5 książek z Gwiazdką w tle

23 listopada 2016


Nie wiem, jak Ty, ale ja kocham święta Bożego Narodzenia. To dla mnie okres szczególny, gdy wreszcie wszyscy ludzie zaczynają myśleć o innych. W Gwiazdce nigdy nie chodziło o prezenty, one są miłym dodatkiem i mają wyrażać nasze uczucia. W Gwiazdce chodzi o MAGIĘ. Magię, której ulegamy wszyscy - stajemy się wówczas lepszą wersją siebie. 

Jednak od ładnych paru lat coraz ciężej złapać jest ten przyjemny, podniecający przedświąteczny klimat. Brak śniegu, nerwówka by zdążyć ze wszystkim na czas, dziwna mania perfekcjonizmu i obezwładniający (już od września) marketing sprawiają, że Boże Narodzenie staje się coraz bardziej komercyjne. Dlatego czasem trzeba się naprawdę postarać, by poczuć świątecznego Ducha. Ale czy jest na to sposób? Z pewnością każdy ma własny. Ja jednak bardzo lubię sięgnąć po literaturę z Gwiazdką w tle. W książkach zawsze odnajdziecie to, czego Nam wszystkim najbardziej brakuje: MAGII ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA.

Wiem, że w okresie przedświątecznym biegasz, jak kot z pęcherzem. Wiem, że nie masz czasu, dlatego przygotowałam dla Ciebie aż 5 propozycji, w których gwarantuję, że znajdziesz coś dla siebie. O pomoc poprosiłam wspaniałe dziewczyny Izę,  Kasię, Anię i Olę, które przedstawią Wam zupełnie inne książki. O odmiennej tematyce i z odrębnego gatunku. Wszystkie jednak łączy motyw świąteczny. Iza stawia na klasykę kryminału. Kasia poleca literaturę dziecięcą, zaś Ania z Olą lubią książki obyczajowe. Dorzucam jeszcze swoją krótką recenzję ostatnio odkrytej książki, która już swoim tytułem przywodzi na myśl zapach Świąt. Zostawiam Cię sam na sam z 5 cudownymi książkami oraz wspaniałymi blogerkami.



SZCZĘŚCIE DO WZIĘCIA  - Jason F. Wright

poleca OLA z DO UTRATY TCHU





Kilka dni temu w Olsztynie spadł pierwszy śnieg. Co prawda, tylko nieśmiało oprószył wszystko wokół, ale sprawił mi tym ogromną radość. Co roku wyczekuję białych płatków, które przypominają mi, że już niedługo nadejdzie najpiękniejszy dla mnie czas w roku - Boże Narodzenie.

Powoli zaczęłam dawkować sobie i najbliższym świąteczną atmosferę. Świece, latarenki i w tle Michael Bublé ze swoim bożonarodzeniowym repertuarem. Nic nie poradzę, że nadal wierzę w Świętego Mikołaja, w magię tych kilku dni i ciepło, które otula mnie od środka. Zazwyczaj w tygodniach oczekiwania i odliczania wyjątkowo chętnie sięgam po lektury z Gwiazdką w tle. W ubiegłym roku w moje ręce trafiła niesamowita opowieść, Szczęście do wzięcia Jasona F. Wrighta.

Ta niepozorna książeczka zawiera w sobie wyjątkową opowieść o potrzebie niesienia pomocy. Warta przeczytania właśnie w okresie przedświątecznym. Na 168 stronach rozpisana została historia Hope, młodej dziennikarki, która w Wigilię Bożego Narodzenia zostaje obdarowana tajemniczym słoikiem wypełnionym monetami. Kierując się zawodową ciekawością, rozpoczyna śledztwo, które ma rozwikłać pochodzenie niezwykłego prezentu. Podczas poszukiwań Hope trafia nie tylko na ludzi o wielkim sercu, ale staje się świadkiem jednej z piękniejszych, nieformalnych akcji charytatywnych w historii Ameryki.

To pokrzepiająca opowieść, która przypomina o tym, jak ważne jest dzielenie się z bardziej potrzebującymi. O sile, która tkwi w ludziach. O miłości, którą należy pomnażać.

Lektura powieści Szczęście do wzięcia skłoniła mnie również do zastanowienia się, czy rzeczywiście nie mogłabym dać z siebie więcej. Pierwszym krokiem było przyłączenie się do akcji, która ma na celu pomóc tym, którzy tej pomocy naprawdę potrzebują. Święta Bożego Narodzenia to zawsze dobry czas, aby dołączyć do jakiejś ważnej inicjatywy - nie musimy się nawet wysilać z pomysłem, bo okazja może przyjść do nas sama. Nie bądźmy obojętni. Jeśli nie stać nas na pomoc finansową, to warto pomyśleć o zmianie w sobie - przyjazny gest, zwykły uśmiech, drobna przysługa. Niech magia świąt trwa przez okrągły rok!


