Last month #6 - summer time

28 sierpnia 2017


Emi ma już pół roku! Czas z drugim dzieckiem leci jeszcze szybciej, a Ty masz wrażenie, że ktoś Ci go wykrada. A przecież mniej śpię, powinno zatem mi się dłużyć. Przecież jestem w domu - powinno być mi nudno. Nie jest. Jak nigdy dotąd, sierpień to był czas naszych wakacji.

Oj tak, mieliśmy w tym roku wielki sprawdzian możliwości naszej Emisi. Wakacje. I to daleko. Najpierw Mazury i gospodarstwo agroturystyczne, a potem morze i Jastrzębia Góra. Mała nas zaskoczyła. W drodze bywało ciężko, ale to dlatego, że siedzi do Nas tyłem i nic nie widzi. Sama bym na jej miejscu się złościła. Nad morzem spała po prostu pięknie (za to teraz w ogóle). Po powrocie, wakacje przedłużyłyśmy pobytem u babci na wsi i teraz powoli oswajamy się z domem. Pomyśleć, że za tydzień znów wszystko się zmieni.

Emisia jest coraz bardziej aktywna. Największym zainteresowaniem cieszą się zabawki i... siostra. Widać, jak Emi ciągle śledzi wzrokiem Maję. Uśmiecha się do niej, zaczepia. Lubi się do niej przytulać. Siostrzana miłość rozkwita. Mała zdecydowanie jej szuka i cieszy się z jej obecności. Cudownie jest na to patrzeć. 

Dużo się teraz dzieje. Kolejne szczepienie, kolejne mierzenie, kolejny rozmiar. Dobrze, że mamy tego troszkę po Majeczce. Emi wydaje się duża, ale porównując dziewczyny okazuje się, że Maja była w tym czasie i cięższa, i większa. Inaczej też się rozwijają. Emi przez jakiś czas nam nic nie mówiła, ucichła. Nie chciała gaworzyć. Tylko leżała i obserwowała, co  zaczynało mnie martwić, ale znów nawija i daje wyraźne sygnały niezadowolenia. Drażnią ząbki, męczy brzuszek albo skoki rozwojowe. Na szczęście w tym miesiącu zauważyliśmy znaczną poprawę przy ulewaniu. Są takie dni, że wręcz nie ulewa wcale. Ohhh błogosławione te dni. 


 

Mała wciąż chce wstawać i gdy tylko może się czegoś złapać zaraz chce usiąść. Na rękach tylko przodem do przodu. Wszystko chce widzieć. Wszystko chce dotknąć. Wszystko chce zjeść. Dosłownie. Zaczęliśmy zatem naszą przygodę z karmieniem. Oj, oj. Jakie grymasy, plucie, wzdryganie się, niepewnie miny mówiące: mamo, co to? ale już zaczyna otwierać buzię. Jest ciekawa chce więcej. No i... no i ma takie samo uczulenie na marchewkę, jak siostra. Ehhh Bardzo delikatnie wprowadzamy pokarmy, bo Emi wciąż ma wysypki. No tata alergik, nie ma co się spieszyć. Zobaczymy, jak to będzie.

Dzięki blogowi i cyklowi postów rozwój dziecka miesiąc po miesiącu, mogę na bieżąco porównywać rozwój dziewczyn. Maja na pół roku była zupełnie inna. Inaczej się rozwijała. Inne rzeczy lubiła. Emisia to typ obserwatora. Nie bryluje w towarzystwie. Boi się dziadków. Szczególnie nie przypadli jej do gustu. W porównaniu z siostrą uwielbia zabawki i o wiele dłużej się nimi interesuje. Nie ma miłości do Zuzi, jak Maja miała Henia, ale też jej tak przytulanek nie dawaliśmy. Może to dlatego? Może być sama w pokoju, nie protestuje, nie domaga się towarzystwa. Lubi kąpiele i leżenie na brzuszku. Na brzuszku też jeździmy w wózku wzbudzając tym nie małą sensację. Spanie? Tylko mikrodrzemki na cycu i po wszystkim. Nocki? Masakryczne.  

A Majucha? Majucha biega. Non stop. Z biegówki wyrosła, nawet nie wchodząc na rowerek. Nie chce, nie lubi. Ciągle chce biegać. Przypomina Wam tym kogoś? Niedaleko pada jabłko od jabłoni prawda? W tym miesiącu zaliczyliśmy już 2 biegi. Co prawda na każdym płacze, bo albo się potknie, albo nie może dogonić Pana (prowadzącego bieg), ale wciąż chce i woła i cieszy się nieprawdopodobnie. Na oknie wiszą już 3 medale, a ja się zastanawiam, gdzie ja to będę chowała. 

Histerii nieco mniej, bo tata pod ręką. Wakacje, więc miliony emocji i ciągły stan podniecenia. Co to była za zabawa na plaży ojej. No tyle atrakcji. Codziennie lody, wielkie trampoliny, plaża, biegi, babcia, ukochany dziadek i piesek. A za tydzień... przedszkole. 

 
Niestety nie mogę się z nią bawić, jakbym chciała. Nie możemy malować, nie możemy rozpoczynać zabaw twórczych, zatem Maja ćwiczy swoją wyobraźnię np. udaje mnie. Dziś usypiała dwie lale na raz, jedną na plecach, drugą w wózku. Ma swoich wyimaginowanych przyjaciół. Prócz pociągów, są i samochody, ale i koleżanki. Mamy totalną fazę na CARSY. O matko, ile ja razy dziennie czytam Auta i Auta 2 to naprawdę nie zliczę. Maja biega po mieście krzycząc za tatą Złomek! Złomek! Tak, bo tata to Złomek, Emi to Zygzak, ja jestem Sally Carrera, a Maja do Liliana Lifting. Dziadkowie też mają swoje alter ego. Nawet pies! Szaleństwo. Pomyśleć, że w jeden upalny dzień, nie wychodząc z domu, niczego nie świadomi, po raz pierwszy włączyliśmy jej pełnometrażową bajkę. No i mamy za swoje. Worek do przedszkola mamy z Zygzakiem, o plecak też taki prosi, ale ewentualnie mogą być "kucyki oPony".

Niby nic się nie dzieje, a jednak całkiem sporo. Jak nie ząbkowanie, jak nie szczepienia i skoki rozwojowe to histerie. Wakacje, wyjazdy, długie spacery i bieganie na dworzu. Szkoda, że lato dobiega końca. Ja bym chętnie jeszcze gdzieś pojechała, np. do Krakowa albo do Krapkowic... Lubię wakacje rodzinne. No ale Emiś musi odpocząć. Musimy złapać troszkę rutyny, musimy nauczyć się spać w dzień, bo matka nie może ciągle wychodzić na spacer (bo tylko tak dziecię zasypia). Musimy nauczyć się chodzić do przedszkola.

Tymczasem matka przygotowuje IV edycję Wielkiej Wymiany Książkowej, która rusza już 1 października!

A co u Ciebie??
 
 

Zobacz także

0 komentarze