Oskar i Pani Róża - książka, którą po prostu musisz znać!

7 czerwca 2016


Eric Emmanuel Schmitt
Wstyd nie znać tej książki. A jednak. Ja nie znałam. Nie znałam w ogóle twórczości Erica-Emmanuela Schmitta. Za namową Marzeny czyli "Matki Puchatka" postanowiłam zacząć właśnie od tego opowiadania. I tak zrobiłam. I przepadłam. Zakochałam się. Wzruszyłam. To majstersztyk literacki. Arcydzieło. Prawda o życiu i śmierci zapisana na niespełna 70 - ciu kartach. Piękna, czysta, prosta w formie i przekazie. Tu każde zdanie się liczy. Każde jest na miarę złota. Każde jest aforyzmem samym w sobie. Każde niesie przesłanie, prawdę i mądrość. 

Oskar ma zaledwie 10 lat. Jest nieuleczalnie chory na białaczkę. Żadne metody, żadne leki na niego nie podziałały. Umierając w szpitalu poznaję ciocię Różę, byłą zapaśniczkę. Kobietę niezwykle ciepłą, mądrą, która potrafi rozmawiać o wszystkim, która ofiarowuje mu swoją przyjaźń i ciepło, zrozumienie. Która go słucha, która się go nie boi. Która po prostu jest. Wiąże się między nimi prawdziwa więź, dzięki której niewierzący dotąd chłopiec zaczyna pisać listy do Pana Boga. Listy pełne mądrości, otwartości i okrutnej szczerości. Listy śmieszne i listy okrutne. Listy, których zbiór stanowi ta książka. 

I tak chłopiec, któremu pozostało jedynie 12 dni życia przeżywa je w sposób pełny.  Poznaje uroki dzieciństwa, przeżywa okres buntu nastolatków, odczuwa czym jest odpowiedzialność i dorosłych, a na koniec czym jest samotność i smutek wieku starczego.

Schmitt porusza ciężkie tematy: śmierci dziecka,  samotności umierającego, bezradności bliskich, bólu,  cierpienia, niezrozumienia. Ale również miłości, przyjaźni, bliskości, radości życia. Ta książka skłania do refleksji nad kruchością życia, jego znaczeniem, wartością samą w sobie. Niesie ukojenie, wiarę i oswaja nas ze śmiercią w sposób nietuzinkowy, najbardziej czysty, subtelny i najpiękniejszy z możliwych. Oskar pokazuje nam, że pewne wartości w naszym życiu nigdy nie utracą swej rangi. Jedynie my czasem się zatracamy o nich zapominając.


W tyj niewielkiej lekturze autor ukazał swój geniusz w pełnej krasie, dlatego nie mogę się doczekać innych jego książek. Zauważyłam też pewną zależność. Otóż te najmniejsze, niepozorne książeczki niosą największe wartości. Stanowią o kwintesencji naszego życia. Weźcie chociażby "Małego Księcia". Czyżbym się myliła?

ps. jeśli lubisz czytać serdecznie zapraszam do mojego Klubu Książki! :)
 

Zobacz także

0 komentarze