Czy powinniśmy obchodzić Halloween?

31 października 2016

 
No właśnie? Czy powinniśmy? Czy nie powinniśmy obchodzić Halloween? Wydaje się, że święto to, staje się w Polsce coraz bardziej popularne, choć nadal nie tak jak w Stanach. U nas dzieci nie biegają poprzebierane od domu do domu. Do drzwi nie pukają. O cukierka nie proszą. Psikusów nie robią. A mimo wszystko. W jakiś sposób się to przyjęło. Z roku na rok coraz więcej osób kupuje dynie. Coraz częściej organizowane są imprezy dla dzieci. I wiesz co? Mnie się to bardzo podoba.

Niektórzy uważają to za prawdziwe zło, tłumacząc to symboliką, nazywając świętem pogański. Tylko po co się tego doszukiwać? Dynia, to dynia - warzywo. Bardzo zdrowe i smaczne. Jeśli można zrobić z niej śmieszny lampion dlaczego nie? Nie wywieszam nietoperzy. Nic w naszym domu nie straszy. Traktujemy to, jak wspaniałą okazję do zapewnienia Mai atrakcji i frajdę ze wspólnego spędzania czasu.

W tym roku wybraliśmy się na pierwszą imprezę Halloweenową. Maja kocha kotki, ma opaskę z uszkami. Dokupiłam więc koszulkę z kotkami (co i tak bym uczyniła), zrobiłam Mai ogonek z mojej starej rajstopy. Wymalowałam wąsy na twarzy. Sobie również i pomknęłyśmy do naszego ukochanego Baby Clubu. Liczyłam na wspólnie spędzony czas z uśmiechniętym dzieckiem.
 


Maja bawiła się przednio. Śmiała się, tańczyła, przechodziła przez pajęczynę (czyli między sznurkami), rzucała kuleczkami do celu, dekorowała papierową dynię (wyklejanki), tańczyła. Wszystko byłoby super, gdyby nie inni rodzice. Ludzie naprawdę nie rozumiecie, że takie imprezy są dla dzieci? Nie tylko dla Waszego dziecka? Wiem, że wygląda słodko i uroczo, ale naprawdę musicie taranować inne dzieci zamiast na nie uważać? Chodzić na takie imprezy we dwoje zamiast pojedynczo? Zwłaszcza, że to właśnie było zastrzeżenie organizatorek. Tylko jeden opiekun do jednego dziecka. Byłyśmy z Mają jedyne, które tego przestrzegały. W rezultacie było więcej rodziców niż dzieci. Mai ciągle jakiś rodzic utrudniał dotarcie do atrakcji, bo taka mama uważała, że tylko jej dziecko tam jest i tylko jej ma się bawić. Rozsiadła się więc przy zabawkach, choć dziecko wcale za nią nie płakało, nie wołało i doskonale sobie radę dawało. W rezultacie moje dziecko nie mogło rzucać piłeczkami do celu, bo mamusie usiadły przy swoich dzieciach robiąc foteczki i kręcąc filmiki.
 
Też to robię. Też robię zdjęcia - ale staram się uważać na inne dzieci. Staram się do nich uśmiechać. Zwłaszcza gdy same mnie zaczepiają. Zamienić z nimi kilka słów. Nie utrudniać dostępu. Co więcej, przestańcie gadać. Przecież dzieci nie słyszą prowadzącej, która dwoi się i troi by zwrócić na siebie ich uwagę. Która się przygotowała do tej zabawy. Która naprawdę świetnie sobie radziła. 
 
Takie mnie naszły refleksje, że niektórzy, by zrobić sweet focie na facebooka, po prostu zrobią wszystko, nie zważając na inne dzieci. I kompletnie zapominając, że to miejsce jest dla nich. Dla dzieci! Nie dla jednego dziecka. Nie tylko dla ich dziecka. 
 

Bo ogólnie było fajnie. Panie się przybrały, przepięknie udekorowały sale. Przygotowały słodko-straszny poczęstunek. Przyszykowały rekwizyty. Zadbały o odpowiednią muzykę. Uśmiechały się i myślę, że wszytko wyglądałoby zupełnie inaczej, gdyby rodzice przestrzegali zasad organizatorów oraz wszystkiego, czego nasze dzieci uczą się w przedszkolu. Współpracy, zainteresowania, dzielenia się. Przecież to wszystko dla nich. Wspaniałe przebrania, drążone dynie, czapki czarownic i nietoperze wymalowane na twarzach.

A Panie prowadzące: odrobinę więcej asertywności i pewności siebie! Doskonale wiecie co robicie, przypominajcie o tym rodzicom!

A Ty obchodzisz Halloween? Bawicie się w wycinanie dyni w domu? Chodzicie na przebierańce? Nie sądzicie, że jest to całkiem niezły sposób na oswojenie dziecka z tematem śmierci, upiorami i wszelkimi innymi strachami?
 
 

Zobacz także

0 komentarze