Jest mi smutno - czyli miesiąc 35.

12 kwietnia 2017

 
Odkąd w naszym życiu pojawiła się Emi, wszystko stanęło do góry nogami. Wszystko się zmieniło. W tym zachowanie Majeczki. Tak, zdecydowanie ten miesiąc nie należał do najprostszych. Z jednej strony morze miłości do siostry, ciepło rodzinne i radość, a z drugiej zazdrość, histerie i awantury. No niestety. Nie udało się tego uniknąć. Zazdrość jest zrozumiała. W końcu do tej pory Maja była jedyną królewną w królestwie, a tu nagle coś odsuwa uwagę mamy, absorbuje na 90 % i nagle słyszy "za chwilę, muszę...".
 
Moje dziecko zamieniło się w miągwę. Płacze, urządza histerie, pruje się na całe gardło, rzuca na kolana. Ciężko w to uwierzyć, prawda? Ano. Niestety. Ja wychodzę z siebie i staję obok. Staram się. Naprawdę się staram, by zachować zimną krew i nie krzyczeć. Nie wychodzi mi. Czuję się podle. A za chwilę znów jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki jest słodką Majeczką, z jej mega cudnym uśmiechem, przytulaniem i pomaganiem.
 

W stosunku do Emi jest wspaniała. Kocha ją bardzo. Chce ciągle przytulać i dotykać. I choć pierwszy szał minął, już mi tak nie asystuje przy przebieraniu, czy karmieniu, to nadal stara się być blisko. Szczególnie, gdy zostajemy same w trójkę. Podaje mi rzeczy, sama karmi piersią Henia, wozi go w wózku. Udaje mnie. 
 
Jednocześnie przeżywa kryzys. Wciąż słyszymy, że nas nie lubi (za chwilę znów kocha) albo, że jest jej przykro (i tu w jednym słowie zawarty jest cały wachlarz emocji, których nie rozpoznaje i nie rozumie, wrzucając do jednego wora). Wchodzi wszędzie, kompletnie nie myśląc o konsekwencjach. Wiem. To małe dziecko. Wiem, to naturalne. Ale do tej pory była rozważna i ostrożna. Teraz biegnie, nie patrząc przed siebie, ciągle się przewraca, rozbija głowę o stół. Jest roztrzepana i ma naprawdę dziwne pomysły. Buzia jej się kompletnie nie zamyka. Nadaje już od 5 rano, aż do momentu, gdy pada. A nawet wówczas nie chce się położyć, tylko odstawia arię. 
 

Ale już widzę jak rozwija się w Niej poczucie humoru. Robi sobie żarciki, zaśmiewa w głos. Ciągle śpiewa, wymyśla własne piosenki, słowa. Tworzy. No i nieustająco biega. Choć o dziwo rowerek biegowy wciąż w odstawce. Boi się go. Nie chce. Nie akceptuje. Woli po prostu biegać. Po tacie to ma. Dla niej pojawienie się siostry to ciężkie przeżycie. Ciężkie i jednocześnie wspaniałe. Ciężko jest jej się przestawić. Jest zagubiona i walczy o naszą uwagę.


No dzieje się.
 
 

Zobacz także

0 komentarze