O miłości, pierniczkach i Kopciuszku w rozmowie z Natalią Sońską

17 grudnia 2016


Muszę przyznać, że dzięki pracy dla magazynu NIUANSSE mam sposobność poznawania wielu wyjątkowych osób. Rozmowy z nimi, choć nie zawsze w realu, utwierdzają mnie w przekonaniu, że nic nie stoi na przeszkodzie, by sięgać po własne marzenia. Ograniczeniem możemy być tylko my sami.

Natalię Sońską poznałam przy lekturze jej debiutanckiej powieści "Garść pierników, szczypta miłości" i od razu się w Niej zakochałam. Nie mogłam znaleźć lepszej osoby do wywiadu, który miał ukazać się przed Świętami Bożego Narodzenia. Co się okazało? Otóż Natalia jest taka, jak jej książki: przesympatyczna, pełna ciepła i nieprawdopodobnie pozytywna. Urocza gaduła. Grudniowy numer czasopisma ukażę się w przyszłym tygodniu, ale ja nie mogłam się doczekać, by pokazać go Tobie, bo Natalia jest ucieleśnieniem tego, do czego bardzo chcę Was przekonać, na czym opiera się cała działalność SAVE THE MAGIC MOMENTS. Magia jest w Nas i  w naszym życiu codziennie. Trzeba tylko nauczyć się ją dostrzegać i pielęgnować.

Dla tych, którzy nie mieli jeszcze tej przyjemności, by poznać autorkę: Natalia Sońska to zaledwie dwudziestotrzyletnia studentka, która na swoim koncie ma już trzy powieści ("Garść pierników, szczypta miłości", "Mniej złości, więcej miłości" oraz "Obudź się Kopciuszku"). To piękna i młoda, zawsze uśmiechnięta kobieta, dla której pisanie jest ogromną pasją. Pełna życia i ciepła, pozytywna osóbka, wciąż poszukująca inspiracji. Ceniąca przyjaciół i wartości rodzinne. Jako realistka, twardo stąpa po ziemi lecz równocześnie lubi pobujać w obłokach, marząc o niebieskich migdałach. 

Natalia Sońska w swoich powieściach stara się przekonać, że życie potrafi zaskakiwać, lecz w dużej mierze od człowieka zależy, jak potoczą się jego losy. Wierzy w happy endy i z tą dewizą podąża również przez własne życie. To prawdziwa miłośniczka gór, entuzjastka zimy i pasjonatka tańca. Jej pasje z łatwością odnaleźć można w jej twórczości. 


MAGDALENA ERBEL: Natalia, nawet nie wiesz, jak bardzo się cieszę, na naszą rozmowę. Jestem bardzo podekscytowana tym, że mam okazję poznać Cię w tak cudownym okresie przedświątecznym.

NATALIA SOŃSKA: Bardzo mi miło i ogromnie dziękuję za możliwość rozmowy! Ja również bardzo się cieszę, że mogę z Tobą porozmawiać na temat książek, ale także świąt, które uwielbiam!

ME: Jestem świeżo po lekturze Twojej najnowszej powieści "Obudź się Kopciuszku" i muszę przyznać, że chyba nikt tak nie nastraja na Boże Narodzenie, jak Ty. To już druga książka w tym klimacie. Musisz naprawdę kochać Święta?

NATALIA SOŃSKA: To prawda. Uwielbiam Boże Narodzenie, kocham atmosferę, która wówczas panuje wokół nas! Wiem, że sama w ten grudniowy czas jestem bardziej niż zwykle otwarta na innych, bo i inni są jakby bardziej pozytywnie nastawieni do życia. Lubię te niewymuszone uśmiechy na twarzach, moc życzeń, w którą stale wierzę, kocham ten moment, kiedy cała rodzina zbiera się w jednym domu, przy wspólnym stole, a ciepło, które nas wówczas otacza ogrzewa serca jak mało kiedy! Boże Narodzenie to wspaniałe święta, pełne uczuć i emocji, które po prostu trzeba opisywać! Trzeba się nimi dzielić!

