Jesienny wieczór z Sherlockiem Holmesem

3 listopada 2016



Gdy za oknem nic tylko deszcz i zimny wiatr, uwielbiam zatopić się z książką pod kocem. Nie wiem czemu, ale najchętniej sięgam wówczas po kryminały. I tak wreszcie poznałam Sherlocka Holmesa. Nie to, żebym nie znała wcześniej najsłynniejszego w świecie detektywa. Znałam go, acz jedynie z licznych ekranizacji. Nigdy jednak nie czytałam książek sir Arthur Conan Doyle'a. Aż wstyd prawda? Oto wielbicielka kryminałów, która nigdy nie czytała Sherlocka. Na szczęście już nadrobiłam.

Wyobrażałam sobie, że to z pewnością będzie opasła książka, z językiem nie do przebrnięcia. Tymczasem autor ma niezwykle proste, zrozumiałe i niezwykle eleganckie pióro, które nie tylko w fantastyczny sposób przenosi Nas w świat minionej epoki, ale zdaje się być ponadczasowe. Sposób opowiadania jest perfekcyjny. Nie za dużo opisów, a pochwała dla rozumu i sposób dedukcji detektywa budzi podziw i intryguje. W wyobraźni ożywa dziewiętnastowieczny Londyn. Słychać stukot kopyt w wybrukowane uliczki, na każdym rogu widać nienaganne maniery dżentelmenów. Książka jest krótka, acz niezwykle treściwa.

"Studium w Szkarłacie" to to pierwszy tom otwierający cykl przygód niezwykle błyskotliwego, acz ekscentrycznego detektywa - amatora Sherlocka Holmesa. Tym samym poznajemy historię znajomości detektywa z doktorem Watsonem, weteranem wojennym, który powraca do Anglii. Ich losy krzyżują się w mieszkaniu przy słynnym 221 B Baker Street, które to dżentelmeni postanawiają dzielić między sobą. Cudownie zarysowane postacie o odmiennych charakterach i narracja doktora Watsona sprawiają, że możemy czuć się, jak uczestnik wydarzeń i wraz z dość oryginalną parą uczestniczyć w rozwiązywaniu zagadki,  śledząc poczynania detektywa. Ten zaś wyjaśniając swój sposób rozumowania współlokatorowi rozmawia jakoby z nami.  


Oto pewnego dnia Sherlock dostaje od oficera Scotland Yardu list z prośbą o pomoc w rozwikłaniu sprawy morderstwa Enocha Drebbera. Zwłoki znaleziono w opuszczonym mieszkaniu, na ciele brak obrażeń, a na ścianie wymalowano tajemniczy napis RACHE (zemsta). Detektyw po krótkich oględzinach stwierdza otrucie, zanim jednak ujawni sprawcę troszkę podroczy się z policją. Książka podzielona jest na dwie części. Jedną opowiada nam sam doktor Watson, druga zaś jest retrospekcją, historią mormonów osiedlających się w Stanach Zjednoczonych. Z pozoru historie nijak mają się do siebie. Jednak sir Arthur Conan Doyle w bardzo zgrabnie nakreśla nam motywy zbrodni, jakimi kierował się morderca. 

Książka stanowi pochwałę dla rozumu ludzkiego oraz trudnej sztuki dedukcji. Klimat XIX - wiecznej Anglii jest nieprawdopodobnie wytworny i elegancki. Bohaterów zaś po prostu nie sposób nie polubić. Zwłaszcza z pozoru szorstkiego i narcystycznego Sherlocka. Do tego angielski humor, który ja po prostu uwielbiam! "Studium w szkarłacie" to klasyka gatunku, obok której nie da się przejść obojętnie. Książka, którą po prostu trzeba poznać. Do czego ja szczerze namawiam.

A Ty? czytałaś już? Masz swoich ulubionych detektywów? Sięgasz po klasykę? czy wolisz powieści współczesne?
 
 

Zobacz także

0 komentarze