Drugie dziecko jest mniej ważne

13 lipca 2017

 
Drugie dziecko jest mniej ważne. W końcu masz już jedno. Co wyjątkowego jest w tym drugim? Dziecko to dziecko. Jedno znasz, drugie pewnie podobne. Czym tu się zachwycać? 


Gdy zaszłam w drugą ciążę podkreślałam, jak ważnym jest, by nie lekceważyć pierwszego dziecka. Rodzinę i znajomych planowaliśmy poinstruować, jak się zachować podczas pierwszych odwiedzin Emisi. Tymczasem rzeczywistość nas zszokowała. Drugim dzieckiem nikt się nie przejmuje. Nikt nie spieszy, by je poznać. Nie wzbudza ono większego entuzjazmu.


Już w ciąży zaczęłam odbierać dziwne sygnały. Za bardzo się mną i moim stanem nie interesowano. Z Mają zapanowało totalne szaleństwo. Rodzice skakali z radości, obchodzono się ze mną jak z jajkiem, koleżanki dosłownie codziennie pytały jak się czuję. Telefony się urywały, a drzwi nie zamykały. Każdy na mnie uważał i interesował się moim stanem, wynikami badań. Dosłownie wszystkim. To było szalenie miłe, acz czasem nieco przytłaczające. Gdy zaszłam z Emi, prócz męża, nikt nie skakał z radości. Wiadomość przyjmowano poprzez Aha, Gratulacje, albo co gorsza O skusiliście się na 500+?  Raczej mało kto do mnie dzwonił, pytając o samopoczucie, nikt też nas nie odwiedzał, choć część ciąży przeleżałam. Telefony i wizyty zdarzały się sporadycznie. Myślałam, że sobie uroiłam, że to przez hormony mam jakieś omamy, ale po rozmowie z mężem okazało się, że ma takie same odczucia. 
 
Większość zachowywała się jakbym nie była w ciąży. Dopiero, gdy mój brzuch zaczął wyprzedzać mnie, a mój chód przypominał bardziej niezdarną kaczkę niż seksowną kocicę, nieco drgnęło. Gdy okazało się, że mam leżeć mieliśmy spory problem, co zrobić z Majeczką. Tu na szczęście ogromną pomoc otrzymaliśmy od teściowej, która sama wychowawszy dwoje dzieci doskonale rozumiała, że pomoc jest naturalną rzeczą w takiej sytuacji. 
 
Po porodzie bałam się fali odwiedzin, ale ... nikt nas nie odwiedzał. Mało tego, nikt nie chciał nas odwiedzać. Nie było kwiatów. Nie było niekończących się telefonów z gratulacjami. Na palcach jednej ręki policzę kartki z gratulacjami. Emi poznawano przy okazji, np. urodzin Mai i raczej nikt się nie spieszył. Może to echo mojego gadania, by dać nam czas, aż dojdziemy do siebie. Nie mniej jednak było nam nieco przykro. Bądź co bądź Emi ma niemal pięć miesięcy.
 
Jest jeszcze jedna rzecz. Podczas, gdy nad Mają wszyscy się rozpływali, wszyscy chcieli ją brać na ręce i przytulać, każdy nad nią ćwierkał, Emi zdaje się nikt nie zauważać. Nikt też nie wyciąga do niej łapek.
 
Przykre to, bo Emiluszka jest cudowną, uśmiechniętą dziewczynką. Słodziak totalny, którego mogłabym schrupać. Jest po prostu wspaniała. Nie rozumiemy tego zupełnie. Piszę w liczbie mnogiej, bo nawet mój zdystansowany do życia i ludzi mąż, który zwykle niczym i nikim się nie przejmuje, sam głośno to komentuje. A gdy mój mąż coś komentuje znaczy, że sprawa jest poważna i to już nie są moje wymysły ani hormony.
 
Drugie dziecko jest mniej ważne. W końcu to drugie. Strach pomyśleć, co by powiedziano na wieść o mojej kolejnej ciąży. Pewnie bym usłyszała, że patologię szerzę, albo zwariowałam. I tak już przy Emi usłyszałam tekst, którego nie zapomnę do końca życia: że nigdy nie poradzę sobie z dwójką dzieci! No. Może i nie radzę sobie najlepiej, ale kocham najmocniej na świecie, nawet gdy numer jeden mam ochotę wysłać w kosmos. 
 
Ludzie drugie dziecko też jest ważne! I trzecie, i czwarte. Wszystkie są tak samo ważne jak pierwsze! Wszystkim powinno okazywać się zainteresowanie i przyjmować z takim samym entuzjazmem, zainteresowaniem i miłością. 
 
Mam nadzieję, że Ty nie masz takich doświadczeń?
 

Zobacz także

0 komentarze