ME: I właśnie to czuć w Twoich książkach. A jak Święta wyglądają u Ciebie?

NATALIA SOŃSKA: Co roku cała moja rodzina zbiera się w domu rodzinnym mojej mamy. Zaczynamy świętowanie już kilka dni przed Wigilią, kiedy to wszystkie kobiety w domu zabierają się za przygotowywanie potraw, pieczenie ciast (i pierników). Snujemy rozmowy, śpiewamy kolędy i to jest takie piękne wprowadzenie do przezywania Bożego Narodzenia. W Wigilię zaś, wszyscy zbieramy się przy jednym stole, składamy sobie życzenia, rozmawiamy i czujemy się po prostu dobrze. Troski gdzieś na chwilę umykają. I tak właśnie wyglądają dwa kolejne świąteczne dni. Spotykamy się z najbliższymi, kolędujemy, rozmawiamy i objadamy się pysznościami. Jest ciepło, rodzinnie i naturalnie, tak jak lubię najbardziej. 



ME: I dokładnie tak, jak wygląda to w Twoich książkach. Zarówno "Obudź się Kopciuszku", jak i "Garść pierników, szczypta miłości" kryją w sobie prawdziwą magię. To ciepłe, pełne miłości i nadziei opowiadania. Zdaje się, że zawarta jest w nich również Twoja filozofia życiowa?

NATALIA SOŃSKA: W swoich książkach staram się zawrzeć coś, na co każdy z nas powinien w swoim życiu zwracać uwagę, staram się uwypuklić najważniejsze wartości. W tych dwóch zdecydowanie chciałam podkreślić to, jak dużą rolę odgrywają nasi najbliżsi i ile dzięki nim zyskujemy. Przede wszystkim jednak pragnęłam pokazać, że to my mamy największy wpływ na to, jak potoczy się nasze życie. To my podejmujemy decyzje, które później owocują w konsekwencje i to właśnie my powinniśmy brać za nie odpowiedzialność. Tak samo jest z realizowaniem marzeń i celów, bo ich spełnienie zależy głównie od tego, jak bardzo zdeterminowani jesteśmy, by je osiągnąć. Bo jeśli się bardzo chce, to można wszystko. A jako optymistka przemycam też szczęśliwe zakończenia, bo w nie też wierzę!

ME: Jesteś bardzo młodą osobą. Masz dopiero 23 lata, a na koncie już trzy powieści. To naprawdę imponujące, w szczególności na polskim rynku? Jak tego dokonałaś?

NATALIA SOŃSKA: Wydanie pierwszej książki było dla mnie ogromnym zaskoczeniem, ponieważ wysłałam propozycję do kilku wydawnictw i po prostu o tym zapomniałam. Nie nastawiałam się na jakikolwiek odzew, a co dopiero na pozytywny! Byłam więc w szoku, kiedy Czwarta Strona zainteresowała się wydaniem mojej powieści! Dzięki tej szansie uwierzyłam, że to co uwielbiam robić może się komuś podobać i postanowiłam pisać dalej i więcej, a przede wszystkim nie tylko dla siebie, jak to było na początku. Zanim bowiem zdecydowałam się na wysłanie mojej debiutanckiej powieści, pisałam ją dla siebie, by mieć odskocznię od studiów, by móc tworzyć własną historię, w której losy bohaterów toczą się po mojej myśli. I to było piękne uczucie, ale ponieważ postawiłam tam już ostatnią kropkę, musiałam wymyślić coś nowego. Napisałam więc kolejną książkę, a później jeszcze jedną. Tak mi się to spodobało, że nie wyobrażam sobie teraz życia bez pisania. Muszę to robić, bo to uwielbiam! Sprawia mi to ogromną przyjemność i satysfakcję, a świadomość, że moje powieści podobają się czytelniczkom, daje mi jeszcze większą motywację, by pisać dalej. To uzależnia!

