Krzyki, płacze i histerie czyli miesiąc 29.

12 października 2016

To był dla mnie naprawdę ciężki czas. Problemy rodzinne, postępująca ciąża, kiepskie samopoczucie i Maja. No właśnie Maja... Czy Ty też masz czasem dość swojego dziecka? Czy Ciebie również Twoja pociecha doprowadza momentami do szału? Moje szalejące hormony, dzięki którym wpadam w nerwy z prędkością światła, uniemożliwiają mi normalne funkcjonowanie w rodzinie. A to głównie z powodu narastających, histerycznych nastrojów mojego dziecka, które na tym etapie rozwoju się uwstecznia. Mieszanka piorunująca. Nie wiem, kto wymyślił bunt dwulatka, bo tak naprawdę jazda jest przy 2,5 roku.

Nie chce jeść samo, albo po prostu jeść nie chce w ogóle. Nie chce samo się rozbierać, choć już świetnie jej to idzie. Nie chce bawić się sama, choć robiła to od dawna. Wszytko w asyście rodzica, który w tej chwili ma przywilej specjalny. Zwykle jestem to ja, ale gdy z pracy wróci tata, Maja zaczyna mnie odganiać. Woli Jego. Z jednej strony dla mnie troszkę to przykre, bo mnie nigdy nie odpychała. To dla mnie nowość. Z drugiej krzepiące, bo przecież zaraz nie będę mogła być tylko dla Niej.Tata zaś choć na maksa zmęczony to zadowolony, że wreszcie go dostrzega. Do czasu rzecz jasna, bo gdy nadchodzi wieczór i zmęczenie, Maja wpada w histerię, szał i urządza dantejskie sceny. Bije tatę, bo chce mamy, a mama nosić nie może. No i płacz trwa u nas bardzo długo. Do tego dochodzą krzyki zdesperowanej mamy, która po prostu sobie z tym nie radzi.

Ponoć to zupełnie normalne, że na tym etapie dziecko pragnie powrotu do słodkiego okresu niemowlęctwa. Znów chce być malutkie i nic nie robić samodzielnie. Zwłaszcza, gdy przeczuwa w domu pojawienie się drugiego Ktosia (bo my nie wiemy nadal kto tam nam w brzuchu mieszka). Nasz uregulowany, spokojny rytuał zasypiania ostatnio przechodzi kolosalny kryzys. Wiek, to po pierwsze. Po drugie nowe łóżko i nowy pokój. Po trzecie - pożegnanie dyda. 
 
Tak, tak - Maja wreszcie doczekała się własnego pokoju, a w nim wielkiego, dorosłego łóżka. Jednak ten fakt, tak ją podnieca i pobudza, że bidula nie może się wyciszyć, by wreszcie usnąć. Z jednej strony jesteśmy z Niej mega dumni, że chce w nim spać. Jak tylko zobaczyła złożone łóżko, które notabene składała z tatą) postanowiła w nim spać. Przestawiła się z dnia na dzień. Myślałam, że to trochę zajmie. Że będę musiała ją przekonywać, że tak etapami będziemy się przenosić. A tu szast plast i tu śpię. Ale .... po południu nawet nie ma mowy o uśnięciu, więc przekonałam ją do drzemek w sypialni w starym łóżeczko. Przynajmniej do czasu, aż emocje opadną, a rodzice wymienią żaluzje na przyciemniane. Wieczorem usypianie zajmuje nam godzinę. Trzeba się z Nią położyć i absolutnie nie zostawiać samej, bo jest dziki szał, spazmy i szloch.  A jeszcze tydzień temu mówiłam Dobranoc - kotki na noc i wychodziłam z pokoju... Jak to się u dziecka szybko wszystko zmienia. Nie ma co się przywiązywać do jednej rzeczy. Tu nie miejsce na stałość.

No i smok. No wiem. Maja jest duża, już dawno powinna była go odstawić. Wiem. Ale, że zakończyłyśmy dopiero co karmienie piersią, nie chciałam robić wszystkiego na raz. Pewnej nocy zasnęła bez dyda. Tak sama z siebie. Nie zawołała. Potem na drzemce też. A potem przyszło łóżeczko i wracamy do punktu wyjścia, ale tylko w dzień - wieczorem, jak na dużą dziewczynkę przystało o nim zapomina. Trzy dni temu umówiłyśmy się, że dyd będzie ostatni raz, a potem idzie do śmieci. I faktycznie ostentacyjnie i samodzielnie wyrzuciła go do kosza. Jednak następnego dnia, godzinny płacz za smokiem nie pozwolił jej usnąć. 

Na szczęście nie ciągle tak jest. Spędzamy również cudowne chwile, gdy Maja ma wspaniały humor i non stop się uśmiecha. To dzięki nim odzyskujemy równowagę. Zaczyna robić nam kawały, śpiewać, skakać i tańczyć. Pamięta coraz więcej tekstów wierszy i piosenek. Tworzy własne. Coraz więcej też rozmawia z misiami, rozwijając swoją dziecięcą wyobraźnię. Ma niesamowitą pamięć i bardzo wszystko przeżywa. Staram się zapewniać jej troszkę atrakcji. Zwłaszcza, że idzie jesień, więc już szukam jakiegoś przedstawienia teatralnego. Myślę, że to odpowiedni moment na pierwszą styczność ze sztuką.  Pogoda ostatnio zatrzymuje Nas w domu, dlatego staramy się wyszukiwać jakiś ciekawych zajęć. Jeśli jesteś z Łodzi i znasz jakieś ciekawe klubokawiarnie czy zajęcia dla dzieci, daj nam koniecznie znać.

Maja coraz więcej mówi, przez co łapię się sama na tym, że więcej od Niej wymagam, zapominając czasem, że to tylko małe dziecko, które nadal nie rozumie bardzo wiele. Ale czasem gada jak stary człowiek. To usypia moją czujność. Jej teksty dosłownie wbijają nas w ziemię. Tworzy coraz dłuższe historie. Chce byśmy dawali jej jakieś zagadki. Mam wrażenie, że nie ma już słów, których by nie powtórzyła. Jasne, język jej się plącze i przy odmianie tworzy własne końcówki, ale jak na 29 miesięcy mówi zadziwiająco dużo i poprawnie.

No i sposób, w jaki traktuje mój brzuszek i dzidziusia jest po prostu nie do opisania. Często do dzidzi mówi, smaruje mi brzuch oliwką, całuje, przytula. No czasem też kopnie przez przypadek, jak wchodzi nam w nocy do łóżka, bo wędrówki stały się codziennością.  One i pobudka między 4:30 a 5:30 ale widać, że cieszy się, że będzie starszą siostrą. Nie ma lekko, ale kocham ją jak stąd do Księżyca i z powrotem.  Albo nawet dalej!

Zobacz także

0 komentarze