mogę się wymieniać z tatą. Wtedy staram się i jemu dodać sił oraz co najważniejsze, robię wszystko, aby poród był dla nich wielkim przeżyciem i wydarzeniem, które jeszcze bardziej ich do siebie zbliży.
 
SAVE THE MAGIC MOMENTS: Ale przy porodzie zawsze obecna jest położna. Zatem, czym różnią się obowiązki położonej od pomocy douli? W jaki sposób Ty wspierasz mamy?

Iwona Walczyk: Doula nie jest osobą medyczną. Zajmuję się emocjonalnym wsparciem rodzącej i zapewnieniem jej komfortu fizycznego. Położna też spełnia funkcje douli, jednak ma podczas dyżuru wiele pacjentek. Ja mam tylko SWOJĄ MAMĘ i nią się zajmuję przez cały czas trwania porodu. Z rodzącą poznaje się wcześniej i musi między nami „zaiskrzyć”, aby podczas porodu przyszła mama czuła się ze mną pewnie, komfortowo i przede wszystkim nie krępowała się moją obecnością w tak intymnej chwili.

SAVE THE MAGIC MOMENTS: Zdaje się, że sporo osób uważa, że doula może pomóc tylko podczas porodu. Tymczasem przecież opieką otaczasz również kobiety w ciąży i w połogu. Na czym polega Twoje wsparcie?

Iwona Walczyk: Tak, to prawda, nasza praca nie ogranicza się tylko do porodu. Jestem wsparciem jeszcze w ciąży. Pomagam przygotować się do porodu zarówno naturalnego, jak i do cesarki. Pokazuję przydatne pozycje. Podpowiadam jak może przygotować się osoba towarzysząca. Po porodzie natomiast wspieram mamę podczas karmienia, uczę opiekować się maleństwem i to, co uwielbiam, wprowadzam tatę w życie małego człowieka.  Pomagam mu być aktywnym. Tata ma swój własny, unikalny wkład w rozwój dziecka. Jedyną rzeczą, w jakiej nie może dziecku zastąpić mamy to karmienie piersią. To jedyny moment, gdy może tylko stać i patrzeć.

SAVE THE MAGIC MOMENTS: Rozumiem, ale przecież są pielęgniarki środowiskowe, których wizyty są wręcz obligatoryjne.  Po co więc płacić za obecność dodatkowej osoby? 

Iwona Walczyk: Położna środowiskowa to osoba medyczna i często podpowiada, jak pielęgnować pępek lub doradza czym smarować zmiany skórne. Zajmuje się też mamą w połogu. Natomiast doula wspiera obojga rodziców. Pokazuje jak dbać i zajmować się noworodkiem. Pomaga im wejść w nową rolę, jaką jest bycie rodzicem. Do moich małych podopiecznych umawiam się wieczorami, bo to właśnie najbardziej problematyczna pora. Kąpiel, karmienie, usypianie. 
 

SAVE THE MAGIC MOMENTS: Mogłabyś powiedzieć, z jakimi trudnościami po porodzie najczęściej się spotykasz?

Iwona Walczyk:  Wydaje się to banalne, ale wcale takie nie jest - pierwsza kąpiel. Maleńka istota przeraża rodziców. Pokazuję im, jak sprawić by kąpiel była przyjemną i nie stresującą chwilą dla całej trójki. Karmienie piersią to kolejny problem. Zarówno mama jak i maluszek muszą się tego po prostu nauczyć i właśnie w tym im pomagam. 

SAVE THE MAGIC MOMENTS: Twoja złota rada dla "młodej" i niedoświadczonej mamy brzmi?

Iwona Walczyk: Mimo, że Twój maluch zawrócił ci w głowie i świata po za nim nie widzisz, pamiętaj nadal o sobie. Powtarzaj sobie słowa „szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko!”

SAVE THE MAGIC MOMENTS: Czego Twoim zdaniem kobiety potrzebują najbardziej? Czego najbardziej się lękają? Za co są Ci najbardziej wdzięczne?

