Podwójne rodzicielstwo - jak odnaleźć się w nowej rzeczywistości

25 kwietnia 2017



Stając się mamą po raz drugi, zaczęłam odczuwać niepokój. Czy miłość naprawdę się mnoży, gdy się ją dzieli? Czy poradzę sobie w nowej roli? I co najważniejsze, czy Maja poradzi sobie w nowej sytuacji? Czy nie będzie się czuła odepchnięta? Niepotrzebna? Nie kochana? Potrzeba osiągnięcia równowagi w rodzinie i kontroli nad sytuacją to rzecz naturalna. Każda z Nas do niej dąży. Ale czasami pewne rzeczy (nawet te które podskórnie rozumiemy) musimy usłyszeć od kogoś innego, kogoś mądrzejszego, bardziej doświadczonego. Kogoś, komu ufamy. Dlatego ja o rady zwróciłam się do Karoliny z bloga odNova, która zawodowo jest psychologiem, trenerem umiejętności psychospołecznych, terapeutą TSR oraz fizjoperapeutą. A prywatnie mamą dwóch rumcajsów. Jej rady są bezcenne. Zapraszam serdecznie na wpis Karoliny.


 
Niezaprzeczalną prawdą jest, że rodzicielstwo to jedna z najpiękniejszych i zarazem najtrudniejszych życiowych ról, które jest nam dane pełnić. Wraz z narodzinami maleństwa, prócz wyrzeczeń i permanentnego braku snu, zyskujemy nowe, emocjonalne doznania o istnieniu, których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Stajemy się „bardziej” – odpowiedzialni, wrażliwi, czujni, kochający i zdolni do poświęceń. Zyskujemy nadprzyrodzone moce i uzależniamy się od kofeiny… Oczywiście te elementy nie muszą mieć odzwierciedlenia w naszym bezpośrednim zachowaniu, ale w naszej mentalności - już tak. 

Gdy stajemy się mamą po raz drugi, z jednej strony zdajemy się być bardziej doświadczone, wiemy (w większym lub mniejszym stopniu) jak postępować, z drugiej strony natomiast czekają na nas nowe, rodzicielskie wyzwania, dotąd nieodkryte obszary i rozterki. Mimo większej dawki pewności siebie i wewnętrznego spokoju, pojawia się dawka dotychczas nieznanych uczuć – poczucia winy i wyrzutów sumienia z powodu rozłąki i mniejszej ilości czasu spędzanego z naszą pierworodną pociechą. No właśnie do tej pory była ona naszym jedynym dzieckiem, a teraz stała się dzieckiem pierworodnym, starszą siostrą czy bratem…

Targają nami różne uczucia, zależy nam by nowa sytuacja w domu wywarła jak najmniejszy, niepożądany wpływ na dzieci. Nie chcemy przecież, żeby nasz starszak miał poczucie, że coś traci, że stracił nas, wspólnie spędzany czas. Żeby myślał, że wybrałyśmy „nowe” dziecko i go już nie kochamy. Tylko czy nasz starszak rzeczywiście ma takie odczucia? Czy w te uczucia nie są czasem odzwierciedleniem naszej tęsknoty za nim, za dawnym, znanym życiem i obaw przed tym co nas czeka? 

Poniżej znajdziesz kilka wskazówek, które pomogą Tobie i Twojej rodzinie w przystosowaniu się do nowej sytuacji.

Skąd się bierze niekomfortowe poczucie winy


Rzecz tkwi w nas – kobietach i zakorzenionych w nas przekonaniach. Jako matki bierzemy na siebie ogromną odpowiedzialność za dzieci, rodzinę, dom, za to jak powinno wyglądać idealne macierzyństwo. Staramy się sprostać różnorodnym oczekiwaniom, a przecież doba ma tylko określoną ilość godzin. Więc gdy tę zbyt małą ilość czasu, którą mamy do dyspozycji w ciągu dnia musimy jeszcze podzielić pomiędzy dwójkę, trójkę… zwyczajnie pomiędzy większą ilość dzieci – pojawia się obawa niedopełnienia matczynej powinności. Poczucie winy ulega spotęgowaniu, gdy czujemy, że wymykają się nam spod kontroli inne kwestie dotyczące naszych dzieci, bądź gdy sytuacja nie jest zgodna z naszymi oczekiwaniami. 
 

