Rodzinna sesja noworodkowa

5 czerwca 2017

 
No i są, zdjęcia naszego małego Krasnala. Cudne, urocze, pełne emocji. Co tu dużo mówić, no cudny jest ten nasz mały Emiś. Tu naprawdę malutki: dokładnie dwutygodniowy. Marzyła mi się cudna, cukierkowa sesja noworodkowa. Dziecię było mądrzejsze. Całym swym jestestwem mówiło nam, że tak nie chce. Oj naczekaliśmy się, naczekaliśmy by mała się uspokoiła, przestała płakać, zasnęła. Nic z tego. Chciała być blisko mnie. Ze sesji stylizowanej zrezygnowaliśmy na rzecz domowego lifestylu. I dobrze. Emi miała rację. Tak jest lepiej, tak jest naturalniej, tak jest piękniej. Matce do łba coś strzeliło.

A sesja wyszła mocno rodzinna. Są zdjęcia maleństwa (udało się zrobić dosłowanie trzy stylówy), są zdjęcia obu naszych pociech, moje z dziewczynkami i pełną rodzinką (te tylko dla naszych oczu). Długo nie mogłam się zdecydować, które z nich bym chciała. Wybór był ciężki. Ostatecznie zdjęcia przyszły w Dzień Matki - cudowny prezent.

Zdjęcia wykonała Aga z Fotobajkowo. Wyszła od nas nieco przerażona. Chyba dawno nie miała tak ciężkiej klientki. Emi nie chciała współpracować. Nie chciała wianuszków, spowijania w jakieś szmatki. Co to, to nie - moje dziecko chciało własnego bodziaczka i przytulaska z mamą. To nawet Maja, te 3 lata temu, zasnęła i dała popracować fotografce. Była spokojna. Ale też jej nie przebieraliśmy w nic. Oj trzeba do takich dzieciaczków mieć mega cierpliwość. I refleks, bo czasem naprawdę jest ułamek sekundy, gdy dziecko współpracuje, albo zrobi cudną minkę. 

Oj co ja się będę rozpisywała. Kocham zdjęcia. Jestem od nich uzależniona. A te są wspaniałe. Też macie takie fociaki?
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Zobacz także

0 komentarze