Powrót do pracy czy urlop wychowawczy?

30 marca 2016

mama wraca do pracy
Każda z nas prędzej, czy później staje przed takim wyborem: powrót do pracy czy urlop wychowawczy? Tylko na co się zdecydować? Dla jednych wybór jest oczywisty, dla drugich to prawdziwa zagwozdka, a jeszcze inni tego luksusu posiadania jakiegokolwiek wyboru nie mają wcale. 
Cieszę się niezmiernie, że znalazłam się w tej komfortowej sytuacji i miałam sposobność podjęcia decyzji wspólnie z małżonkiem. Jedna babcia nie ma jak dojeżdżać, druga pracuje. Żłobek dla mnie nigdy nie wchodził w grę, a na nianię zwyczajnie mnie nie stać. Po miesiącach myślenia, analizowania różnych wariantów i przeliczania kosztów oraz wszystkich za i przeciw stało się. Zostałam mamą na pełen etat. 

Dlaczego wybrałam urlop wychowawczy?

Niektórzy twierdzą, że od dziecka trzeba odpocząć, bo zwariować idzie. Powrót do pracy jest dobry dla dobra psychicznego, jakości relacji z dzieckiem, domowego budżetu, a przede wszystkim do samorealizacji i rozwoju. Ja jednak wierzę, że o jakości relacji nie decyduje wcale ilość spędzanych z dzieckiem godzin, a ich jakość, nasze nastawienie i zaangażowanie. Nie wyobrażam sobie spędzać z Mają jedynie 2 godzin dziennie.

Nie powiem Ci, że nie mam mojego dziecka dość, że nie doprowadza mnie do rozpaczy i ataków apopleksji. Jestem taka sama, jak każdy człowiek. Muszę od Niej odpocząć. Potrzebuję mieć również czas dla siebie, dla męża, dla domu. Chwilę na relaks, na rozwój lub na zwyczajne nicnierobienie. Chwilowo nie wykonuję pracy zawodowej, ale nie powiedziałabym, że się nie realizuję albo nie rozwijam. Nie pnę się po szczeblach kariery, to fakt, ale póki co szczeble nie są dla mnie tak ważne, Ważna natomiast jest dla mnie rodzina, Maja i relacja jaką tworzymy. Dbałość o rodzinę. Zawsze tego pragnęłam. Zawsze rodzina była moim priorytetem. Na naukę i pracę zawsze przyjdzie czas. Przecież wrócę. Nie ma bata, żeby nie. Dziecko tak szybko rośnie, że szkoda mi przegapić te najistotniejsze, przełomowe momenty. 
Nie chcę, by opowiadał mi o nich ktoś inny. Na tym poziomie rozwoju, z tą wrażliwością na świat, nie wyobrażam sobie zostawić dziecka na 9 h pod czyjąś opieką.  Poza tym wiem, że to długo nie potrwa. Dlatego cieszę się każdym dniem spędzonym z nią, nawet tym z pozoru najnudniejszym, najgorszym i najbardziej wyczerpującym.

Co więc daje mi urlop wychowawczy?

1. Możliwość stałego kontaktu z dzieckiem.
2. Wpływ na jego rozwój.
3. Satysfakcję i poczucie spełnienia, bo nie ma nic piękniejszego jak dostawanie non stop całusków i słyszenie mama kocham!
4. Poczucie bezpieczeństwa u dziecka.
5. Zdrowie - nie oszukujmy się, ale dzięki temu, że nie chodzi do żłobka jest zdrowa i buduje swoją odporność, co z pewnością w przyszłości zaprocentuje.
Oczywiście minusów również się kilka znajdzie. Największym jest życie z jednej pensji. Ale póki co, ciężko bo ciężko, jednak dajemy radę.  A jesteśmy na tyle zgodnym małżeństwem, że nie czuję się w jakikolwiek sposób ubezwłasnowolniona z powodu "własnych" pieniędzy na koncie. Chyba mogę powiedzieć śmiało, że w tej kwestii jestem szczęściarą i mocno doceniam ten dar od losu, choć łatwo nie jest chciałabym zapisać w pamięci, każdy jej uśmiech, przytulanie, sukcesy, każde nasze wygłupy i śmiechy. A jest ich tak wiele...

Zobacz także

0 komentarze