„Morderstwo w Boże Narodzenie”, Agata Christie
poleca  Iza z OBSESYJNA 

-Więc pan sądzi, że ktoś kłamie? - spytał Sudgeon.
-Mon cher, każdy kłamie.

Boże Narodzenie to wyjątkowy czas w roku. Uwielbiam przedświąteczną krzątaninę, zapach piernika unoszący się po domu i blask lampek choinkowych. Moje zwyczaje książkowe w tym okresie stają się dość specyficzne. Chętniej sięgam po klasykę, aby jeszcze lepiej wpasować się w ten pachnący pomarańczami i goździkami nastrój. Dla podkreślenia atmosfery polecam Wam lekturę mistrzyni kryminału Agaty Christie - „Mordestwo w Boże Narodzenie”. Czyta się ją przyjemnie i lekko. Książka została napisana w 1938 roku, czyli ponad 78 lat temu, a nadal zachwyca uniwersalnością i niepowtarzalnym klimatem. To wciągająca powieść, która do samego końca trzyma w napięciu! Detektyw Hercules Poirot po raz kolejny zaskakuje intelektem i doskonałą znajomością psychologicznych aspektów natury człowieka.

Święta to czas wybaczania, rodzinnych pojednań i radości. Despotyczny i bogaty Simeon Lee postanawia zebrać całą rodzinę na czas Bożego Narodzenia. Staruszek w planach ma bardzo dobrą zabawę kosztem innych. Ku zdziwieniu gości w domu pojawia się marnotrawny syn, piękna i temperamentna Hiszpanka Pilar oraz syn dawnego wspólnika z Afryki Południowej. Kiedy dochodzi do brutalnego morderstwa, angielska policja z pomocą Herculesa Poirota musi znaleźć sprawcę wśród domowników. Każdy z obecnych miał motyw do zabójstwa, a wielu z nich skrywa tajemnice. Te święta będą krwawe dla rodziny Lee...

„Morderstwo w Boże Narodzenie” doskonale ukazuje realia życia w Anglii pod koniec lat 30. - obyczaje, rodzinne tradycje czy nawet modę. Powieść pełna jest typowego angielskiego humoru i barwnych postaci. Rozgrzeje Was w zimowe wieczory i wprowadzi w atmosferę świątecznych przygotowań. Rozwiązanie zagadki na pewno Was zaskoczy – autorka jest mistrzynią naprowadzania czytelnika na fałszywe tropy, za co uwielbiam jej twórczość.

Styl Agaty Christie jest ponadczasowy, dlatego chętnie wracam do jej twórczości zwłaszcza kiedy mam ochotę na lekki, przyjemny i trzymający w napięciu kryminał z ciekawą warstwą obyczajową.




OBIETNICA POD JEMIOŁĄ - Richar Paul Evans

poleca Ania z ANNA at HEART


Gdy tylko zobaczyłam temat zaproponowany przez Madzię, od razu przyszła mi do głowy książka, którą czytałam w grudniu zeszłego roku. Myślę, że „Obietnica pod jemiołą” Richarda Paula Evansa to lektura wprost idealna na zbliżające się wielkimi krokami Święta.

Elise pracuje w biurze podróży, zajmuje się organizacją wycieczek grupowych. Jest samotną , niezbyt atrakcyjną kobietą, która zmaga się z przykrymi wspomnieniami z przeszłości. Dawno temu z jej winy doszło do największej tragedii, jaką tylko człowiek – a w szczególności matka – może sobie wyobrazić. Gdyby tylko mogła cofnąć czas… ale przecież życie toczy się dalej. Pewnego dnia podczas lunchu do jej stolika dosiada się Nicholas – przystojny, bogaty prawnik, który pracuje w tym samym budynku. Składa Elise propozycję, aby aż do Wigilii udawała jego dziewczynę. Choć brzmi to co najmniej dziwacznie, kobieta zgadza się i oboje podpisują „umowę”. Następne tygodnie upływają jej jak w bajce. Nicholas obsypuje ją drogimi prezentami, prawi komplementy, zabiera na przyjęcia. Dzięki niemu Elise znów zaczyna się uśmiechać i z żalem myśli o dniu wygaśnięcia „umowy”. Tych dwoje na pozór zupełnie niepasujących do siebie ludzi coraz bardziej się zbliża, a w końcu wychodzi na jaw, że również ten idealny mężczyzna skrywa pewną mroczną tajemnicę. 