Iwona Walczyk: Kobiety potrzebują wsparcia podczas laktacji. Tak bardzo promujemy karmienie piersią, a wizyty doradcy nie są refundowane, za to w szpitalach brakuje wykwalifikowanych w tym kierunku położnych. Kobiety najbardziej boją się bólu porodowego. A on nie zawsze jest tak straszny jak go opisują. Poza tym,  jest wiele naturalnych metod łagodzenia bólu, które doule stosują, aby go w dużym stopniu zmniejszyć. Taką metodą jest np. masaż chustą Rebozo. Za co są mi kobiety wdzięczne? Wydaje mi się, że za siłę, którą uwielbiam się z nimi dzielić. Chcę zostawić mamę szczęśliwą i wierzącą w to, że jest najlepszą mamą pod słońcem. 

SAVE THE MAGIC MOMENTS: Szkoda, że nie znałam Cię wcześniej, bo ja swój połóg przechodziłam okropnie. Żałuję, że obok mnie nie było takiej osoby. Może w takim razie podpowiesz czytelniczkom, jak znaleźć doulę? Istnieje jakieś stowarzyszenie, rejestr?
 

Iwona Walczyk:  Doule kształcone są w stowarzyszeniu doul w Polsce i właśnie na ich stronie można znaleźć doulę ze swojego województwa  (www.doula.org). Gorąco do tego zachęcam.

SAVE THE MAGIC MOMENTS: Na co zwrócić uwagę przy wyborze douli?

Iwona Walczyk: Najważniejsze jest pierwsze spotkanie, to od niego najwięcej zależy. Doula z rodzącą muszą współgrać i czuć się komfortowo w swoim towarzystwie.

SAVE THE MAGIC MOMENTS: Podobno obowiązuje Was kodeks etyczny?

Iwona Walczyk: Tak i uważam, że to bardzo ważne w naszej pracy. Są pewne zasady i doule muszą się ich trzymać.

SAVE THE MAGIC MOMENTS: Chyba nie każda kobieta może zostać doulą?

Iwona Walczyk: Przejść kurs może każda kobieta… ale nie każda będzie doulą. To specyficzny zawód i trzeba być emocjonalnie silną osobą. Mam parę koleżanek  po fachu, które zajmują się tylko mamami podczas porodu, ale są i takie, które wolą kontakt z mamą i noworodkiem. 

SAVE THE MAGIC MOMENTS: Wiem, że coraz więcej douli do wachlarza swoich usług, prócz nieocenionego wsparcia, oferuje szereg innych usług np. nauka masażu Shantala, chustowania, naturalnego pieluszkowania dzieci czy wykonywanie sesji fotograficznych?

Iwona Walczyk: Zawód douli w Polsce jest mało znany i nie znam kobiety, która tylko z tego by się utrzymywała. Dlatego dziewczyny często łączą inne zawody z byciem doulą. Doule są zakochane w mocy chusty Rebozo. Taki delikatny masaż relaksuje i rozluźnia przyszłą mamę, a podczas porodu łagodzi ból. Ja oczywiście też masuję za pomocą chusty. Dodatkowo (mimo, że nie jestem fotografem) zawsze zabieram ze sobą aparat. Jeśli tylko rodząca sobie tego życzy i mamy na to czas, zatrzymuję chwilę porodu oraz pierwszego spotkania z dzidziusiem na fotografiach. Dwójka moich podopiecznych zapozowała również gdy mieli już parę dni. Na prezentowanych zdjęciach Mania z rodzicami. Dodatkowo od niedawna prowadzę bezpłatne warsztaty dla przyszłych rodziców. 
 

SAVE THE MAGIC MOMENTS: Pięknie Ci dziękuję za rozmowę.

Iwona Walczyk: To ja Ci bardzo dziękuję i pamiętaj, że w śród swoich znajomych masz doulę, która chętnie wesprze Cię w następnej ciąży! (szeroki uśmiech)


Zobacz także

0 komentarze