Mam 3 latka!

12 maja 2017


Majucha skończyła dziś 3 latka! To nieprawdopodobne, że mam w domku już taką dużą dziewczynkę. Ten rok przeleciał mi przez palce i czuję, że nie jestem już tak wspaniałą mamą, jak niegdyś. Nie tak uważną, bo moja uwaga rozkłada się na dwa. Ale ten dzień należał do Niej. Nawet siostra spała, dając mamie czas dla starszej. Ot taki prezent.

W ciągu tego roku Maja tak bardzo się zmieniła. Z dziecka przekształciła się w mała dziewczynkę, która podkrada mi pomadkę, kocha buty, nosi własne pierścionki i ma bardzo wysublimowany gust jeśli chodzi o ciuchy. Przy całej swej kobiecości, jednocześnie kocha auta, pociągi i samoloty. Nie w głowie jej żadne lale, choć Henia karmi piersią. Jest wrażliwa, uczuciowa i nieprawdopodobnie emocjonalna. No i właśnie została starszą siostrą.

Tak, przez ten rok wiele się zmieniło. To był ciężki okres dla Majci. Niemal zaraz po jej drugich urodzinach zaszłam w ciążę i... nie mogłam poświęcać jej tyle uwagi co zawsze. Nie mogłam z nią szaleć, biegać, skakać, a nawet chodzić na spacery. Strasznie mnie to boli. Mam ogromne wyrzuty sumienia. Chciałabym jej dać całą siebie, a tego już nigdy nie będę mogła robić. Maja zawsze była emocjonalna, a ten czas był dla niej istną feerią emocji. Oddalenie się mamy, pojawienie się siostry, zazdrość i euforia w jednym. 
 
Jest ciężko. Miniony miesiąc to niestety łzy, lament, histerie, krzyki, a wręcz prucie się, darcie i rzucanie na kolana. Zazdrość skierowana na nas i zwrócenie na siebie uwagi. Na szczęście nie na siostrę. Siostrę wręcz przydusza swą miłością. Trzeba ją nieco odganiać - co też nie najlepiej na nią wpływa. Marudna się zrobiła i jazgotliwa. Myślisz, że jej przejdzie? Mam na to wielką nadzieję.

Bo poza tym, to wspaniała dziewczynka. Istny wulkan energii. Wszędzie jej pełno. Za nami jej pierwsze w życiu zawody biegowe i od razu z kopyta zaliczone drugie. No pokochała bieganie (tata sika z radości).  Muszę powycinać filmik i pokazać Wam tę radość podczas biegu. Wiedziałam, że kiedyś to nastąpi, w końcu to córka maratończyka, ale nie sądziłam, że już w wieku 3 lat! 

To dziecko, które non stop śpiewa, tańczy, ubóstwia rymowanki. Pięknie, po prostu pięknie i płynnie mówi, przekomicznie przeinaczając czasem końcówki wyrazów. Jest inteligentna i błyskotliwa. Ciekawa świata. Czemu to? Czemu tamto? Buzia się nie zamyka, a pytania nigdy się nie kończą. 

Ostatnio wszędzie wchodzi i niczego się nie boi, co rodzi lawinę głupich pomysłów. No w takiej wersji jeszcze mojego dziecka nie widziałam. Jak to mówią "kiełbie we łbie" totalne. Robi rzeczy, jakich nigdy wcześniej nie robiła. Zawsze była taka grzeczna, roztropna i rozważna. Było. Minęło. No dzikus jakiś, który biegnie do przodu, patrząc w tył.
 
Ale i tak jest urocza. No widziałaś ten uśmiech? Z rana się we mnie wtula i powtarza po 20 razy, że mnie kocha. Wieczorem usypiam je obie. Jedna na rękach, druga obok mnie wtulona. Padam na ryja i się wściekam. Nie przyznaję sę, że tak naprawdę to mi się ciepło robi w serduszku. Jak tylko mogę, uciekamy gdzieś z Mają we dwie. Choć wygląda na to, że i to jej nie wystarcza, że muszę kombinować więcej. No muszę. Inaczej wszytko runie.

Tak, to był rok pełen zmian i wyzwań. Rok pełnego rozwoju i dojrzewania. Rok, w którym Maja wyszła z pieluch, nauczyła się samodzielności, poznała nowe emocje jak wstyd, nuda, zazdrość, tęsknota, duma, empatia, współczucie. 

A dziś minął nam w miarę zwyczajnie dzień. Urodzinki robimy w niedzielę - póki co jeszcze rodzinne - z dziadkami i chrzestnymi. Skromnie. Z tortem mamy (trzymaj kciuki, by mi wyszedł).
 
 

Zobacz także

0 komentarze