Magia bliskości

20 października 2017


Jako mama z pewnością spotkałaś się z takim pojęciem jak KANGUROWANIE. Domyślam się jednak, że kontakt "skóra do skóry" kojarzy Ci się wyłącznie z wcześniakami prawda? No właśnie. A tak naprawdę WHO swe zalecenia opracowało z myślą o wszystkich dzieciach. Nie mówi się o tym jednak na szkołach rodzenia. A przecież to jedna z najpiękniejszych form budowania relacji zaufania, poczucia bezpieczeństwa i miłości.

Sama długo myślałam, że Kangurowanie nie jest dla Nas. Oczywiście jak najbardziej walczyłam o to, by porodzie przez te dwie godziny dziecko było przeze mnie przytulane. O ile Majeczkę rodziłam w szpitalu prywatnym i było to zupełnie naturalne, o tyle z Emisią (choć szpital był ten sam, ale już nie prywatny) musiałam o to zadbać. Położna, co prawda grzecznie zapytała, czy może zabrać małą, ale dobitnie odmówiłam. Myślałam jednak, że na tym nasza przygoda z kangurowaniem powinna się zakończyć. Byłam w błędzie.


DLACZEGO KONTAKT SKÓRA DO SKÓRY JEST TAK WAŻNY PO PORODZIE?

 

Jak podkreśla położna Monika Jodłowska „Pierwsze minuty po porodzie przy kontakcie „skóra do skóry” to czas wyrównania oddechu, rytmu serca, temperatury ciała noworodka oraz wymiany flory bakteryjnej pomiędzy rodzicem a noworodkiem, niezwykle ważna ze względu na późniejszą odporność dziecka na choroby i alergie. Kangurowanie wpływa na obniżenie poziomu stresu związanego z porodem i działaniem bodźców zewnętrznych, podnosi poczucie bezpieczeństwa, uspokaja, stanowi integralną część procesu laktacyjnego, pomaga tworzyć więzi między matką a dzieckiem, a wcześniakom pomaga zmniejszyć stres związany z rozdzieleniem z matką i pobytem w inkubatorze, co pozytywnie wpływa na stabilizację parametrów życiowych”.

Jako mama mogę tylko dodać, że to jedna z najpiękniejszych, najbardziej intymnych chwil w moim życiu. Ten moment spotkania, poznania, zakochania jest wypełniony magia po brzegi. Rozlewa w sercu matki miłość i koi ból. Dla ojca ten moment również jest szczególny. Pierwszy obraz ukochanej kobiety, z wyczekanym dzieckiem na jej rękach jest chwilą, którą zapamięta do końca życia.


NIE TYLKO DLA WCZEŚNIAKÓW. NIE TYLKO TUŻ PO PORODZIE.


Paweł Zawitkowski twierdzi, że „Kangurowanie wydaje się najbardziej naturalną formą bliskości mamy i dziecka. Pomaga w regulacji funkcjonowania organizmu noworodka i niemowlęcia nie tylko w sytuacjach stresowych (zaraz po porodzie, w szpitalu, czy w procesie leczenia), ale jest podstawą naturalnej stymulacji rozwoju małego dziecka w każdej przestrzeni: emocjonalnej, społecznej, poznawczej, biologicznej”. Dlatego zalecane jest nie tylko te dwie godziny po porodzie, ale do czasu, aż dziecko samo odmówi. Co ma miejsce mniej więcej koło czwartego, piątego miesiąca. Wówczas świat zaczyna bardziej interesować, absorbować, bo zmysły się rozwijają zaś zdolności motoryczne pozwalają na samodzielne kręcenie głową i podążanie za światłem i dźwiękiem. 

Kangurorować powinno się dziecko przynajmniej 2 godziny dziennie. Czy to robiłam? Chyba na swój własny sposób, bo nigdy nie robiliśmy tego dosłownie. Nie rozbierałam ani siebie, ani dziewczynek. Częściej robił to mój mąż. Zupełnie przez przypadek. Z gorąca. Natomiast obie były przez nas przytulane, noszone i tak właśnie spały. Na nas. Majeczka miała problemy z brzuszkiem. Często tylko w ten sposób spała. My siedząc na łóżku, dziecko śpiąc na nas. Emisia ulewała, więc wyglądało to podobnie. Z Emisią dodatkowo się chustowałyśmy. Dopiero później odkryłam, że istnieją koszulki do kangurowania. I to i dla mamy, i dla taty. Dopiero później zrozumiałam, że kangurowanie jest nie tylko dla wcześniaków, ani dla noworodków, na 2 godziny po urodzeniu.

Wśród starszego pokolenia króluje przekonanie, że dzieci się nie nosi, bo się przyzwyczają. To bzdura. Proszę nie wierz w to. Nie mniej żadnych obiekcji. Noszenie, przytulanie, kangurowanie są dla dzieci niezastąpioną formą terapii. Kangurowane noworodki łatwiej przybierają na wadze, szybciej wzmacnia się ich system immunologiczny, szybciej rozwija się ich mózg. Podobno też te dzieci lepiej śpią, rzadziej mają kolki. 

Kangurowanie wpływa również pozytywnie na kangurującego. Mamie pomaga w regulacji hormonalnej. Dotyk jest zbawienny dla każdego. Buduje relacje, reguluje emocje, stymuluje wszsytkie zmysły. To wreszcie czysta przyjemność. Znaczenie kontaktu "Skóra do skóry" dla dziecka jest niepodważalne, dlatego warto o tym mówić, warto uświadamiać rodziców. 

Tak mało z Nas wie, że KANGUROWANIE jest nie tylko dla wcześniaków. Nie tylko dla mam. Kangurować może również tata. Powiedziałabym, że nawet powinien. Czemu? Żeby to poczuć! Poczuć tę magię bliskości. By od początku budować bliską relację. Tak to my kobiety jesteśmy uprzywilejowane. To my rodzimy, to my nosimy przez 9 miesięcy w brzuchu, to my karmimy piersią. Jednak tatusiowie mogą robić wszystko inne, do czego mocno zachęcam. Im wcześniej zaczniecie, tym lepiej.


Kampania „Rodzice Kangury” została zainicjowana przez podmioty medyczne: Szpital Specjalistyczny im. Św. Rodziny w Warszawie i podmiot leczniczy Medbest Care oraz osoby profesjonalnie związane z opieką nad matką i noworodkiem, które stały się ekspertami kampanii.
 
 

Zobacz także

0 komentarze