Hymn dziękczynny dla taty

23 czerwca 2016

 
Dawno temu przeczytałam u kogoś wpis, dotyczący "zachwytów nad tatusiami". Ściślej rzecz ujmując, autorkę trapiła myśl, że wystawiamy chłopom laurki, na które zupełnie nie zasłużyli. Jej zdaniem całkiem niesłusznie rozczulamy się na widok mężczyzny z dzieckiem na rękach, wychwalamy mężów, którzy korzystają z urlopu tacierzyńskiego, czy potrafią zmienić pieluszkę. Przecież to ich święty obowiązek. Czy aby na pewno?
 
A ilu znasz mężczyzn, którzy nie wstydzą się ojcostwa? Którzy nie sprowadzają go do bycia głową rodziny i zarabiania na nią? Ilu znasz mężczyzn, którzy nie tylko skorzystali z prawa do urlopu tacierzyńskiego, czy zwolnienia na żonę po porodzie, ale skorzystali z urlopu wychowawczego? Ilu znasz mężczyzn, którzy chętnie zostają w domu z dzieckiem, podczas gdy na dom zarabia właśnie kobieta? Ilu znasz mężczyzn, którzy dają sobie umalować paznokcie przez córkę? Nie wstydzą się publicznie wołać za dzieckiem kocham Cię! Znają ich ulubiony kolor oraz wiedzą na co dziecko jest uczulone, co lubi jeść, czego nie tknie? A no właśnie. Wcale nie tak wielu prawda?
 
Na szczęście to się zmienia. Na szczęście jest ich coraz więcej. Na szczęście nasza kultura się zmienia. Stereotyp ojca żywiciela, przed którym dziecko czuje jedynie respekt, ale się go boi i praktycznie nie widuje, a już na pewno nie ma żadnej więzi, idzie w zapomnienie. I chwała Bogu. Uważam, że nie ma nic piękniejszego i bardziej męskiego od faceta tulącego i całującego niemowlaczka. Od taty, który wstaje w nocy, by podać dziecku butlę czy zmienić pieluchę.
 
Skąd te zachwyty nad tatą spacerującym z berbeciem? Z naszego pragnienia posiadania czułego, troskliwego i kochającego partnera. Ot co. Z resztą, wiesz co? nie ważne skąd. Uważam, że te zachwyty, achy i ochy, westchnienia, laurki czy hymny dziękczynne są słuszne. Facet nie kobieta, tak szybko na laurach nie siada. A pochwalony nie od razu robi się próżny, a raczej zostaje utwierdzony w przekonaniu, że postępuje słusznie, jego ego rośnie, więc.... robi to dalej!  


Dzięki temu, nam jest lżej niż naszym mamom. Dzięki nim nie musimy poświęcać dla dziecka wszystkiego. Dzięki nim możemy w nocy czasem do tego dziecka nie wstać, rano odespać, wyjść z przyjaciółką na kawę, na zakupy. Dzięki temu nie tylko możemy zadbać o siebie, ale i o wspólną relację mąż - żona. Jak to? Dzielenie obowiązków. Dzielenie się odpowiedzialnością. Nie jest tak, że mama jest od karmienia, a tata od zabawy. Jasne każde z nas ma swoje specjalizacje. Każdy z nas ma nawet swoje preferencje. Ja np. zdecydowanie wolę Majci czytać książeczki niż szaleć z nią do utraty tchu, ale oboje robimy wszystko. Tata nie da tylko cyca, ale zawsze może dziecko podać mamie, nakarmić butelką, czy chociażby spioniozować berbecia po jedzonku.


Dziś Dzień Ojca. Jednak tym razem zamiast składać życzenia w imieniu Mai, pragnę podziękować mojemu mężowi za to, jak wspaniałym jest Tatą. Za to, że uwielbia się z Nią bawić. Za to, że rozumie ją niekiedy lepiej ode mnie. Za to, że zaraża ją własnymi pasjami. Za to, że co dzień w jego oczach widać przeogromną miłość. Za to, że mimo iż często przez Maję odrzucany, chowa dumę w kieszeń i wciąż wychodzi jej naprzeciw. Za to, że się nie poddaje w swoich staraniach. Za to, że co dzień jego uczucie jest coraz silniejsze. Za to, że... mogę tak dłużej... :)  Mężu po prostu dziękuję! Miłego Dnia Ojca! Jak co roku, mamy dla Ciebie piękną niespodziankę! Tym razem udział Majucha jest znacznie większy. Ale to, jak do Nas wrócisz! Będziesz zachwycony! Kochamy Cię!


Zobacz także

0 komentarze