MAGIA CZYTANIA czyli książka, dzięki której zaczęłam czytać

10 lipca 2017


Mój romans z książkami był był bardzo burzliwy. Często ze sobą zrywaliśmy, to znów to siebie wracaliśmy i tak w koło. Zawsze przerwa podyktowana była jednak kiepskim doborem literatury, a nie nie brakiem czasu, jak to u większości bywa. To prawda. Przez kiepską książkę można naprawdę się do czytania zniechęcić. Na szczęście to działa również w drugą stronę. Dzięki dobrze dobranej książce znów wskakujesz na konia i płyniesz poprzez nieznane światy. 

Czy można komuś polecić książkę tylko po to, by zaczął czytać? Niby można, ale jest to niezmiernie trudne. To co podoba się mnie, niekoniecznie podobać się będzie Tobie, czy Twojemu mężowi albo przyjaciółce. Każdy z Nas jest inny, każdy ma inne potrzeby, doświadczenia, czy gust. Co więcej nawet Tobie poleciłabym coś zupełnie innego teraz, a co innego za rok, czy rok wcześniej. Bo ważne jest Twoje TU I TERAZ. Gdzie jesteś, jaka jesteś, na jakim etapie życia, czego potrzebujesz (odskoczni, rozrywki, czy poszukujesz czegoś głębszego, czegoś cięższego, czegoś mądrzejszego).

Pierwszą książką, którą czytałam z wypiekami na twarzy, od której nie mogłam się oderwać i wywołała we mnie czytelniczy głód, była "Ania z Zielonego Wzgórza" Lucy Maud Montgomery. Pamiętam jakby to było dziś, choć od lat 90 - tych nieco czasu upłynęło. Były wakacje, a ja razem z rodzicami w Zakopanem. Latem mama zawsze kazała mi nadganiać lektury szkolne, ale ta... ta okazała się być czymś wspaniałym. Po raz pierwszy odpłynęłam. Porwało mnie Zielone Wzgórze. Kupiłam kolejny tom i kolejny, i kolejny. Wychodzić z pokoju nie chciałam. Śmiałam się i płakałam. I tak bardzo chciałam zaprzyjaźnić się z Anią. To dziś to moja książka numer jeden.

W podstawówce jednak nie sięgałam po nic więcej. Nie miałam nikogo, kto podetknąłby mi jakieś ciekawe książki poza lekturami. A tych drugich było tak dużo, że nie czułam potrzeby. Czas miałam tak skutecznie wypełniony zajęciami dodatkowymi, że czytanie było dla mnie zmorą. Aż do liceum, gdzie poznałam ludzi, którzy poza kanon lektur wychodzili daleko, oj daleko. To wówczas sięgałam po nieco ambitniejsze lektury Marqueza czy Oza, ale tak naprawdę rozkręcił mnie Harry Potter. Tak. Dokładnie. Zapierałam się przed nim nogami i rękoma. Śmiałam z dziewczyn, które na przerwach nie umiały się od Niego oderwać - podczas lekcji zresztą również. Jak można literaturę dziecięcą czytać będąc już w liceum?  I wtedy Gosia (moja koleżanka) wcisnęła mi w rękę "Kamień filozoficzny" mówiąc Sama zobacz, nie będzie Ci się podobało, odłóż. Ale zacznij. No i magia Hogwartu zaczarowała i mnie. Nigdy wcześniej nie czytałam fantastyki. Nigdy wcześniej nie czytałam w oryginale.

Podczas studiów książki były cudownym sposobem na zabicie czasu podczas marnych wykładów. Wówczas rozczytywałam się w powieściach Agathy Christie i wraz z detektywem Poirot prześcigałam się w docieraniu do prawdy. Potem znów czytać przestałam, aż do czasu, gdy poznałam mojego męża, a teściowa podsunęła mi "Księżniczkę z lodu" Camilli Lackberg. Znów mnie wciągnęło. Zawaliłam pół nocy dla Eriki i Patrica. Jednocześnie pokochałam kryminał na całego.

