Klasyka czy bestseller? Czy przy wyborze książek należy kierować się modą?

29 czerwca 2016

 
Muszę przyznać, że ostatnio naprawdę połknęłam bakcyla książkowego. Jest zdecydowanie większe prawdopodobieństwo, że pieniądze wydam na książki zamiast na ciuchy. Czytam coraz więcej i coraz częściej. Założyłam nawet własny KLUB KSIĄŻKI, gdzie jego uczestnicy wciąż mnie inspirują i otwierają mnie na nowych autorów i nowe gatunki. Bo w czytaniu przecież nie chodzi o to, by sięgać po to, co jest modne, ale po to co nam się rzeczywiście podoba i co nas będzie rozwijać.


O ile w zeszłym roku chciałam się po prostu rozkręcić i postanowiłam sobie za punkt honoru, że przeczytam przynajmniej 12 książek w roku, o tyle w tym nie patrzę na liczby, a na książki. Właśnie, a Ty czym się kierujesz przy wyborze książki? Czytasz to, co wszyscy? Ulegasz marketingowi? Wpływom znajomych, blogerów, internetu, reklamy. Wybierasz książki tylko z półki bestseller? 


Kiedyś wierzyłam, że skoro tysiące, a nawet czasem miliony sięgają po książki, to musi być ona naprawdę dobra. W większości przypadków tak jest, ale niestety to zwyczajnie biznes. Weźmy chociażby taką "Dziewczynę z pociągu"... O jaką tak książka miała reklamę, czym to ona miała nie być. Zła nie była, ale przy takim szumie powinna wbić mnie w fotel, wstrząsnąć mną dogłębnie, odmienić moje życie i sprawić, że nie będę spała po nocach. Cokolwiek. Tymczasem... ahhhh szkoda mówić, już się napisałam na ten temat i o dziwo sporo osób mi przyklasnęło. 


Czym więc się kierować przy wyborze książki? Ja stawiam na własny gust, intuicję i często czytam recenzje. Od niedawna radzę się też moich drogich koleżanek w Klubie. Uwielbiam nasze dyskusje, cenię ich zdanie i lubię się radzić. Często oceniam lekturę po okładce. Szukam, pytam, dowiaduje się. Kierując się intuicją odkryłam MUSSO, idąc za własnym gustem rozczytuje się w Emily Giffin, Cassandrze Clare czy Camili Lackberg. A dzięki poleceniom odkryłam w końcu Małgorzatę Musierowicz czy Erica Emanuela Schmitta. Rzadko czytam to, czym aktualnie zaczytują się inni. Sceptycznie do tego podchodzę. Zwykle przeczekuje i poznaje opinie innych. Dopiero wówczas się decyduję.


Nie wstydzę się własnych zainteresowań. Wychodzę z założenia, że o gustach się nie dyskutuje. Jeden lubi, gdy krew się leje, drugi gdy drży ciało, a jeszcze inny lubi się przenieść w świat fantasy. Nikogo nie wytykam, z nikogo się nie śmieję. Uważam, że to wspaniale, że mamy różne zainteresowania. Świat jest przez to bardziej barwny. Są niestety ludzie, którzy za pustaków mają tych, co nie sięgają po literaturę piękną, a czytają wszystko co wpadnie im w rękę. Tych co traktują czytanie, jak popkulturę a nie chwile wzniosłe. Ich zdaniem obce są im intelektualne uniesienia. 


Ale przecież książki są dla ludzi. Na wszystko w życiu przychodzi pora. Tak i człowiek dojrzewa do pewnych gatunków, autorów, problematyki. na różnych etapach naszego życia interesują nas inne treści. Każdy potrzebuje innych rozrywek, innych odskoczni, innego świata. Wierzę, że w księgarni warto czasem sięgać poza własne regały. Otwierać się na nowych autorów, poszerzać horyzonty, albo nadrabiać braki światowej literatury. 


Klasyka czy bestseller? Dla mnie jedno i drugie, ale zanim sięgnę upewnię się, że warto. Są książki, które zawsze chciałam przeczytać, jak "Wielki Gatsby", "Zabić drozda" czy "Ulisses", są takie, które nagle się pojawiają i noc zarwana, ale są też lektury, które nie są znane szerszemu gronu, wokół których wcale nie ma szumu medialnego,  a nam wydają się wspaniałymi, trafiają tam, gdzie powinny prosto w nasze serca. 
 
A Ty? Co wolisz? Co czytasz? Co zawsze chciałaś przeczytać?
 
 

Zobacz także

0 komentarze