„W nieskończoność karzemy innych za ten sam błąd. Wobec siebie postępujemy identycznie. To nie jest właściwe, mimo to nadal to robimy”.
„Obietnica pod jemiołą” to moim zdaniem powieść z wyższej półki. Napisana prostym językiem, ale bardzo wyważona i spójna. Poza romantyczną historią miłosną, autor poruszył kilka innych istotnych tematów: samotności (która w okresie świątecznym doskwiera niektórym szczególnie mocno), szczęścia (każdy na nie zasługuje), przebaczenia (czasami najtrudniej przebaczyć samemu sobie). Książka jest wzruszająca, życiowa, skłania do refleksji i posiada mądre przesłanie. Czyta się ją błyskawicznie, za to w pamięci zdecydowanie pozostaje na dłużej. Jeśli szukacie pięknego, wartościowego prezentu książkowego dla kogoś bliskiego lub dla siebie, to szczerze polecam!

 

PREZENT DLA CEBULKI - Frida Nilsson

poleca Kasia z YELLOW PEAR


Kiedy nadchodzi grudzień, a za oknem zmienia się cały świat, dziecięce serduszka otwierają się szeroko i marzenia wypływają z nich całą mocą potrzeb, pragnień i małych tęsknot. W ten zimowy czas nie wszystkie fantazje mogą się jednak spełnić. Nie we wszystkich domach na stole pojawi się kolacja wigilijna, nie we wszystkich oknach zapali się światło i nie wszędzie zawiśnie betlejemska gwiazda.

We wsi Kilsmo, w niewielkim, niezbyt ładnym domu, w którym na półkach regałów znajduje się mnóstwo książek, mieszka ze swoją mamą Cebulka. Cebulka nie jest wcale zielonożółta i na pewno nie jest warzywkiem, a tym bardziej dziewczynką. To chłopiec o jasnych, zaczesanych na bok włosach, noszący ogromne, czarne okulary i ciepły sweter. Tak naprawdę ma na imię Stig, a pieszczotliwe słowo, którym nazywa go mama, pojawiło się dawno temu, kiedy był jeszcze „mały, nowiutki i okrąglutki”. Teraz natomiast jest pierwszoklasistą, który nie może doczekać się świąt i każdego dnia, spoglądając na wiszącą w oknie pomarańczową gwiazdę z papieru, marzy.

Największym pragnieniem Cebulki jest nowy rower, nieważne jakiego koloru, byle tylko podobny był do roweru Elmara – kolegi ze szkoły. Niestety, na taki prezent nie stać samotnej mamy chłopca i nie pomoże nawet hipnotyzujący swoje kury Karl, który mieszka niedaleko. Poza tym Cebulka boi się ogromnego, dziwnego mężczyzny, który wyrzuca czubatki na śmieci, jedną nogę ma krótszą od drugiej i jest zupełnie inny niż tata Stiga, który mieszka w Sztokholmie. Bo zdaniem chłopca jego tata jest ładny – ma dokładnie takie same włosy jak on, wysoko uniesione kąciki ust i czeka na swojego syna z niecierpliwością. Mama jednak nie chce wyjechać do miasta. 
„Ten Mężczyzna… Ja go nie chciałam. Chciałam tylko ciebie.
Wtedy Cebulka mówi coś, czego jeszcze nigdy nie powiedział, ale co sobie często, bardzo często myśli, może nawet codziennie:
- Ale ja go chciałem!”

I Cebulka wyrusza w podróż. Będzie to krótka, niebezpiecznie zimowa wyprawa, podczas której chłopiec wiele zrozumie i zupełnie inaczej spojrzy na swoje „samotne” życie. Czy odnajdzie tatę? A jeśli tak czy tata spełni największe pragnienie syna? A może Karlowi uda się w końcu zahipnotyzować mamę Stiga…

Serdecznie zachęcam do sięgnięcia po tę pięknie wydaną, przedświąteczną, wzruszającą opowieść. Składa się ona z 24 rozdziałów, które można czytać codziennie, aż do wigilii Bożego Narodzenia. Historia Cebulki, jego mamy, taty, przyjaciół, potężnego Karla i jakże ważnego koguta Hekto, niesie ze sobą ogromnie ważne przesłanie.
W oczekiwaniu na święta jest coś magicznego. Jesteśmy bliżej siebie, częściej rozmawiamy, rozważamy i planujemy to, co chcielibyśmy zrealizować. Często nie dostrzegamy tego jak bardzo jesteśmy szczęśliwi w swoim „małym domu”, z najbliższą rodziną. „Siedzimy sobie najedzeni, jest nam ciepło i jesteśmy zdrowi. Ale przecież niektórzy są chorzy, zmarznięci i nie mają co jeść. O nich właśnie musimy pamiętać.”