Nie jesteś sama


Badania wykazały, że 94% matek odczuwa wyrzuty sumienia oraz poczucie winy w związku z mniejszą ilością czasu spędzanego ze swoimi dziećmi. Owe uczucia ulegają szczególnej eskalacji po narodzinach drugiego dziecka. Rodzice mają unikalną relację z jedynakiem, a po pojawieniu się rodzeństwa dynamika rodzicielstwa zmienia się nieporównywalnie. Pojawienie się kolejnego dziecka to pozytywna zmiana dla całej rodziny, ale regulacja emocjonalna jest trudna, zwłaszcza dla rodziców.

Jednym ze sposobów, pomagającym w uświadomieniu sobie oczywistej prawdy dotyczącej tego, że nie jesteś sama z towarzyszącymi Ci uczuciami, jest rozmowa z innymi mamami. Otwarta rozmowa pozwala odzyskać wiarę w siebie, poprawić samopoczucie oraz zyskać dystans do domowej sytuacji.

Wcześniejsze przygotowania


Jeżeli właśnie spodziewasz się drugiej pociechy to jeszcze masz czas by stopniowo wprowadzić starszaka w nową rolę. Istotną kwestią jest fakt, że im lepiej przygotujesz malucha na pojawienie się młodszego rodzeństwa, tym mniejsze rozterki czekają Cię w przyszłości.

To od czego możesz zacząć, to zabawy w rolę, odgrywanie scenek z użyciem lalek czy misiów, w ramach których dziecko opiekuje się zabawką będącą młodszym rodzeństwem. Polecam również wprowadzenie do domowej biblioteczki kilku książeczek poświęconych oczekiwaniom na rodzeństwo i wcielaniu się w nową rolę starczego brata czy siostry. Ważnym jest by wszelkie zmiany, których przyczyną jest pojawienie się nowego członka rodziny, zaistniały odpowiednio wcześniej. Na tyle wcześnie by nasz maluch nie skojarzył pojawienia się rodzeństwa ze stratą. Szczególnie ważne jest zachowanie prawa do indywidualności starszaka, do swoich zabawek, ulubionego miejsca czy kocyka.

Stawiaj na jakość, a nie na ilość


Od momentu, kiedy w domu pojawiła się najmłodsza pociecha, czas poświęcany starszemu dziecku jest ograniczony. To co teraz powinno być priorytetem, to Wasza chwila tylko we dwoje. Nie musi ona być wielkim wydarzeniem, bo na takie zwyczajnie braknie możliwości. Wystarczy, że po prostu znajdziesz w ciągu dnia kilka minut to tu, to tam by pobyć sam na sam ze starszakiem. Drzemka maluszka jest dobrym momentem na wygospodarowanie nawet 15 minut. Staraj się by czas spędzony wspólnie, z dwójką maluchów był przyjemny, by miło się kojarzył – spacer, przytulanie na kanapie, wspólna pielęgnacja. Angażuj pierworodną pociechę w pomoc przy sprawowaniu opieki nad rodzeństwem. Spraw by poczuła się ważna i potrzebna. 

Trzymaj się rutyny


Noworodek wprowadza niemałe zamieszanie w domowym harmonogramie. Dla wspólnego dobra ważne jest, aby, tak szybko, jak to możliwe, wrócić do najważniejszych, rodzinnych rytuałów. Dzieci pragną spójności i przewidywalności, pozwala im to przywrócić poczucie bezpieczeństwa. Jeżeli w początkowym okresie masz trudności, wystarczy, że przywrócisz tylko najważniejsze rytuały dotyczące: zasypiania czy spożywania posiłków.

Pozwól sobie pomóc


Oczywiście, zgodnie z odwiecznym przekonaniem, każda z nas jest niezastąpiona. Jednak uwierzcie mi na słowo, że instytucja taty czy babci to bardzo sprawnie działające wsparcie. W tym wyjątkowym okresie nie powinnyśmy pomijać i umniejszać roli taty, wręcz przeciwnie, to jest właśnie ten czas, kiedy powinien się zaangażować ze zwielokrotnioną siłą. Badania pokazują, że im tata jest bardziej zaangażowany w opiekę nad starszakiem po pojawieniu się rodzeństwa, tym łagodniej dziecko adaptuje się do nowej sytuacji. To ich czas, na wspólne zabawy, wycieczki, na pogłębienie relacji. 

