Mamo, mam w brzuszku Tomka - czyli miesiąc 32.

12 stycznia 2017

 
Miesiąc upłynął nam pod znakiem rodziny i bliskości. Przygotowania do Świąt zdecydowanie zdominowały 32. miesiąc rozwoju Mai. Co róż coś się działo, mimo dobrego planu Świąt w rytmie slow, nie obyło się bez świątecznej bieganiny i stresów (niestety choć staram się z tym walczyć, ciężko pokonać rytuały zaczerpnięte z domu). Jednak udało nam się zagarnąć wiele wspólnych, pięknych chwil, które uwieczniliśmy na zdjęciach: wybieranie żywej choinki, wspólne pieczenie pierniczków (czytaj bezstresowe pląsanie i babranie się w kuchni), ubieranie choinki, świąteczna mini sesja rodzinna, wysyłanie kartek, pisanie listu do Św. Mikołaja. Wreszcie Wigilia, Sylwester i....

i potem było troszkę gorzej. Święta nie służą moim ciążom. Poległam z Mają. Poległam i z drugą córcią. Od Świąt głównie leżę i odpoczywam. Nie mogę za dużo chodzić (tylko po domu), przez co Maja nie za wiele ma mamy. Staramy się jednak miło spędzać razem czasem. Mamy naszych wartowników, którzy dzielnie nam pomagają i zabierają Maję na codzienne spacery.

A Maja to istny wulkan energii. To ucieleśnienie ruchu i gadulstwa. Nie sposób ją zatrzymać, tak jak i nie sposób zatrzymać niekończącą się ilość pytań. Dlaciego? i Cio? wypowiadane jest milion razy dziennie. Nawet podczas czytania jednej strony bajki pytań jest trilion. Zabawy ruchowe to jest coś, czego w tym momencie moje dziecko potrzebuje najbardziej. Nawet sanki tak nie cieszą, bo trzeba na nich siedzieć. Lepiej się poganiać, rzucając śnieżkami. Nie ma już murków nie do zdobycia, ulubiona miejscówka to blat w kuchni. Wchodzi wszędzie i na wszystko. Jest wszędzie. Biega w tę i we wtą. Zaczęliśmy poważnie myśleć o zapisaniu Mai w pierwszym biegu dziecięcym na jesień. Będzie miała ponad 3 latka, więc czemu nie?
 
 
Z jednej strony coraz bardziej samodzielna i niezależna, z drugiej małe bobo, które chce się przytulać i czuć bezpiecznie. Kocha przytulanie, całowanie, łaskotanie. A ostatnio (po przeszkoleniu) w nasz wieczorny rytuał wkradł się MASAŻ SHANTALA. Maja wręcz żąda być wymasowaną. Ale to jest takie przyjemne. I dla niej, i dla mnie. Bardzo żałuję, że nie nauczyłam się tego wcześniej.

Tata powoli staje się numerem jeden. Przerwa międzyświąteczna i urlop tylko umocniła jego pozycję w sercu Mai. Obawiam się, że stracę tytuł tej najważniejszej, a Majcia zamiast córeczki mamusi zamieni się córeczką tatusia. Serce mi pęka na tę myśl. Ale mama teraz jest taka nieatrakcyjna. Nie może podnosić, nosić, skakać, biegać, wariować, nie wstaje w nocy, więcej leży i odpoczywa niż się bawi. Zostało nam tylko wspólne czytanie, rysowanie, puzzli układanie (a te przestały być atrakcyjne) i wieczorne rytuały czyli pieszczochy. Ehhhh

Od stycznia mieliśmy zacząć naszą przygodę z przedszkolem, jednak moje problemy ciążowe pokrzyżowały nam plany, tak więc jesteśmy sobie razem. Zwykle pod czujnym okiem wartownika. Trochę mi szkoda, bo Majcia kocha dzieci, uwielbia się z nimi bawić i wiem, że przebywanie z rówieśnikami jest dla niej ważne na tym etapie rozwoju. No ale co zrobić. Wymyślam jej jakieś zajęcia z tatą i mamy nadzieję na odwiedziny sąsiada. 
 
Misia Marysia 
Fantazję Maja ma niesamowitą. Stała się tak kreatywna. Sama się lubi bawić, wymyślać różne zabawy. Wchodzimy w to, wierząc że ma to fantastyczny wpływ na jej rozwój.
 
Przygotowujemy się na przyjście młodszej siostry. Dla siostry na specjalne życzenie Mai został zakupiony Henio 2 - w wersji różowej czyli Zuzia. Maja oczywiście też jest w ciąży. Ma w brzusku Tomka. Tomek bardzo ją kąpie, więc czasem musi odpocząć i nie może się schylać. Empatia mojego dziecka jest rozwinięta w najwyższym stopniu. Gdy pozuję do zdjęć oczywiście pozuje razem ze mną, w tych samych pozycjach. Efekty czasem pokazuję na FB lub Instagramie. Słodziak jest mój no. Choć czasami bym ją w szafie zamknęła, gdy ma gorszy dzień, to kocham ją nad życie.
 

Zobacz także

0 komentarze