Będąc w ciąży natomiast nie potrafiłam się na niczym skupić. Potrzebowałam czegoś lekkiego, czegoś co mnie wciągnie na tyle mocno, że świat pisany pochłonie mnie całą, bez reszty. I wtedy dostałam od znajomej "Miasto kości" Cassandy Clare. Wampiry i świat podziemny to moje guilty pleasure, a gdy do tego dodać romans w tle. Odkąd w liceum przeczytałam książki Anne Rice, po prostu się w tych stworzeniach zakochałam. Hmnnnn czyżby podobał mi się gatunek Young Adult? 

W końcu 3 lata temu wysłuchawszy statystyk stwierdziłam, że to nie możliwe, by ludzie nie czytali nawet książki rocznie. Sama rzuciłam sobie wyzwanie. Wyzwanie książkowe. Założyłam, że przeczytam choć jedną książkę w miesiącu. Choć tyle. Od tak, by sprawdzić, czy to możliwe. Zamiast założonych 12 - stu przeczytałam 23. Spodobało mi się to. Wkręciłam się na całego. 

Potem do głowy przyszedł mi szalony pomysł: zorganizuję wymianę książkową. Książki są drogie, kupując zaś te 12 - ście sztuk w roku to już jest spory wydatek. A gdyby tak znaleźć innych, takich jak ja? Okazało się, że jest nas całkiem sporo, do tego każdy pragnie z kimś o książkach rozmawiać, dzielić się wrażeniami, radzić. I tak oto powstał mój KLUB KSIĄŻKI. Dzięki nim czytam więcej. Dzięki nim sięgam po autorów, po których pewnie sama bym nie sięgnęła. Dzięki nim poszerzam horyzonty. 

Książka dzięki, której zaczęłam czytać? Jak widzisz było ich wiele. Na każdym etapie mojego życia, było to zupełnie coś innego. Z zupełnie z innego gatunku literackiego. Ale tak naprawdę rozkręciły mnie one - dziewczyny z PRZECZYTAJ I PODAJ DALEJ. Zaraziły swoją pasją do słowa czytanego. Przekazały swój entuzjazm. Zaimponowały wszechstronnością i oczytaniem. Do dziś czuję się wśród nich taka maluczka. Ale czuję się z nimi dobrze. Nikt nie ocenia mnie po tytułach, ani gatunkach w jakich gustuje. Nikt nie mówi, że czytam za mało. Za to moja lista must read rośnie w zastraszającym tempie, a  ja odkrywam nowych, wspaniałych autorów. I czytam. A Ty? Czytasz? Czy potrzebujesz małego kopniaka? Inspiracji? Motywacji? Porady?   
 
 
     
 
Wpis powstał w ramach akcji zorganizowanej przez SOCJOPATKĘ. „Książka, dzięki której zacząłem czytać” too projekt, który ma na celu wyłonienie najlepszych książek z każdego gatunku literackiego i zachęcenie ludzi do czytania, przedstawiając różnorodność gatunków, różnych autorów oraz możliwości, jakie daje nam czytanie. Każdy bloger, który bierze udział w Akcji przedstawia książkę, która jego zdaniem jest najlepszą pozycją, od której warto zacząć przygodę z danym gatunkiem.No ja się troszkę wyłamałam i chciałam pokazać kilka.

Akcja trwa od 01.07.2017 do 31.07.2017 roku. Po jej zakończeniu na blogu Dagmary pojawi się lista wszystkich tytułów, z którymi chcemy Cię zapoznać czyli "The best od the best".


A Ty jaką książkę byś poleciła osobie, która nie czyta? Czy Twoim zdaniem dobra książka może kogoś zachęcić, by sięgał po literaturę częściej? Dzięki komu zaczęłaś czytać? A może właśnie nie czytasz? Zastanawiałaś się kiedyś, dlaczego?
                                       

Zobacz także

0 komentarze