ME: Co daje Ci pisanie? Co spowodowało, że zaczęłaś pisać? Jak to wszystko się zaczęło?

NATALIA SOŃSKA: Pisząc mogę się przenieść w inny świat. Być może bardziej idealny, czasem bardziej brutalny i okrutny, po prostu inny. Dzięki temu mogę doświadczyć naprawdę całej gamy emocji, bo pisząc zawsze wchodzę w życie bohaterów i przeżywam wszystko razem z nimi. Pisanie daje mi też chwilę wytchnienia. Jest moją pasją, moim hobby, robię to z ogromną przyjemnością. Dlatego też zaczęłam pisać, by mieć coś, dzięki czemu mogłam się zrelaksować i oderwać od studiów, podręczników czy też problemów. Swoją pierwszą powieść zaczęłam pisać właśnie na pierwszym roku studiów. Stało się to naprawdę wspaniałą terapią na smutki!

ME: Miałaś jakieś trudności?

NATALIA SOŃSKA: Bardzo często. Przy pierwszej powieści miewałam nawet kilkumiesięczne przestoje. Z jednej strony było to spowodowane tym, że po prostu nie pisałam książki, by ją wydać, nie czułam więc presji, robiłam to kiedy nagle wpadł mi do głowy pomysł. Z drugiej strony często bywało tak, że wręcz chciałam coś napisać, miałam pomysł w głowie, ale zapisywałam kilka linijek i nie wiedziałam co dalej. Teraz też czasem tak mam, że brak mi pomysłu, ale już mniej więcej wiem, jak sobie z tym radzić. Najtrudniej jest ruszyć z miejsca, ale jak już się rozpędzę, potrafię napisać ciągiem nawet kilkanaście stron.

ME: W takim razie, co byś poradziła wszystkim tym, którzy nieśmiało piszą do szuflady, marząc o wydaniu własnej książki?

NATALIA SOŃSKA: Przede wszystkim, każdemu radzę, by uwierzył w siebie. Wydawnictwa są naprawdę bardzo otwarte na współpracę, najważniejszy jest ten pierwszy krok – przełamanie się i wysłanie propozycji wydawniczej. Dodatkową motywacją powinna być też ogromna satysfakcja i radość, kiedy już się wie, że książka się podoba, a ujrzenie własnej powieści na półce w księgarni czy bibliotece jest… bezcenne!


ME: Długo zajmuje Ci pisanie powieści? Jak wygląda taki proces? Robisz sobie notatki, rozpisujesz sceny, czy po prostu siadasz i piszesz?

NATALIA SOŃSKA: Pierwszą powieść pisałam trzy lata, ale tak jak wspominałam, trwało to tyle, bo nie planowałam jej wydania. Drugą i trzecią pisałam (plus minus) pół roku. Na początku muszę zawsze poukładać sobie w głowie o czym chcę napisać, jaka ma być forma tej powieści, jaki narrator, czy pojawią się na przykład retrospekcje (jak w „Obudź się, Kopciuszku”). Później zaczynam pisać i ten proces trwa właśnie około pięciu miesięcy. W zależności od tego ile mam wolnego czasu, jak układają mi się zajęcia na uczelni, staram się zaplanować chwile, w których mogę skupić się tylko na pisaniu. Robię notatki, zapisuję pojedyncze pomysły, które później wykorzystuję lub nie. Robię sobie krótki konspekt, nigdy jednak nie mam pewności jak potoczą się losy bohaterów. Często jest tak, że oni sami mnie zaskakują, robią co chcą, a ja muszę się do nich dostosowywać! Częściej więc piszę na gorąco, bez większego planowania. Bywają też sytuacje, kiedy zmieniam całe fragmenty, bo przychodzi mi do głowy coś nowego, lepszego.

