Dziewczynka czy chłopiec?

24 października 2016


 
Wiem! Wiem! Nareszcie wiem, kto zamieszkał w moim brzuchu! Nie mogłam się wręcz tej informacji doczekać. Z Majuchą też czekaliśmy aż do połówkowego USG, ale tym razem tuptałam już nogami w miejscu. Pamiętam, że w pierwszej ciąży byłam przekonana, że mamy chłopca. Zwracaliśmy się do brzucha per Mieszko - wyszła Maja. Tym razem kompletnie pojęcia nie miałam. Żadnych przeczuć, kobiecej intuicji. No jeden wielki znak zapytania w głowie.

Co prawda nie płeć dziecka jest najważniejsza. Każda z Nas najbardziej modli się tylko o jedno: zdrowe dziecko. Nic innego nie jest ważne. Choć muszę to przyznać, po cichu marzyłam o drugiej dziewczynce. Sama zawsze marzyłam o siostrze, z którą mogę się bawić, kłócić, z którą będę spiskowała, która będzie moją najlepszą przyjaciółką. Przynajmniej tak sobie to wyobrażałam, bo nie mam zielonego pojęcia, jak to jest mieć siostrę. W ogóle rodzeństwo.  Z dziewczynką byłoby nam z pewnością łatwiej. Mogłyby mieć wspólny pokój, wspólne zabawki. A my przeszkoleni przez Maję, wiemy jakie są dziewczyńskie problemy. 
Wszyscy wciąż mnie pytali, czy to chłopak - To co? Chcecie chłopca? Z pewnością będziesz miała chłopca! Chłopak? Czemu wszyscy zawsze życzą chłopca? Z Mają też tak było - O masz ładny brzuszek. Spiczasty. Pewnie będzie chłopiec! Nie przytyłaś dużo - będzie chłopak! Nie zbrzydłaś - będzie chłopiec! (to moje ulubione). Strasznie mnie to irytowało. Zarówno wówczas, jak i teraz. Jakby miarą macierzyństwa było posiadanie syna. Jakby dziewczynka była gorsza. Jak mówię, że chcielibyśmy mieć dziewczynkę, to wciąż słyszę: No coś Ty! Teraz to powinien być chłopiec!

No więc, nie. BĘDZIE DZIEWCZYNKA!!!!!!!!!! I bardzo, bardzo się cieszymy! Po wizycie u lekarza nie mogłam zasnąć. Majucha zadowolona, że będzie starszą siostrą. Leżała obok mnie na kozetce podczas USG. Na dzień dzisiejszy maluszek cały i zdrów. Wszystko w normie, tylko ma bardoz długie kośco nóżek i rączek. No i stopkę ponad 30 mm. Wniosek - geny tatusia przekazane - kolejna wysoka dziewczyna.
Co prawda nasza mała póki co, jest bezimienna - mówimy o niej myszka lub dzidzia, jednak Maja już ją ochrzciła Olą, ale... tyle imion nam po głowach krąży. Maja była planowana od 20 lat! Wiedziałam, że tak moja córcia będzie miała na imię. O drugiej nigdy nie myślałam. Znaczy chciałam mieć dwójkę dzieci, ale nigdy nie myślałam, jaka będzie ich płeć. Nie zastanawiałam się nad imieniem. Teraz z mężem wertujemy Wielkie Księgi Imion, w poszukiwaniu tego idealnego i zaciekle dyskutujemy, bowiem zdania w tej kwestii mamy zgoła odmienne. 

Tak się cieszę, że już wiem, że mogę się do brzuszka zwracać osobowo. 
Jak jest u Was? Chcielibyście z partnerem dwójkę? A może już macie? Albo trójkę? O kim marzyliście, albo dopiero marzysz? Czy płeć robi różnicę?
 
 

Zobacz także

0 komentarze