Last Month #3 - od imprezy do imprezy

30 maja 2017

 
Uffff, na nudę w tym miesiącu, to ja nie mogłam narzekać. Co to, to nie. Zaczęło się od urodzin dziadka, przez weekend majowy, moje 34-urodziny, 3 urodziny Majeczki, wyprowadzkę do babci, na Dniu Matki i moich imieninach skończywszy. Co tydzień impreza. Co tydzień tort. Co tydzień szampan. A teraz przygotowania do Chrzcin i życie na wsi. Do tego w międzyczasie organizacja Wielkiej Wymiany Książkowej. Obłęd.

Tak. Działo się, choć osobiście jakoś bardzo tego nie odczuwałam. Jestem tak przejęta dziećmi i próbą ogarnięcia wszystkiego, że stale odnoszę wrażenie, że to wszystko dzieje się gdzieś poza mną. Tu i teraz jestem tylko ciałem, a myślą i duchem gdzieś nieobecna, gdzieś błądząca przy myśli, jak się czuje Emi, jak się czuje Maja. Mam nadzieję, że wreszcie to sobie poukładam i zacznę też myśleć o mężu oraz o tym, co dzieje się wokół Nas.



Emilcia dzielnie znosiła wszystkie zmiany. Nie przeszkadzały jej nowe osoby, ani ich ilość. Nie przeszkadzał hałas, ani nowe miejsce, zapachy, dźwięki. Jest nieprawdopodobnie spokojna i pogodna. Ciągle się ta nasza mała chichotka uśmiecha. Taki mały zadowolony z życia krasnal. Bardzo mało płacze, w zasadzie tylko gdy jest źle, a tak leży sobie zadowolona. Nawet gdy ulewa co 5 minut i tak robi to z uśmiechem na twarzy. Bo niestety dalej ulewa, a nocki bywają makabryczne. Męczy brzuszek bardzo więc stęka, jęczy, ból ją dręczy. Czasem śpimy na siedząco, bo to jej pomaga. Co tu się więc dziwić, że mnie tak mało. Kolorowo nie jest, jednak to minie, prawda? Minie. Kwestia czasu.


Coraz więcej ją interesuje, coraz więcej z Nami rozmawia, zaczepia, ogląda. Pięknie podnosi głowę i chwyta różne przedmioty. Piąstki stale w pyszczku mymlane. Rozpoczęło się śpiewanie, bulgotanie, marudzenie przy zasypianiu... Emilcia powtarza zasłyszane dźwięki, ale zaczyna również wydawać własne. Jest żywo zainteresowana światem. Nasz jarząbek uwielbia się przyglądać. Kocha muzykę i wszelkiego rodzaju grajki. Królik z pozytywką jest najlepszym przyjacielem. Interesują ją wszystkie zabawki. Przeciwieństwo siostry, która prócz nas nie interesowała się niczym. Liczył się jedynie Henio.
 
 
 
Majucha, jak to Majucha - stała się bardzo bojaźliwa, często płacze i tym płaczem lubi się upajać. Ostatnio kompletnie mnie lekceważy, bo jest babcia i dziadek. No tak, bo jesteśmy poza miastem. W domu remonty, więc wybyłyśmy. Emi na szczęście jakoś mocno zmiany otoczenia nie przeżyła. Jest mama, jest cyc więc jest dobrze. Maja zaś z rana już nawet nie chce wejść mi do łóżka. Od razu biegnie do babci i tak cały dzień. Na szczęście przed zaśnięciem słyszę: Mama! Kocham Cię! Tęsknię za nią. Najlepszą koleżanką jest pies. Może robić z nią wszystko, więc dosiada ją jak konika i się bawią, przytulają, ganiają. Pocieszny widok. 

Dni mijają, dzieci rosną, a matka dalej nie ogarnięta. Dalej nieco przerażona mimo upływu trzech miesięcy. Dopiero powolutku się statkujemy. Jeszcze rutyna nam się nie wkradła, jeszcze Emi nie potrafi znaleźć sobie pór na spanie. Jeszcze nie udało nam się zrobić masażu Shantalla. Upał doskwiera albo ulewne deszcze. Jeszcze troszeczkę czasu potrzebujemy. 
 

Na blogu lekka posucha, ale ja naprawdę nie mam sił na nic. Nie wiem, jak udało się przeprowadzić tak wspaniałą akcję, jaką była WIELKA WYMIANA KSIĄŻKOWA. No działo się. Naprawdę się działo. Wszyscy zadowoleni, nowe książki na półce, jedna już czytana, a ja mam tysiące pomysłów, tylko brak czasu do ich realizacji. Ale od 1 czerwca działamy z wyzwaniem fotograficznym na instagramie. Dołączasz?

A jak Tobie minął ten miesiąc?
 
 

Zobacz także

0 komentarze