Madziu, Madziu chodź! - 21 miesięcy

12 lutego 2016

Oczko. 21. miesiąc upłynął nam na siedzeniu w domu. Choroba zmogła nas wszystkich. Tata przygruchał wirusisko. Zaraził Maję, potem Maja mnie. Najgorsze, że wszyscy na antybiotykach. O zgrozo również nasz mały bąk. I tak cały miesiąc minął, z my wynudziłyśmy się za wszystkie czasy. No przynajmniej towarzysko, bo przy moim dziecku nudzić się nie da. Ba! Przy moim dziecku usiąść się nie da. Nie ma chorowania! Nie ma urlopu, ani leżenia plackiem w łóżku! Jest zabawa! Jest szaleństwo! Prawdziwy żywioł. Na tapecie - Indianie. Tańczymy w koło misia, radośnie podśpiewując Dziś jesteśmy Indianami. Każdy z nas swój pióropusz ma... 



Wiele się zmieniło w zachowaniu Mai. Staje się bardziej samodzielna. Zaczyna się sama bawić. Wymyśla sobie zajęcia. Widać, jak pracuje jej wyobraźnia. A mnie obserwowanie jej zachowań sprawia ogromną radość. Jest nieprawdopodobnie pogodna i radosna. Cały czas wybucha śmiechem. Inicjuje wygłupy. A czasem kompletnie nie wiemy, co ją tak rozbawia. Do tego wszystkiego jest niezwykle czuła i opiekuńcza. Karmi misie, wozi w wózku laleczki, przynosi mleczko dla kotka, przytula i całuje nie tylko zabawki, ale i nas. W zasadzie pierwsze co mówi z rana to Mama kokaj! i do tego dołącza przytulasa, po czym odwraca się do taty i powtarza rytuał.

Mowa rozwija się u niej w piorunującym tempie. Z dnia na dzień zaczęła odmieniać wyrazy. Ledwo co składa zdanie, a już odmienia rzeczowniki. To nieprawdopodobne, jak ten mały człowieczek wszystko łapie. Wszystko rozumie i z dnia na dzień ma "zaktualizowane oprogramowanie". Wszytko już nam opowiada. A mówi cały czas. Jest całodobowa. Któregoś dnia wracam z zakupów, a moje dziecko radośnie biega po domu wykrzykując JEDI! JEDI! No tata obejrzał całą sagę, a potem dziecko uczył.

Żeby nie było za słodko i różowo muszę Wam powiedzieć, że huśtawka nastrojów daje nam we znaki. W jednej chwili mamy zadowolone dziecko, w drugiej marudne i płaczące. Napady złości lub euforii, w której kompletnie traci nad sobą kontrolę i mnie notorycznie gryzie, albo wpada w histerię nie wiedzieć, z jakiego powodu stają się niemal chlebem powszednim. Biedna widać, że sama jest tym sfrustrowana. Nie potrafi wyartykułować potrzeb. Nie potrafi też poczekać chociażby sekundy na spełnienie swoich zachcianek. Jedyne na co grzecznie czeka to juptup (czyli piosenki dla dzieci na you tube).


W ogólnym rozrachunku i tak jest kochana. A im więcej okazuje się jej zrozumienia i czułości, tym emocje schodzą szybciej. Na im więcej jej pozwalamy, tym mniej jest złości i histerii. Dużo się przytulamy. Dużo rozmawiamy. Dużo czytamy. Maja bowiem zaczęła wręcz żądać bai. Co mnie niezwykle cieszy. Czytanie przed kąpielą, jak i wieczorne harce na łóżku weszły nam już w krew.  Z przerażeniem patrzę na kalendarz, jak czas nieubłaganie dokądś biegnie, a moje dziecko ani się obejrzę, skończy dwa latka.

 
 

Zobacz także

0 komentarze