ME: Masz swoje pisarskie zwyczaje? No wiesz, ulubione miejsce do pisania, albo odpowiednią porę dnia?

NATALIA SOŃSKA: Nie mam chyba szczególnego rytuału, który towarzyszy mi za każdym razem, gdy piszę książkę. Zazwyczaj biorę laptopa na kolana i układam się z nim wygodnie na sofie lub łóżku i to są moje ulubione, najbardziej wygodne miejsca. Ale bywa też tak, że piszę przy biurku, przy stole. W zależności właśnie od pory dnia i miejsca, w którym się znajduję w momencie, gdy piszę. Lubię jednak mieć przy sobie kubek z dobrą herbatą, to taki mój pojedynczy niezbędnik. Jeśli natomiast chodzi o porę dnia, zazwyczaj piszę wieczorami, ponieważ mam wtedy najwięcej czasu. Nie rozprasza mnie też nic za oknem, jest już wtedy cicho, mogę skupić się tylko na powieści. Ale zdarza się, że piszą rano lub w ciągu dnia, na to nie mam reguły. Czasem miewam momenty, że wpadnie mi głowy pomysł w najmniej oczekiwanym momencie, a ja czuję, że muszę to zapisać na już! Włączam więc laptop i bez względu na porę czy obowiązki, zapisuję.

ME: Studiujesz, prawda?

NATALIA SOŃSKA: Tak, jestem już na piątym roku prawa, zostały mi więc niecałe dwa semestry na uczelni.

ME: Jak udaje Ci się połączyć życie studenckie z pracą nad książką? Pisanie to chyba dość żmudny proces, wymagający czasu, skupienia i samotności, podczas gdy życie studenckie kojarzy się głównie z bujnym życiem towarzyskim. Dodatkowo studia prawnicze są bardzo wymagające i pochłaniają naprawdę większą część życia.

NATALIA SOŃSKA: Staram się to godzić i nie zaniedbywać ani przyjaciół, ani obowiązków na uczelni, ani także pisania książek. Oczywiście, miewam momenty, kiedy brakuje mi czasu, ale wiąże się to po części z tym, że jestem człowiekiem, który odkłada wszystko na ostatnią chwilę. Choć staram się zawsze planować każdy dzień, na każdą czynność wyznaczać określoną ilość czasu, nie zawsze udaje mi się te moje zamierzenia spełnić. Nie narzekam jednak, bo studia i pisanie książek naprawdę dobrze się równoważą. Spokój, jaki przynosi mi pisanie niweluje stres jakiego czasem doświadczam na uczelni. Jeśli zaś chodzi o typowe studenckie życie, też nie stronię od spotkań ze znajomymi i udaje mi się znaleźć czas i dla nich. Jest to czasem mała gonitwa, ale wychodzę z założenia, że im więcej spraw mam na głowie tym bardziej zorganizowana jestem i nawet jeśli czasem jestem zmęczona, jest to takie pozytywne i motywujące wyczerpanie. Uwielbiam wykorzystywać życie w stu procentach.

ME: Niektórzy czytelnicy zarzucają Ci infantylizm. Myślisz, że Twoje książki są zbyt optymistyczne? Co odpowiadasz na takie zarzuty? 



