Czy teściowa to też mama?

25 maja 2016


 
Tak mnie tknęło pod ten Dzień Matki, że zadałam Wam to pytanie na swoim facebookowym fanpage. I tak jak się spodziewałam. Wywołałam burzę i sporo mocno skrajnych emocji. Żałuję tylko, że nie wypowiedziała się żadna kobieta będąca teściową, ani żaden mężczyzna. Ale może nie wszystko stracone. No właśnie, czy teściowa to też mama? Czy powinniśmy składać jej życzenia w Dniu Matki? Już abstrahując od faktu mówienia do obcej kobiety mamo. 

W Polsce istnieje taki niepisany zwyczaj, że do teściów winniśmy z dnia na dzień zacząć zwracać się per mamo, tato. Osobiście się z tym nie zgadzam. Wychowałam się w rodzinie, gdzie zawsze powtarzano, że mama zawsze była, jest i będzie tylko jedna. Ani moja mama, ani jej siostra czy moja babcia nie zwracały się do teściowej mamo. Moja mama wręcz czuje się urażona faktem, że do kogoś zwracam się w ten sposób. Oczywiście doskonale zdaje sobie sprawę, że jak różni są ludzie, tak różne są relacje ich łączące. Pomijam więc przypadki, gdy własnej mamy się dawno nie ma czy te bardziej skrajne, gdy z mamą łączy nas tylko DNA, a to właśnie teściowa jest tą osobą, która przynosi nam miłość, zrozumienie i pełną akceptację.

Dla mnie mama to słowo zarezerwowane dla jednej osoby. Dla tej, która nosiła mnie pod sercem przez 9 miesięcy. Dla tej, która wyła z bólu na porodówce właśnie przeze mnie. Dla tej, która w jednej nanosekundzie ujrzawszy mój pomarszczony, czerwony, nie do końca piękny ryjek pokochała mnie miłością bezwarunkową. Dla tej, która akceptuje mnie taką, jaką jestem i choćbym nie wiem, co zrobiła czy powiedziała nie przestanie mnie kochać. Dla tej, która w każde moje urodziny kupowała mi tyle róż, ile lat kończyłam. Dla tej, która była przy mnie, gdy dostałam pierwszy okres. Dla tej, która zaprowadziła mnie pierwszy raz do ginekologa, która wspierała, gdy ja denerwowałam się przed pierwszą randką. Dla tej, która klepała po plecach, gdy rzucał mnie chłopak i dla tej, która cieszyła się z każdej mojej piątki w szkole. Dla tej, która pozwalała popełniać mi błędy, choć wiedziała, że będę cierpiała. Dla tej, która prała te przeklęte tetrowe pieluchy i kupowała kolejną lalkę Barbie. Nie da się zastąpić mamy! Tak, jak nie da się zastąpić taty, ani męża. Dla mnie to słowa przypisane do konkretnych osób.

Przy całej swej sympatii do teściowej, przy całej mojej wdzięczności, że wychowała i wydała na świat tak wspaniałego mężczyznę, jakim jest mój mąż, choćby była najwspanialszą osobą na świcie to mamę mam jedną.  Zawsze z Gazelą wspólnie odwiedzamy rodziców. Zawsze wspólnie świętujemy. Ale życzenia składamy tylko własnym mamom.
 
 

Zobacz także

0 komentarze