Poproś o pomoc


Nie dajmy się wplątać w sidła wyobrażenia o perfekcyjnej pani domu. Pozbądź się obaw powstrzymujących Cię przed proszeniem o wsparcie. Podzielenie się z bliską osobą częścią obowiązków, to również oddanie na jej barki części odpowiedzialności za sytuację w waszym domu. Tym samym zyskujesz czas dla dzieci, bądź dla samej siebie. Nie czekaj na to, że ktoś się domyśli czego potrzebujesz, takie sytuacje rzadko się zdarzają, a niespełnione oczekiwania pogłębiają niezadowolenie i frustrację.

Wrzuć na luz


Nasza matczyna natura sprawia, że zbytnio skupiamy się na rzeczach, które mamy jeszcze do wykonania, bądź których nie wykonałyśmy. To czego musimy się nauczyć to „odpuszczanie”. Jeżeli właśnie dziś sytuacja potoczyła się na tyle przekornie, że dobrze byłoby pominąć wieczorną kąpiel – to zrób to. Jeżeli starszak marudzi nad talerzem, bo woli na dzisiejszy obiad zjeść płatki – nie wahaj się i podaj mu je. Czasami warto odpuścić, po to by nie podnosić już i tak wysokiego ciśnienia.

Jeżeli po ciężkim i stresującym dniu, siadasz wieczorem i czujesz się winna, że nie wyglądał on tak, jak byś tego chciała… weź kartkę i zapisz na niej trzy rzeczy, które przebiegły dobrze. Mogą to być trzy bardzo krótkie czynności. Spisanie ich potrwa kilka sekund, ale zadanie to sprawi, że poczujesz się lepiej. Macierzyństwo to nie wyścig o puchar czy medal, tu nawet nie ma kotylionu. Zamiast biegać z mopem po domu, poświęć ten czas na zabawę z dziećmi. Pozwól sobie na niedoskonałości, bo panujący w domu bałagan jest świadectwem tego, że w nim mieszkacie. 

Nie zapominaj o sobie


Podstawową zasadą obowiązującą podczas lotu, jest ta nakazująca matce w pierwszej kolejności założyć maskę tlenową sobie, dopiero później dziecku. Powód jest oczywisty, abyś mogła zatroszczyć się o malucha, najpierw musisz sama przeżyć. Dlaczego zatem tej zasady nie przenieść na codzienny front? Gdy pozwolisz sobie na chwilę relaksu, zadbasz o siebie, poczujesz się lepiej, szczęśliwiej, zyskasz więcej siły, cierpliwości i energii. Przecież szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko. 

Przystosowanie się do nowej, rodzinnej sytuacji jest trudne dla wszystkich, ale w szczególności dla nas – matek. To o czym musimy pamiętać, to fakt, że jeżeli chcemy by w domu panowała harmonia, musimy otoczyć troską również siebie. Pozwoli to nam naładować akumulatory na całodobową batalię z małymi ludźmi. Relacje i interakcje rodzinne zataczają krąg, w którym nie da się wyznaczyć początku czy końca. Są one niczym naczynia połączone wieloma ogniwami, gdzie jedno ma wpływ na kolejne. Dlatego troszcząc się o rytuały zapewniamy dawkę „normalności” starszakowi. Angażując tatę gwarantujemy mu czyjąś wyłączną uwagę, której tak bardzo jest spragniony. Spokojniejsze dziecko, o którego potrzeby ktoś zadbał, to spokojniejsza, mniej sfrustrowana, za to bardziej empatyczna mama, która lepiej radzi sobie ze złością i emocjami, co oczywiście ułatwia poukładanie relacji ze starszym dzieckiem. Regenerując własne siły jesteśmy w stanie maksymalnie wykorzystać czas wygospodarowany dla pierworodnego.

Pocieszające jest również to, że ten stan dysonansu między radością, a poczuciem winy i wyrzutami sumienia jest tylko chwilowy. Już niebawem sytuacja się ustabilizuje, stworzycie nowe rytuały, bez których nie będziecie potrafili się obyć. To co dziś nowe i nieznane, za chwilę będzie nieodłączne i oczywiste. Relacja między dziećmi zacieśnia się każdego dnia i to, że posiadają siebie nawzajem jest jedną z największych wartości jakie mogliście im dać. Być może czasowo starsze dziecko „ma Ciebie” trochę mniej, w zamian natomiast zyskuje bliższą relację z tatą czy babcią oraz niezastąpionego kompana na całe życie, którego znajdzie w młodszym rodzeństwie". 


http://odnova.net/



Zobacz także

0 komentarze