NATALIA SOŃSKA: Z jednej strony zdaję sobie sprawę, że moje książki są optymistyczne, przepełnione pozytywnymi wydarzeniami, a bohaterowie niejednokrotnie w oczach czytelników są wyidealizowani. Moim zdaniem jednak nie należy patrzeć na życie zbyt pesymistycznie. Bycie realistą też nie musi oznaczać twardego stąpania po ziemi i zakładania zawsze tej gorszej opcji. Szczęście i postrzeganie świata w kolorowych zależy od indywidualnego podejścia, a ja wychodzę z założenia, że dobre rzeczy się przytrafiają, a dobrych ludzi można spotkać na każdym kroku! Trzeba na nich po prostu trafić lub samemu być takim dla innych! Dlatego o tym piszę, by zwrócić uwagę na to, że życie zaskakuje, bardzo często pozytywnie, to nie jest mit powtarzany tylko w książkach. Tak jak pisałam wcześniej, to od nas zależy jak toczą się nasze losy i jak postrzegają nas inni. Skoro mówimy, że świat jest pełen złych ludzi, że typowy Polak to pies ogrodnika, spójrzmy na siebie i zastanówmy się jak inni odbierają nas. Czy jest może coś co możemy w sobie zmienić, by było nam i innym trochę lepiej? Trochę bardziej idealnie? Przestańmy narzekać! To my tworzymy tę mało pozytywną rzeczywistość, o której mówią wszyscy niezadowoleni z życia. O ile bardziej optymistycznie by było, gdyby każdy zamiast się nad sobą użalać, po prostu zacząłby pracować nad swoim losem? Bo da się, to naprawdę nie jest trudne! Trzeba w sobie tylko odnaleźć siłę, determinację i odrobinę dobrej woli. I brać życie za rogi, ucierać mu nosa, a nie poddawać się po każdej porażce. To właśnie staram się przekazywać w swoich książkach, obrazując, że wszystko jest możliwe.

ME: Twoje ulubione powieści? Na kim się wychowałaś? Jakie książki lubisz czytać najbardziej? Z pewnością masz swoich ukochanych autorów, po których sięgasz w ciemno?

NATALIA SOŃSKA: Moja ulubiona powieść to „Duma i uprzedzenie”. Czytałam ją już kilka razy i za każdym razem podoba mi się tak samo, nigdy się nie nudzi. Można się pośmiać, można się wzruszyć i wyciągnąć naukę. Jeśli natomiast chodzi o ulubiony gatunek literacki to są to powieści obyczajowe i kryminały. W tych pierwszych lubię to, że są po prostu życiowe, często można utożsamić się z bohaterami, przeżywać z nimi ich przygody. Są lekkie i przyjemne, w sam raz na to, by się przy nich zrelaksować. Kryminały natomiast lubię za dreszczyk emocji. Uwielbiam domyślać się zakończenia, rozwiązywać intrygi i przeżywać zaskoczenia, których w powieściach tego gatunku nie brakuje. Ulubionych autorów, których książki czytam z przyjemnością i z niecierpliwością wyczekuję nowych pozycji mam kilku. Jest to na pewno Magdalena Witkiewicz, Nicolas Sparks, Cecilia Ahern, od niedawna Santa Montefiore, a także Remigiusz Mróz i Katarzyna Bonda.

ME: Starasz się na którymś z nich wzorować?

NATALIA SOŃSKA: Czerpię inspirację od innych autorów, ale dotyczy to jedynie ich ciężkiej pracy. Podziwiam każdego z nich za to, jak wspaniale potrafią pisać i jak wiele książek wychodzi spod ich pióra. Cenię w nich właśnie tą determinację, warsztat i nieustającą chęć pisania.

ME: A kim jest Natalia? Co lubisz robić poza pisaniem? Masz również inne pasje, zainteresowania?

NATALIA SOŃSKA: Natalia Sońska jest autorką, ale też studentką. Wciąż studiuję i nauka pochłania dużą część mojego życia. Staram się poświęcać najwięcej uwagi zdobywaniu wykształcenia, jednak nie oznacza to, że nie mam zupełnie czasu na inne zainteresowania i pasje, między innymi na pisanie. Każdą wolną chwilę wykorzystuję w stu procentach, by robić to, co pozwala mi się zrelaksować. Piszę, spotykam się ze znajomymi, którzy stanowią ważną część mojego życia, biorę udział w przedsięwzięciach organizowanych przez uczelnię, ale także zupełnie z nią niezwiązanych. Oprócz pisania, moją drugą ogromną pasją jest taniec. Przez dziesięć lat należałam do zespołu tanecznego i choć przez brak czasu musiałam zrezygnować z prób, taniec nadal jest bardzo ważnym elementem mojego życia.