Każdy z nas, podobnie jak jasnowłosy chłopiec Cebulka, ma szansę przeżyć świąteczny cud. Jeśli tylko otworzy się na drugiego człowieka… 
 


A na koniec  ja. W tym roku chciałam Was zachęcić do przeczytania powieści naszej polskiej, bardzo młodziusieńkiej autorki, która właśnie tą książka zadebiutowała.

"Garść pierników, szczypta miłości" Natalia Sońska

 



W tym roku nie mogę doczekać się Gwiazdki, a to za sprawą naszego małego bąbelka w brzuszku. Tak naprawdę zawsze kochałam Święta Bożego Narodzenia, ale odkąd zaszłam w ciążę z Mają są one dla mnie szczególnym okresem. Nikt tak nie podnosi atmosfery świątecznej jak dzieci. One swym zapałem, bezwarunkową miłością, szczerością, otwartością i kompletnie bezinteresowną radością potrafią tchnąć w nasze życie prawdziwego ducha świątecznego. Do tej pory Gwiazdką zaczynałam się cieszyć w grudniu, ale w tym roku już w październiku zapragnęłam poczuć zapach pierników i smak cynamonu. Przypomniała mi się książka, którą zapragnęłam przeczytać w zeszłym roku. Ale jakoś nie było na to czasu.

"Garść pierników, szczypta miłości". Czy nie brzmi to apetycznie i świątecznie? Już sam tytuł nastraja świątecznie. Podobnie jak sama książka, bardzo klimatyczna i w sam raz na przedświąteczny okres. Oczywiście nie Święta są tu tematem przewodnim. One są tylko tłem dla rozgrywającej się powieści obyczajowej, a w sumie to nawet romansu. Napisana lekkim piórem, ciepła, pełna humoru, lekka powieść o miłości, przyjaźni i potrzebie bliskości.

Oto poznajemy Hanię, współczesną dziewczynę, jakich w stolicy sporo. Nowoczesna, inteligentna, niezależna i ... samotna, z czego kompletnie nie zdaje sobie sprawy, bo przecież mężczyźni są fee. Jeden wyrządził sporo krzywdy i już wystarczy. Hania oddaje się więc pracy i przelotnym znajomościom. Ma dar wplątywania się w skomplikowane i mocno toksyczne relacje. Jej szefowa to żona byłego partnera, który dla niej porzucił Hanię. Na domiar złego mimo wygranej rywalka mści się na Hani, wykorzystując swoją władzę. Nasza bohaterka natomiast pomimo swojego temperamentu godnie znosi mobbing, wierząc, że pewnego dnia zostanie doceniona. Wszystko się zmienia, gdy  postanawia po kryjomu zamienić się  z przyjaciółką obowiązkami i tym sposobem poznaje z pozoru aroganckiego Wiktora. Dziwnych zbiegów okoliczności, problemów i piętrzących się niewyjaśnionych sytuacji nie ma końca.

Natalia Sońska stworzyła portret zagorzałej singielki, która dzięki napotkanym osobom i odrobinie świątecznej magii  zaczyna rozumieć, co tak naprawdę w życiu się liczy. Nie mogłam się od książki oderwać. Lubię taką ciepłą, literaturę kobiecą. A ciągłe problemy, w jakie wpada Hania, sprawiały, że nie tylko mocno jej kibicowałam, ale wciąż zastanawiałam się, jak ta historia się zakończy. Jeśli podobają Ci się filmy takie jak Love actually czy Holiday, ta książka również powinna przypaść Ci do gustu.





Teraz nie pozostaje nic innego niż zrobić sobie pyszną, gorącą herbatę z pomarańczą i sokiem malinowym, załączyć sobie płytę Michaela Bubla, jak poleca Ola, wskoczyć pod ciepły kocyk i z lampkami świątecznymi w tle, z miseczką pełną pierniczków wybrać lekturę dla siebie. Która przypadła Ci najbardziej do gustu? A może znasz jakieś inne ciekawe powieści z Gwiazdką w tle, których my nie czytałyśmy?

Życzę grudnia pełnego spokoju, magii i czasu dla siebie oraz bliskich. Bez komercji, bez spinania się, bez pośpiechu.  
 
 

Zobacz także

0 komentarze