MAMA MAMIE WILKIEM

9 czerwca 2016

matka matce wilkiem
Ta wojna nigdy mnie nie dotyczyła. Staram się nie oceniać, nie wymądrzać, nie ganić. Jak mawiała Korba "Nie mój cyrk, nie moje małpy". Może dość dobitnie powiedziane, ale taka jest prawda. Nie zamierzam się wtrącać do wychowywania czyiś dzieci. Zawsze mam swoje zdanie, a jak go nie mam pytam o rady innych mam. Nie wstydzę się tego. Uważam, że właśnie o to chodzi, by dawać innym wsparcie, dzielić się doświadczeniem, a czasem po prostu wysłuchać. Trzymać się razem. Ale jak tylko po tej stronie brzuszka pojawiła się Maja zaczęłam odczuwać różne zgrzyty, krzywe spojrzenia, czasem nawet ataki za sam fakt opowiadania się za którąś opcją.
 
Jest wojna mam-cyców z mamami mm. Jest wojna mam wychowujących z mamami tresującymi. Jest wojna mam pampersujących z mamami tetrowcami. Jest też wojna mam wyznających macierzyństwo bliskości i mam wyznających zimny chów i karne jeżyki. Jest w końcu przechwalanie się, czego to moje dziecko nie potrafi. Długo by wymieniać. Nic mi do tego. Naprawdę. Czy zamierzam kogoś przekonywać do swoich racji? Nie. Choć z drugiej strony tak, bo większość mam odbiera samo wypowiedzenie się w temacie jako atak, nakłanianie, nagabywanie. Zwał jak zwał. Spotkałam się już z naprawdę przeróżnymi sytuacjami. Są mamy, które wręcz zrywają kontakty, bo myślą inaczej, bo wychowują inaczej.
 
Powiem Wam jedno: ile mam, tyle sposobów na wychowanie. Ile mam, tyle zdań. Przynajmniej u Nas w Polsce, ale czy naprawdę matka matce wilkiem być musi? Wszystkie jesteśmy mamami, wszystkie kochamy swe dzieci, wszystkie chcemy dla Nich jak najlepiej, tylko obieramy inne kierunki realizacji celu. Ale tak naprawdę wszystkie codziennie przechodzimy przez to samo, mamy te same problemy, te same rozterki, te same burze hormonów. Czy nie lepiej byłoby trzymać się razem? Wspierać, szanować i wzajemnie dopingować. Nie konkurować. Nie urządzać wyścigu szczurów. Nie pouczać. Wierz mi, każda z nas jest zmęczona, ma czasem dość. Każda chce się komuś wyżalić, wygadać, wypłakać. Lepiej zrobić to właśnie innej mamie. Jasne, że łatwiej jest znaleźć rodziców, którzy myślą i postępują tak samo, jak my, ale czy naprawdę warto jest czasem zrywać kilku lub kilkunastoletnią przyjaźń, bo karmisz piersią, a Twoja psiapsióła mm? Czy naprawdę warto kogoś skreślić, bo wrócił do pracy, podczas gdy Ty wybrałaś siedzenie z dzieckiem? Czy naprawdę musisz taką osobę oceniać, strofować, wyśmiewać?

 
Każdy, ale to absolutnie każdy z nas jest taki, a nie inny z określonych powodów. Światopogląd każdego z Nas ukształtował się w sposób niepowtarzalny. Pomyśl, że jesteś wyjątkowa. Ale Twoja koleżanka również! Doceń jej atuty, czerp z jej doświadczenia. Może ma starsze dziecko od Twojego? Może ona już nie panikuje, gdy Twoje dziecko nie je, w nocy nie śpi, ma gorączkę, zbije kolano (...), a Ty nie wiesz co robić? Może Ci doradzi? I czy to przyjmiesz, czy nie, podziękuj jej, doceń, a zrób to, co właśnie Tobie wydaje się słuszne. Podążaj własną intuicją, a wszystko będzie dobrze. Wasze relacje również. I bądź szczera. Nie udawaj, nie rób min. Nie bądź fałszywa. Mama to wyczuje. Empatię mamy na najwyższym poziomie. Ty też. Więc czemu uważasz, że Ona nie?
 
Więc mamki trzymacie się razem. Niechaj mamy lubią mamy!

Zobacz także

0 komentarze