Nie taki dwulatek straszny

7 grudnia 2016



Nie taki dwulatek straszny, jak piszą o tym w internetach i  wszelkich gazetach dla mam. Poważnie. Sama byłam zdziwiona. Zewsząd atakują nas teksty o zbuntowanych dwulatkach, które żyć w spokoju nie dają, spędzają nam sen z powiek i doprowadzają matkę do furii. Tak naprawdę jednak z psychologicznego punktu widzenia dziecko w okresie 2 latek przeżywa spokojny okres pewności, co oznacza jedno  -  błogosławiony spokój.

Gdy Majeczka miała dwa latka była wspaniała. Spokojna, uśmiechnięta, chętnie współpracująca. Patrzyłam na nią i myślałam, że mam cudowną istotkę w domu. Wszyscy wokół trąbili o dzieciach, które urządzają sceny, kładą się na chodniku. No jasne, moje dziecko  mówiło nie, samo na to słowo reagowało płaczem, podkreślało swoje zdanie, ale nigdy nie robiła tego w sposób "niegrzeczny" czy budzący moje zdziwienie. Nie było wrzasków, pisków, marudzenia, rzucania. Był płacz niezgody i nieco nerwów, ale wszystko się wyciszało. Zapanowała równowaga. Maja sama unikała rzeczy, których nie potrafiła, skupiała się na tym, co już osiągnęła i doskonaliła nabyte umiejętności. Nie musiałam jej stale pilnować.

Miałam wrażenie, że Maja "bunt dwulatka" przeżyła o wiele wcześniej. I wiesz co? Oczywiście, że tak. Bo bunt dwulatka nie istnieje. Wystarczy sięgnąć po mądrą, psychologiczną literaturę napisaną przez fachowców. Dziecko stale przeżywa okres równowagi i nierównowagi. Powiesz co ma wiek dziecka, do jego etapów rozwoju, przecież każde rozwija się własnym tempem. Oczywiście. Ale te różnice nie są aż tak wielkie. Każde musi przejść przez te same etapy. Każde w innym tempie, ale w tej samej kolejności.

Większość mam, mając 18- sto miesięczne szkraby, mówi mi, że ich dziecko wchodzi w okres buntu dwulatka. Otóż nie. Po prostu na okres 18 m-cy przypada  okres nierównowagi. Kształtuje się to niczym spirala, bo z wiekiem 2 lat znów sięgamy po spokój i gdy tylko wydaje nam się, że już będzie dobrze przychodzi kolejny ciężki okres 2,5 roku. Harmonia na 3 latka, uwewnętrznienie na 3,5 roku, żywiołowość na 4 latka i niepokój na 4,5 i  tak do 10 lat, a dalej... no nie idźmy aż tak daleko.

U nas sprawdziło się to w stu procentach. Między półtora roczku, a dwoma latkami było dość ciężko. Ale rozumiejąc, że dzieci tak mają, że po każdym sukcesie przychodzi chwilowe cofnięcie i nie jest to żaden objaw złośliwości, idzie przetrwać. U nas naprawdę poszło gładko. Starałam się po prostu Mai nie odmawiać. Nie oznacza to, że jej dosłownie nie odmawiałam. Starałam się nie  używać tego słowa. Dawałam jej wybór, czasem odciągałam jej uwagę. Ograniczałam polecenia do minimum i stosowałam raczej barierę fizyczną, a więc ograniczałam miejsca i sytuację, w których mogłoby dojść do konfliktu.

Półtoraroczne dziecko zwykle robi wszystko na odwrót. Nie jest w stanie reagować na polecenia. Psychologowie zawsze podkreślają, że do dziecka należy się zwracać na jego poziomie emocjonalnym. Nie jest to łatwe. Często o tym zapominamy, zwłaszcza gdy nasze dziecko już chodzi i dużo mówi - zdaje nam się, że to mały człowieczek. Tymczasem psychicznie ten mały człowieczek potrzebuje jeszcze sporo czasu na  to by dojrzeć.

Z wiekiem dziecko jest coraz większe, ale to nie idzie w parze z byciem coraz lepszym. Przynajmniej psychicznie. Dążenie do rozwoju, ku naszej zgryzocie, nie przebiega zbyt stabilnie. Momentami czujemy, jakby nasze dziecko zrobiło krok w tył. To naturalny etap regresji, który niektórzy nazywają buntem. Ale dziecko się nie buntuje, ono zaczyna być siebie bardziej świadome, chce o sobie samostanowić.

Co jest najważniejsze? Wiedza oraz świadomość, że po każdej burzy wychodzi tęcza i na odwrót. W każdym z tych okresów znajdziecie pozytywne, jak i negatywne cechy. Bowiem każdy okres nierównowagi przynosi w końcu nową umiejętność i pokonanie jakiś lęków. Wychowując dziecko trzeba być sprytnym lisem, stale się dopasowywać i mieć w sobie morze zrozumienia, ocean spokoju i niebo empatii. Nie raz będziesz się wściekała, wychodziła z siebie i stawała obok. Nie raz i nie dwa będziesz się czuła bezradna i bezsilna. Będzie brakowało Ci sił i będziesz miała serdecznie dość. A potem to małe przyjdzie i zapyta: Mamo złościsz się na mnie? Przepraszam! I wszystko pęknie.
 

Zobacz także

0 komentarze