Last month #5 - ja chcę do mamy!

1 sierpnia 2017


Połowa wakacji za Nami, dzieci rosną, zmieniają się, a ja nadal nie śpię. Tak w skrócie mogę opisać miniony miesiąc, choć oczywiście działo się jeszcze kilka rzeczy. Muszę przyznać, że przy drugim dziecku czas płynie jeszcze szybciej, acz wszystko jest jakby bardziej wyważone i mniej ekscytujące, bardziej stonowane. Oczywiście piętrzą się kolejne trudności, problemy i wyzwania, ale jako mama, czuję się bardziej spokojna względem Emilii.

Zaczęliśmy od wyjazdu do Wrocławia. Pierwsza dalsza wycieczka Emi. Było świetnie, choć za wiele nie widzieliśmy. Albo Emi się zalała, albo Maja była zmęczona, a to zaczęło padać. Pokręciliśmy się po starym mieście i zaliczyliśmy wrocławskie zoo. Najważniejsze jednak dla Nas to wspólne spędzenie czasu i w innych okolicznościach przyrody. Ja potrzebowałam odmiany, a dzieci - czasu z tatą i mamą - bez zakupów, sprzątania i domowych obowiązków. Obawiałam się podróży, ale dziewczynki ją przespały i to w obie strony. Idealnie. Tylko Emi się jednak roztroiła. Po powrocie nie chciała nawet spojrzeć na wózek. I przez kolejne dni nie było żadnego spania. Chyba ją przeładowaliśmy bodźcami. Tylko cycuś i noszenie na rękach. Jednak dla takich maluszków wyjazdy są bardzo stresujące. Tym bardziej, że jednocześnie zaliczyliśmy skok rozwojowy.

Tak, tak, Emisia nauczyła się obracać na brzusio. I jak raz się udało, tak robi to ciągle. Co więcej, uwielbia na brzuszku leżeć - również we wózeczku. Co dla nas jest nowością, bo Maja tego po prostu nienawidziła. Na każdym kroku widzę, jak dziewczyny są od siebie różne. Teraz nam się ciągle dźwiga, więc podejrzewam, że dość szybko też usiądzie. Dźwiga główkę już bardzo wysoko i płynnie nią obraca, gdy tylko jest się za co złapać, stara się podźwignąć do góry. Absolutnie nie chce leżeć. Jest ciekawa świata. Wszystko chce zobaczyć, wszystko dotknąć, wszystkiego posmakować.

Nocki nadal ciężkie i to bardzo. Praktycznie nie ma nocy, podczas której nie spałabym na siedząco. Chyba już wręcz do tego przywykłam. Jestem tak przemęczona, że jak tylko siadam do karmienia, natychmiast sama zasypiam. Pewnie szybciej niż Emisia. Między 4 a 6 t nad ranem mamy istne Kongo. Nie ma spania, tylko na rękach, przy cycu albo na mnie. Co ją odłożymy - budzi się. Bierzemy na rączki - natychmiast zasypia. Nie zna litości. Chce być blisko i koniec. W ciągu dnia ciężko o spanie inne niż podczas karmienia piersią. I ciągle ulewanie. No niestety nie polepsza się. Chyba faktycznie wybierzemy się do lekarza, bo to już za długo trwa, a jak zaczniemy wprowadzanie stałych pokarmów... nie chcę myśleć, co to będzie
 
Majeczka nadal jest zagubiona. Bywają dni, kiedy jest dobrze, a bywają takie, gdy mam ochotę wysłać ją w kosmos lub uciekać, gdzie pieprz rośnie. No ciężko jej to sobie poukładać. Robi się coraz bardziej zazdrosna, co najbardziej widoczne jest, gdy karmię. Miejmy nadzieję, że wspólne wakacje nieco podratują sytuację. Przynajmniej teraz już wiem, jak mam z nią postępować i co jej mówić. Ma w sobie tyle emocji, że ciężko jest je wyciszyć, przeżyć i funkcjonować.


Lato w lipcu nas nie rozpieszczało, ale nadrobiliśmy nieco towarzyszko. No i były to ciągłe przygotowania: do wakacji i do przedszkola. Tak, tak - ja muszę się psychicznie przygotować, że muszę oddać obcym dziecko. Boję się bardzo jaka będzie Pani, jak zareaguje Maja, czy to oby nie będzie zbyt wiele? Siostra? Przedszkole? Już się zaopatrzyłam w pomoce dydaktyczne i po powrocie z wakacji muszę się dokształcić i odpowiednio przygotować Maję. Czyli rozmawiać, rozmawiać i wpajać, że mamie trzeba mówić o wszystkim. 

A Ty jakie masz doświadczenia przedszkolne? Może masz dla mnie jakieś złote rady? No i jak mijają Ci wakacje? Nam jakoś wyjątkowo szybko. Nie mogę uwierzyć, że połowa za nami.
 
 

Zobacz także

0 komentarze