ME: Zdaje się, że kochasz też nasze polskie Tatry? W swojej najnowszej powieści opisujesz je niezwykle obrazowo. To nie może być tylko wyobraźnia literacka?

NATALIA SOŃSKA: Kocham góry i choć nie jestem jeszcze zaprawionym taternikiem, uwielbiam zdobywać szczyty, poznawać nowe szlaki. Każdy mój wyjazd w Tatry, do Zakopanego jest pełen pozytywnych emocji. Cieszę się ogromnie, gdy tylko mogę wyrwać się i choć na chwilę pojechać w góry. Klimat i atmosfera tamtego miejsca ma w sobie coś magicznego i przyciągającego. Dlatego też postanowiłam je opisać, przybliżyć czytelnikom piękno Tatr i mam nadzieję, że w swoich opisach choć trochę zachęciłam do odwiedzenia tego cudownego miejsca.

ME: Twoje największe marzenia i cele? Chciałabyś związać swoje życie z pisarstwem? Chciałabyś właśnie z tego żyć?

NATALIA SOŃSKA: Bardzo chciałabym skończyć studia i pracować w przyszłości jako prawnik. Lubię swój kierunek i od kiedy tylko zdecydowałam się na takie studia, moją przyszłość widziałam tylko i wyłącznie w tym zawodzie. Pisanie przyszło nagle, niespodziewanie, ale też daje mi ogromną satysfakcję i wiele radości. Byłabym więc bardzo szczęśliwa mogąc pogodzić w przyszłości te dwa zawody.

ME: Jako książkomaniak (zwłaszcza tak ciepłych książek, jak Twoje) nie mogę nie zapytać, czy w głowie masz już plan na kolejną powieść?

NATALIA SOŃSKA: Mam już nie tylko plan, ale całą powieść. Uzależniłam się od pisania, a w mojej głowie wciąż powstają pomysły na kolejne książki. Mam więc nadzieję i będę się bardzo starać, by nie zakończyć na tych czterech.

ME: Wspaniale, a uchylisz rąbka tajemnicy? Proszę.

NATALIA SOŃSKA: To też będzie powieść obyczajowa i chyba mogę powiedzieć, że czytelnicy spotkają w niej bohaterów, których już poznali. Mam nadzieję, że nie zawiodę i tą częścią usatysfakcjonuję wszystkich, którzy bardzo chcieli znać ich dalsze losy. 

 
ME: Natalia, bardzo dziękuję za rozmowę i życzę dalszych sukcesów, niegasnącej inspiracji, i oczywiście Świąt pełnych magii, tak jak lubisz.

NATALIA SOŃSKA: Ja również bardzo dziękuję za rozmowę, to była dla mnie ogromna przyjemność odpowiedzieć na wszystkie pytania! Dziękuję za życzenia i również życzę Tobie jak i wszystkim Czytelnikom spokojnych, radosnych magicznych i przede wszystkim rodzinnych Świąt!


I co? Pasuje tu prawda? Jestem przekonana, że Cię do siebie przekonała i teraz z wielką przyjemnością sięgniesz, po którąś z jej powieści? A może już je znasz? Jeśli nie, to masz szansę wygrać najnowszą powieść Natalii "Obudź się Kopciuszku". Wystarczy, że odpowiesz na jedno krótkie pytanie, które odnajdziesz na moim facebookowym fanpage.

W książkach autorki odnajdziesz bardzo dużo jej samej. Nie chodzi mi o opisywanie własnych doświadczeń, czy historii, ale o przekazywanie pozytywnej energii, elektryzującego ciepła i jakże rzadko spotykanej dziś życzliwości. Natalia proszę nie zmieniaj się, nie pozwól by inni lub życie odebrali Ci tę magię! I twórz dla nas kolejne wyjątkowe powieści.


Zobacz także

0 komentarze