O jaka słodziutka! - czyli miesiąc 34.

12 marca 2017

 
Tak, tak. To ten dzień. Majucha kończy kolejny miesiąc. Jeszcze 2 i stukną jej 3 latka. To już taka duża, rezolutna dziewczynka. A w jej życiu tyle zmian, tyle stresu, tyle nowości. 
 
Ostatni miesiąc to trudna końcówka ciąży, codzienne wizytowanie babć i zabawy bez końca. Z jednej strony super, z drugiej... nie ma to na nią najlepszego wpływu. Po pierwsze przyzwyczaiła się, że stale się z nią ktoś bawi, obcując dosłownie na wyciągnięcie ręki (nie ułatwia mi to sprawy, przy dwójeczce). Po drugie doskonale rozumie, że babcia przychodziła do niej, bo mama nie mogła się nią zająć (popsuło to nieco nasze relacje i sprawiło, że Maja jest bardzo wytęskniona i zazdrosna, wciąż pyta, kiedy wstanę z łóżka). Po trzecie była strasznie rozentuzjazmowana, co sprawiło, że się nakręcała, nie chciała spać, a wieczorami urządzała dantejskie sceny histerii. No i nasz rytuał popołudniowego spania poszedł w świat. Wieczorem jest tak padnięta, że zasypia przy pierwszym dotyku podczas masażu.

Co się zmieniło, to fakt, że Maja wreszcie otworzyła się na nowe smaki. Chętnie próbuje nowych rzeczy. Wreszcie je marchewkę, rzodkiewkę, paprykę. Wcina ostro bakalie. Próbuje. Nawet udaje się do zupy wrzucić koperek lub pietruszkę. Jest bardziej współpracująca. Miło się patrzy, jak zajada ze smakiem zdrowe rzeczy, wreszcie urozmaicając swoją dietę.
 

Jest całodobowa. Ciągle mówi. Gdy nikt jej nie słucha, mówi do siebie, do zabawek, śpiewa sobie pod nosem. Buzia się nie zamyka. Wszystko chce wiedzieć, wszystko rozumie, o wszystko pyta i lubi się pomądrować. O ciąży wie niemal wszystko. Ale zaczyna też się otwierać na emocje. Zaczyna je rozumieć, nazywać i o nich rozmawiać. Zwłaszcza w nocy, gdzieś koło 3 nad ranem jest bardzo skora do wynurzeń i rozmów od serca.
Ulubiona zabawka do LEGO! i zaczynają się męskie zabawy. Najważniejsze są teraz samochody, pociągi, lawety, warsztat. Maja bawi się w udawanie. Po domu jeżdżą nam niewidzialne pociągi, trzeba uważać w korytarzu, bo tam jest ulica. W kuchni wypiekane są muffiny oraz przygotowywane  koktajle, urządzane pikniki. Maja czasem jest pieskiem lub jego właścicielem. Lubi też naśladować nas, dorosłych. Szczególnie mnie. W ciąży ze mną była przez cały czas. Obecnie karmi Henia piersią, bawi się w doktora, sprawdza nasz stan zdrowia.

To co najważniejsze: w życiu Mai pojawiła się siostra. Siostra jest słodziutka, a Maja nią zachwycona. Najchętniej cały czas by ją ściskała i całowała. Jej reakcja na widok Emilki była zachwycająca. Zaczęła piszczeć z radości. Od razu ją też ucałowała. A że jest mocno zakatarzona, trzeba ją jakoś od tego odwodzić. Miłością wręcz zabija Emilcię, bo jak to trzylatek, nie ma jeszcze tak skoordynowanych ruchów, ani czucia w rękach i czasem za mocno małą przytuli. Ale jest nią zachwycona - a to najważniejsze. Oczywiście wraz z zachwytem przyszła i zazdrość. Maja domaga się więcej uwagi, udaje dzidziusia, znikają jej nóżki, więc trzeba ją brać na rączki. Ale naprawdę dzielnie znosi zmiany. Asystuje przy każdym przewijaniu, przy każdej kąpieli. Zadaje mnóstwo mądrych pytań. A gdy pierwszy raz Emilia się rozpłakała, Maja też ryczała, bo nie chciała, żeby Emilce działa się krzywda. Jest naprawdę kochającą i troskliwą siostrą, tylko dla Nas jest nieco trudniejsza w obsłudze, bo staramy się ze wszech sił, by nie czuła się pominięta, zapomniana, czy niechciana. Muszę przyznać, że jesteśmy bardzo mile zaskoczeni. Wygląda na to, że dobrze ją do tego przygotowaliśmy, a Maja jest bardzo rozumną i mądrą dziewczynką. Wciąż jej tłumaczymy, dlaczego Emilka potrzebuje tyle uwagi. Opowiadamy, jaka ona była, gdy się urodziła. Pokazujemy jej zdjęcia, filmiki. Wspominamy. Maja te opowieści uwielbia. Potem sama chodzi i powtarza. 
 
 
I tak właśnie minął nam kolejny miesiąc. Teraz siedzimy w domku, naszą całą rodzinką. Wreszcie w pełnym składzie. I jest nam tak razem dobrze. Jesteśmy nieprzyzwoicie zmęczeni, wręcz wycieńczeni, ale szczęśliwi. Walczymy o to, by poukładać się na nowo, by ustalić jakiś rytm dnia i nocy. Wypracować nowe rytuały, oswoić nową i nieznaną rzeczywistość. I tak dni mijają, cyce coraz pełniejsze, jak i buzia Emilci. A uśmiech Mai na jej widok coraz szerszy. Gazela w domu. Czego chcieć więcej? Tylko zdrowia. Bo z tym u nas na bakier.
 
 
 

Zobacz także

0 komentarze