Wyzwanie książkowe: 12 księżek w 12 miesięcy - a może 23?

17 lutego 2016


No właśnie. W ubiegłym roku postanowiłam, że będę więcej czytała. Jak wiecie, mamie nie jest łatwo. Zwłaszcza, gdy jest się mamą tak absorbującego i ciekawego świata  szkraba, jakim jest Maja. Zwykle odbywa się to kosztem Perfekcyjnej Pani Domu - a że nigdy nią nie byłam, zdecydowanie wolę posadzić pupę na kanapie i zagłębić się w ciekawą lekturę niż szorować podłogi, czy prasować. Miało być 12 książek w 12 miesięcy. Mało, dużo. To nie podlega ocenie. W moim mniemaniu dużo. A wyszło jeszcze więcej, bo ubiegły rok zamknęłam na liczbie 23 i jestem z siebie bardzo dumna.  Pierwszą 12-stkę już poznaliście, pora na kolejnych 11.
 

1. Camilla Läckberg "Fabrykantka aniołków"

Camilla trzyma poziom i wciąż zaskakuje mnie swoimi nieziemsko okrutnymi pomysłami na rozwiązanie zagadki z przeszłości. Kolejna część Sagi o wszędobylskiej i zuchwałej pisarce Erice oraz dociekliwym policjancie Patricku. Ta historia poruszy każdego.

2. N. Minge, K.Minge "Rodzicielstwo bliskości"

Mała książeczka, która przybliży Wam teorię i podstawy Rodzicielstwa Bliskości. Jeśli więc podskórnie wierzycie, że ten sposób wychowania dziecka jest Wam bliski polecam. Nie znajdziecie tu informacji, kiedy Wasze dziecko powinno spać, ani jak często jeść. Znajdziecie tu przede wszystkim informacje, jak przygotować się do naturalnego porodu, jak nawiązać więź z dzieckiem, podstawowe informacje z zakresu karmienia piersią czy spania z dzieckiem. Czym jest baby blues,  jak wyglądają pierwsze dni z dzieckiem oraz jak stosować pozytywną dyscyplinę czy BLW, czyli wszystko, co musicie wiedzieć, by dalej zgłębiać temat.

3. Jo Nesbo " Karaluchy"

 To jedna z nielicznych książek, która mnie niestety rozczarowała. Wiele osób zachwyca się Nesbo oraz jego sagą o detektywie Harrym Hole, mnie jednak czegoś w tej powieści zabrakło. Pierwsza część była ciekawa. Druga... sama nie wiem, jest tu ktoś kto ją czytał?

4. Guillaume Musso " Jutro"

Piałam nad tą książką i piać będę. To moje odkrycie ubiegłego roku. Jestem absolutnie i bezgranicznie zakochana w autorze. Dawno już nie czytałam książki, w której fikcja literacka w tak przepiękny sposób przenika rzeczywistość. Książki Musso są niekonwencjonalne, mają fantastyczną fabułę, surrealistyczne tło i bohaterów, których nie sposób polubić. Zaskakujące zakończenie, lekkie pióro i cudowne cytaty, które wprowadzają w każdy, kolejny rozdział sprawiają, że po prostu się rozpływam.

5. Harlan Coben "Bez pożegnania"

Coben potrafi zaczarować czytelnika tak, by z każdą kolejną stroną chciał więcej i więcej. Jego książki zaczynają się niepozornie, by za chwilę wciągnąć czytelnika w świat intryg i tajemnic. Pozycję opisywałam Wam w poście 5 książek idealnych na długie, jesienne wieczory, więc nie będę się powtarzała.

6. Matthew McKay, Patrick Fanning, Kim Paleg, Dana Landis "Kiedy Twoja złość krzywdzi dziecko - poradnik dla rodziców"

Zauważyłam taką prawidłowość, że im książka dla rodziców jest mniejsza, tym mądrzejsze w niej zawarte prawdy. To poradnik, który polecam absolutnie każdemu rodzicowi. Dowiecie się z niego dlaczego złościmy się na dzieci, kiedy złość może stać się problemem, jakie mogą być jej konsekwencje i jak nie dopuścić do tego, by zdominowała nasze relacje z dzieckiem. Zdecydowanie tej pozycji poświęcę osobny wpis, bo warto.

