Last month # 8 - home sweet home

30 października 2017



Październik był dla nas miesiącem spokoju, wypoczywania w domu i spacerów. To czas, który spędziłam głównie z Emi, bowiem Maja przez bity miesiąc zdrowa chodziła do przedszkola. A my miałyśmy wreszcie czas dla siebie, bez wyrzutów sumienia, w 100%.

W tym miesiącu wreszcie miałam czas dla młodszej córy. Mogłyśmy razem spacerować, mogłyśmy się przytulać i bawić bez zazdrosnych spojrzeń, bez krzyków i bez nieustających prób zwrócenia na siebie uwagi starszej córki. Nogi mi czasem odmawiały posłuszeństwa, gdy dziecko usnąwszy w wózku, odlatywało na dwie godziny. Ale gdy świeciło słońce, a pod stopami szurały kolorowe liście, absolutnie nie narzekałam.

Emi zaczęła nam pląsać po całym mieszkaniu. Śmiesznie pełza, zawsze z lewą rączką z przodu, podczas gdy prawa jest zawsze ugięta pod buzią. Ostro ćwiczy do siadu, choć samodzielnie z leżenia wciąż nie usiadła. Ugina kolanka i odchyla się to do przodu to do tyłu, bujając się kilkakrotnie, by znów rozpłaszczyć się jak żaba. Czekamy, aż obczai jak posadzić pupusia. Rozszerzanie diety idzie nam opornie. Co matka do garów się zaprzęgnie, dziecko pluje. A przy słoiczku pięknie je. Z warzywami słabo, za to kaszki wcina jak ta lala. Najchętniej jadła by to, co my. Nawet brokułek w całości woli jeść sama niż jakiś zmiksowany. Jednak najfajniej jest, gdy jej coś smakuje. Wówczas niczym Kubuś Puchatek odśpiewuje nam swoje MRUCZANKI - MLASKANKI. Brzmi to po prostu uroczo. Wciąż nas zachwyca swoim uśmiechem, który nigdy nie gaśnie i trzepotem tych długich, zawijanych rzęs. No jest przesłodka i tak ciekawa świata. W tym miesiącu nauczyła się też mówić MAMA i BABA. O matko, jakie to było miłe, gdy pewnego dnia po prostu zaczęła mówić mama. I tak przez cały dzień. 

Z Mają są zupełnie różnie. Emisi jakby w ogóle nie było. Gdy tylko jest towarzystwo dziecko zajmuje się sobą, jest spokojne i ciche. Gdy jesteśmy same, zmienia się totalnie. Chce być non stop ze mną. Jest mega ciekawska. Już ściąga rzeczy z półek, czego Maja nigdy nie robiła. Nie było żadnych zabezpieczeń w domu. Maja nic nie ruszała, a Emi ostatnio do kontaktów biega. Podczas, gdy Maja spała mi w łóżeczku, z Emilią walczę o sen. Niestety śpi tylko na cycu, tylko na mnie. Choć był tydzień, gdy dawała się nawet odłożyć (choć nie trwało to dłużej niż 30 minut), o tyle teraz jak tylko wstaję, budzi się. Nie ma szans na odłożenie. Dzięki Bogu, że mąż kupił mi czytnik, przynajmniej sobie poczytam. Noce też są masakryczne. Nawet wieczorem, nie mogę wyjść. Bo między 20 a 22 budzi się do trzech razy. Ciężko, oj ciężko.

Coraz więcej kojarzy, rozumie, łączy fakty z osobami. Gdy Maja jest w przedszkolu szuka jej. Gdy tata wraca do domu, nie posiada się z radości.  Interesuje się wszystkim, co zobaczy i usłyszy. Uwielbia obserwować starszą siostrę. Jednak świat nadal poznaje poprzez wkładanie wszystkiego do buzi, choć zębów, jak nie było, tak nie ma.

Majunia jest przedszkolakiem pełną gębą. Kocha chodzić do przedszkola. W zeszłym tygodniu miała pasowanie na przedszkolaka. Dla Nas to mega przeżycie. Popłakałam się, gdy ją zobaczyłam. Matka - wariatka, co? Majucha śpiewa, tańczy, recytuje. Jak twierdzi jej wychowawczyni,  jest liderem w takich okolicznościach. Na zajęciach ponoć śpiewa najgłośniej, zawsze pamięta tekst. Dzieci po niej powtarzają. Niestety w domu tak super nie jest. Jest zazdrość o siostrę, badanie granic, wymuszanie i wieczny skowyt. Bo to już nie jest płacz. Moje dziecko wyje. Czy to kiedyś jej minie? Bo mnie cierpliwość minęła. 

Pod sam koniec miesiąca dopadła nas choroba. Zaczęło się od kataru, a teraz ja dojść do siebie nie mogę. Tak więc siedzimy w domku. Zrobiło się iście jesiennie. 



A Tobie, jak minął ten miesiąc?
 

Zobacz także

0 komentarze