Kiedy pora do przedszkola

1 września 2017


No i stało się. Nadszedł ten dzień, gdy 1 września znów stał się powodem do stresu. Znów jest jednocześnie końcem wakacji i początkiem nowej przygody. Strach, ale i ciekawość. Ból brzucha połączony z motylami w jego wnętrzu. A wszystko przez to, że moje dziecko po raz pierwszy IDZIE DO PRZEDSZKOLA. 

Wiem, że stresuję się bardziej od niej. Wiem, że przeżywam to sto razy mocniej. Wiem, że to ja nie jestem gotowa. Maja jest przygotowana. Mało tego, jest pozytywnie nastawiona. Tak bardzo, że zamiast iść w poniedziałek, poszła dzisiaj. Wpadłam wczoraj niemal w panikę. Co musi wziąć, co jej dać, a czy 2 koszulki na zmianę, to nie będzie za mało? Czy pójdzie do toalety, jak będzie chciała siusiu? Czy zje obiad? Nie będzie płakała? Tyle pytań. Tyle niewiadomych, a przedszkole pod blokiem. Widzę je z okna! I to jest najbardziej przerażające. Wiem, że tam jest moje dziecko. Wiem, że mam je na wyciągnięcie ręki. Jak będzie pogoda zobaczę ją na podwórku, a jednak nie mam pojęcia, co się z nią dzieje.

Przesadzam? Pewnie tak. Ale ja z nią byłam przez te całe 3 lata i 3 miesiące. Maja nie wie, co to placówka opiekuńcza. Jest taka delikatna. Taka wrażliwa. A ostatnio tak często płacze i jest rozstrojona. Emisia dziś chyba uduszę z miłości, bo będę potrzebowała się przytulić do tego małego, pachnącego ciałka. Będę dzielna, będę dzielna. Muszę. Dla niej. Ale Tobie mogę popanikować? Przy niej będę mądra, silna, rozsądna. Dlatego to tata ją zaprowadza, ja tylko odbieram. 

Dlaczego dzieci idą do przedszkola? Powodów jest mnóstwo, a wszystko zależy od naszych potrzeb, przekonania i sytuacji finansowej. Podczas, gdy jedne mamy nie chcą z dzieckiem się rozstawać, inne wręcz o tym marzą. Jeszcze inne zwyczajnie potrzebują. Niektórzy nie mają wyjścia, inni rozważają jakie mają możliwości. Szukają alternatyw. Uważam, że każda rodzina ma inne potrzeby. Inne uwarunkowania. Tak, jak różne są dzieci. Jedno pójdzie do przedszkola mając zaledwie 2,5 roku, inne gdy ma lat 5, a jeszcze inne wcale. Na dziecko powinno się patrzeć indywidualnie, nie generalizować, nie traktować jedną miarą, nie porównywać. Jedno jest pewne, z decyzją posłania dziecka do przedszkola, wiążą się potrzeby całej rodziny. Czasami bowiem przedszkole jest rodzicom dużo bardziej potrzebne niż dzieciom. 

Jak jest u Was? U nas to zdecydowanie gotowość Mai oraz moje potrzeby. Maja ciągnie do dzieci. Chce zabawy, szaleństwa. Ja na ten moment muszę zająć się Emi. Ciężko jest mi bawić się z nią tak, jak kiedyś: szaleć, malować, brudzić się. Wiem, że dzieci do rozwoju potrzebują po prostu dobrych relacji i właśnie tu jest chyba największy problem. Muszę nauczyć się godzić podwójne macierzyństwo. Przestać mieć wyrzuty sumienia, że nie mogę ofiarować jej tyle czasu, ile bym chciała. Jestem ciągle zestresowana, sfrustrowana, zdenerwowana i to się przekłada na nasze relacje, ma wpływ na jej samopoczucie.

Maja jest wrażliwcem, boję się zatem, jak przejdzie przez tak wielką zmianę. Staram się jednak głęboko wierzyć, że przedszkole do którego ją posyłamy będzie sensownym i bezpiecznym dla niej miejscem. Mam nadzieję, że będzie tam szanowana, a jej wychowawczyni okaże się przyjaznym dorosłym, który będzie potrafił stworzyć dla dzieci bezpieczne miejsce, pełne akceptacji. Bo tylko w takim dziecko ma szanse na rozwój. 
Nie przeszkadza mi to jednak co jakiś czas wpadać w panikę.
 
 

Zobacz także

0 komentarze