7. Agatha Christie "Entliczek pentliczek"

Jeśli lubicie kryminały i powieści detektywistyczne grzechem jest nie znać Agathy Christie. Jej dorobek literacki jest na prawdę imponujący, a książki niosą ze sobą magię tamtych czasów. Etykieta, dżentelmeni, opanowanie i niezwykły detektyw Poirot, który tym razem musi rozwikłać zagadkę w studenckim pensjonacie przy Hictory Road, gdzie w zadziwiający sposób giną niezwykłe przedmioty. Klasyka gatunku.

8. Emily Giffin "Coś niebieskiego"

Gdy za długo czytam kryminały czasem potrzebuję zresetować umysł leciutką prozą kobiecą. Wiecie, taką z happy endem, nie nadwyrężającą intelektualnie, nie stresującą. Przy której nie zagryzam zębów, bo wiem, że i tak wszystko skończy się cacy. Miłość nie zna granic, a po świecie jeżdżą królewicze na białych rumakach. Giffin jest mistrzynią w swoim gatunku. "Coś niebieskiego" jest kontynuacją bestselleru pt. "Coś pożyczonego". Tym razem poznajemy świat widziany oczyma rozpuszczonej, egoistycznej i płytkiej Darcy, która jest w ciąży z facetem, który okazał się nie wart zerwanych zaręczyn i zdrady. Co teraz? Nowe życie. Tylko z kim? Jak? Gdzie? Musicie przeczytać.

9. Sophie Kinsella "Pani Mecenas ucieka"

Niesiona na fali lekkiej literatury sięgnęłam po kolejną uwielbianą autorkę. Kinsella znana w Polsce jest głównie z ekranizacji "Wyznań zakupoholiczki". Główna bohaterka Samantha ma 29 lat i jest o włos od zostania wspólniczka w jednej z najbardziej szanowanych firm prawniczych w Londynie. Pracoholiczka, szkolona by odnieść sukces od 8 roku życia. Popełnia jednak fatalny błąd, który kosztuje klienta 50 mln funtów, a ją cały dorobek życia. Sparaliżowana strachem ucieka, gdzie pieprz rośnie. Wsiada w pierwszy lepszy pociąg, wysiada w szczerym polu i przez przypadek zostaje gosposią. Choć nie ma zielonego pojęcia jak włączyć piekarnik czy jak obsługiwać pralkę. A to nie koniec jej perypetii. Przecież musi się zjawić i przystojny facet. Pogodna i zabawna opowieść, która skłania do refleksji nad sensem życia.

10. Camilla Läckberg " Zamieć śnieżna i woń migdałów"

O tej mini książeczce też Wam pisałam. Jest idealna na Święta Bożego Narodzenia. Nie tylko dlatego, że akcja noweli dzieje się na kilka dni przed Wigilią, ale również ze względu na jej niewielkie wymiary. Gdy będziecie mieć dość przygotowań i świątecznej gonitwy, przygotujcie sobie grzańca, weźcie ciepły kocyk, a gwarantuję, że za 2 godzinki skończycie książkę z uśmiechem na ustach. Tym razem bohaterem jest detektyw Molin, który wraz z niechcianą przezeń dziewczyną i jej upiorną rodzinką spędza kilka dni odcięty od świata na małej wysepce. W dodatku na dzień dobry umiera senior rodu, a Martin sprawę musi rozwiązać sam, bez Patricka. Stawiam kawę osobie, która domyśli się zakończenia. Absolutnie nieprzewidywalne.

11.  Paula Hawkins "Dziewczyna z pociągu" 

To miał być hit ubiegłego lata. Dla mnie okazał się rozczarowaniem roku. Nie będę nic więcej pisać. Już się wypisałam. O dziwo znakomita wasza większość przyznała mi rację, choć spodziewałam się komentarzy w stylu Dziewczyno upadłaś na głowę! Jak mogło Ci się nie podobać! Bestseller! Co to marketing potrafi zrobić...
Kolej na Was. Co Was w zeszłym roku zachwyciło? Co rozczarowało. Z jakim wynikiem zakończyliście? Macie jakieś postanowienia książkowe na ten rok? Jakieś konkretne tytuły na liście must read? Ja w tym roku postanowienie mam tylko jedno - więcej książek z pułki dla rodziców :)
 
 

Zobacz także

0 komentarze