Maja kocha mamę czyli miesiąc 25.

12 czerwca 2016


Muszę przyznać, że byłam już bardzo bliska zakończenia tego cyklu wpisów, szybko jednak doszłam do wniosku, że za bardzo mi będzie tego brakowało. Postanowiłam pociągnąć temat do trzecich urodzin. Co Ty na to? Mam nadzieję, że Cię to ucieszy?

25. miesiąc pod jednym względem był jak wszystkie poprzednie - pełen niespodzianek. Zdawać by się mogło, że po drugich urodzinach wszystko wróci do normy, a tzw. bunt dwulatka odejdzie w niepamięć. Niby Maja faktycznie jest inna. Naprawdę zrobiła się bardziej potulna. Wciąż się przytula. Zwłaszcza nad ranem. Mamy jeszcze pół godzinki dla słoninki, wtulona jedna w drugą. Coraz częściej słyszę Maja kocha mamę albo Kocham Cię mamo! Coraz częściej moje dziecko przybiega do mnie tylko po to, by przytulić się do mojej nogi. A jednocześnie coraz częściej diabeł ją korci, więc non stop psoci. A to rzuci butem w lustro, a to wejdzie bez pytania na parapet albo się schowa. No hitem tego miesiąca była "przyozdobiona" ściana. Szok. Dla ścisłości: ona nie rysuje kredkami. Nie lubi. A tu taki klops. Cała ściana. Picasso poczuł natchnienie. Dzięki Waszym radom udało mi się zmyć wszyściusieńko, bez żadnych plan i uszczerbków na wyglądzie salonu. Dziękuję!!!!!!

Maja chce wejść na każdy murek, każde krzesło, a w zoo najciekawsze były ławki! Tak ławki. Maja wchodziła dosłownie na każdą. Wszystkiego chce dotknąć, wszystkim rzucać. No istny urwis momentami. Gagatek jest wszędzie. Jak w Matrixie. Była tam, już jest tu. Nie wiem doprawdy, jak ona to robi. Ostatnio byłyśmy w lesie. Nawet nie wiem kiedy podbiegła do mrowiska i wsadziła w nie palucha! No serce mi stanęło. Całe szczęście, że byłam równie szybka i obyło się bez tańca Telimeny.
 
 
Jednocześnie nasze dziecko stało się szalenie uprzejme i kulturalne. Cokolwiek bym jej nie podała, w czym nie pomogła, wciąż słyszę Dziękuję Ci mamo! Rozwala nas to kompletnie. Robi się też "całodobowa". Gada, gada i gada. Non stop. A jak nie ma do kogo, rozmawia z Heniem i z całą resztą pluszaków oraz lal. A ja uwielbiam wówczas ją podglądać. Rzuca takie teksty, że boki zrywać. Nie tylko jej zasób słów z dnia na dzień się powiększa, ale doskonale rozumie ich znaczenie. Wie, jak ich użyć. Wie, co powiedzieć i jakim tonem. Taki mały człowieczek, co to gada jak stary. Ile my się czasem naśmiejemy. Aż żałuję, że na bieżąco nie zapisuję tych jej powiedzonek. Do naszych ulubionych należą: Tata popraw mi fryzurę. Zwolnij! Nie jedź tak szybko!


Aaa... bym zapomniała i kilkanaście razy dziennie słucham Lady Pank, bo ukochaną piosenką mojego gagatka są TACY SAMI. Chodzi i śpiewa, tworzy remixy oraz własne wersje. Na początku brzmiało to jak Tacy sami, aścianami. Hehhe. Teraz jest już normalnie. Aż się boję co przyniosą kolejne miesiące. Rośnie mi niezła artystka!

Pogoda dopisuje, więc w tym miesiącu większość czasu spędziliśmy na zewnątrz. Odwiedziliśmy już łódzkie zoo i zaliczyliśmy kilka rodzinnych wycieczek rowerowych. Mężuś kupił mi przecudny rowerek miejski i tak sobie z gracją (no dobra często z wywieszonym jęzorem) jeżdżę szczęśliwa. A Maja ma taką radochę, na jaką nawet nie liczyliśmy. W foteliku siedzi taka dumna i uśmiechnięta, że serce rośnie. Do tego śpiewa całą drogę Ogórek, ogórek, kiszony ogórek! Byłyśmy już kilka dni poza miastem u babci, gdzie Maja biega wciąż z konewką usiłując podlać kwiatki, choć więcej podlewa swoje stopy, zbiera chwasty i radośnie goni sierściuch albo próbuje go o zgroza dosiąść.
 
 
Oczywiście był i wspaniały Dzień Matki, na który dostałam pierwszą laurkę, buziaka z rańca i usłyszałam wyznanie miłosne oraz nasz kolejny, wspólny Dzień Dziecka. Ale są i problemy. Bo choć Maja coraz częściej robi mi tę uprzejmość i przesypia noce to niestety zaczęły dokuczać piątki. Do tego mamy problemy z nóżkami, więc tułamy się po ortopedach. Ehhhh
  
A Tobie jak upłynął ostatni miesiąc?
 
 

Zobacz także

0 komentarze