Last month #2 - pierwszy uśmiech Emi

28 kwietnia 2017

Emi skończyła dziś 2 miesiące, a ja patrząc na jej roześmiane oczka, nie mogę w to uwierzyć. Czas dla mnie stanął w miejscu. Dla mnie nadal jest 28 lutego. Tymczasem moje dziecko rośnie, rozwija się, codzienne dostarcza wachlarza emocji i nieprzespanych nocy. Tak jestem podwójną mamą, tylko kiedy to do mnie dotrze?

Za nami kolejny miesiąc, pierwsza wspólna Wielkanoc, pierwsze wizyty Emi u dziadków, pierwszy bieg Mai w zawodach, pierwsze szczepienia.

Emilcia rośnie w oczach. Rośnie podwójny podbródek, rosną wałeczki na nóżkach, rośnie waga. Właśnie dobiła do 5900. Zdumiewające, biorąc pod uwagę fakt, ile ulewa. Bo ulewa nadal. Może nieco w mniejszym stopniu, ale niestety wciąż mamy problem. Radzimy sobie motając się w chustę, łykając probiotyki i espumisan. Emiś ciągle chce być w pionie. Tylko nocą i w wózku leży. Pogoda spacerom nie sprzyja więc się chustujemy lub mała śpi na mnie, podczas gdy Majeczka rajcuje z babcią. A Emilcię i tak podbija i co jakieś 20 minut widzę, że cofa jej się treść, robi zniesmaczoną minę lub płacze przez sen. Ciężko patrzeć jak maleństwo cierpi. 

Tak mijają nam dni. Emilia na mnie. Maja z babcią. Dręczy mnie to, ale z drugiej strony cieszę się, że mogę poświęcić więcej czasu Emi. Maja miała mnie na wyłączność. Emi nie ma takich przywilejów. O ile mam straszne wyrzuty sumienia względem Mai, o tyle jestem szczęśliwa móc ściskać Emi. Czuć zapach tej maleńkiej główki, widzieć jak wpatrują się we mnie z ufnością i bezwarunkową miłością małe ślipia. Zadziwiające jest macierzyństwo i działanie hormonów. Jeszcze miesiąc płakałam, że nie czuję z Emi żadnego kontaktu, a dziś nie chcę jej dawać nikomu na ręce i z przyjemnością przesiaduję z nią w pokoju.
 
Tak o wiele łatwiej jest wejść w świat niemowlaka, niż 3 latka. Teraz to widzę. Wszyscy mówią, że dziecko im bardziej kumate, tym fajniejsze, a ja myślę, że takie maleństwo, które jest całkiem od Nas zależne i takie bezbronne jest wielkim cudem. Należy się nim delektować i podziwiać, bo znika w okamgnieniu.
 
Z noworodka Emi stała się niemowlęciem. Całkiem długo i silnie trzyma główkę w górze, sama ją obraca szukając dogodnej pozycji. Zaczyna się interesować, co dzieje się wokół niej. I dosłownie dzień po poprzednim poście zaczęła się szeroko uśmiechać i tak śmieje się na okrągło. Nawet po ulaniu, gdy w buzi nieprzyjemny posmak, ona ma szeroki uśmiech na twarzyczce. Nauczyła się również chwytać coś w łapkę i pakować piąstki do buziuni. Zaczęła zwracać na nas uwagę. Trzyma kontakt wzrokowy, stara się powtarzać wyraz twarzy lub dźwięki. Jest coraz głośniejsza, gaworzy po swojemu. Wciąż coś nam opowiada. Skupia wzrok na pewnych przedmiotach. Śmieje się do karuzeli. Nawiązuje z Nami kontakt, co nieprawdopodobnie wzrusza i przywiązuje. Mogłabym patrzeć w te oczki godzinami.
 
Pojawiła się tez wysypka. I to nie malutka. Obsypało jej całą buzię, szyję, główkę. Na szczęście to nie alergia, a trądzik niemowlęcy. Po czterech tygodniach wreszcie schodzi. No i tak co rusz coś. Jedno znika, drugie się pojawia. Jeden skok rozwojowy za nami. Drugi chyba właśnie się dzieje. Badanie stawów zaliczone.

A Majuch? Dla Majuszka to był ciężki miesiąc. Jednocześnie chyba powoli zaczyna oswajać się z sytuacją, choć jazdy mamy przeogromne. Wierzę, że z czasem osiągniemy względny spokój. Nie mogę uwierzyć, że za dwa tygodnie skończy już 3 latka! Taka duża dziewczyna. Za szybko urosła. Zdecydowanie za szybko.

Ja? Ja staram się ogarnąć. Dzielić miłość. Nie zwariować. Wykraść jak najwięcej czasu dla siebie. Zdobyłam nową umiejętność: spanie na siedząco z dzieckiem na rękach. Myślałam, że to nie możliwe, że strach o to, że mi wypadnie jest silniejsza, ale jestem przy drugim tak zmęczona, że zasypiam z nią podczas karmienia piersią. Szczególnie wieczorem, gdy Emi nie może usnąć przez 1,5 do 2 godzin. Ja wymiękam. Ona wówczas siłą rzeczy też, bo nawet nie słyszę, że wyraża niezadowolenie. Mieszkanie mamy zagracone, wiecznie wisi pranie i dzięki Bogu codziennie przychodzi do mnie moja mama, by nam pomóc i zając się Mają. Z jednej strony bardzo się z tego cieszę, z drugiej wiem, że dobrze by było wreszcie zostać samej z dziewczynami, ale wówczas nie mogłabym skupić się na Emi, ani na Mai. A tak, gdy tylko wraca tata, ja jestem dla Mai i wspólnie razem wychodzimy. Za dnia zaś nie czuje się odepchnięta, ani mniej ważna. 

A na blogu... na blogu nieregularność... 
i WIELKA WYMIANA KSIĄŻKOWA! Wisi też cudowny wpis Karoliny z OdNova, która w wspaniały sposób radzi, jak ogarnąć rzeczywistość przy dwójeczce dzieci. Widziałaś już?
 
 

Zobacz także

0 komentarze