Pożegnanie z nadmiarem: minimalizm japoński - Fumio Sasaki

6 października 2017


Od dłuższego czasu interesuje się teatem minimalizmu. Podoba mi się ta filozofia i w dużej mierze się z nią identyfikuję. Jednak zauważyłam, że każdy ma na nią własną definicję. Każdy postrzega ją przez własny pryzmat. Każdy wyciąga to, co zeń najodpowiedniejsze. Jak postrzegają ten temat Japończycy? Jak postrzega go Fumio Sasaki?

Gdy zobaczyłam tę książkę, wiedziałam, że muszę ją mieć. Przyciągnęła mnie piękna, bardzo delikatna, minimalistyczna okładka. Do tego mam słabość do kultury japońskiej. Ciekawił mnie fakt, jak ten starożytny naród, który poszedł w totalną komercjalizację, przywdziewając szaty technologicznego chaosu, przechodzi na minimalizm, na którym przecież opierały się jego fundamenty. 

Tę recenzję powinnam była napisać już dawno temu, ale szczerze mówiąc, przestraszyły mnie załączone przez autora zdjęcia na początku lektury. Gdy ujrzałam mieszkanie, w którym nie ma kompletnie nic prócz podłogi, pomyślałam, że tę pozycję napisał jakiś rozfanatyzowany minimalista, który karze mi wszystko wyrzucić. Pewnie przybierze ton dyktatora i będzie oceniał innych z góry. Nic bardziej mylnego.

Fumio Sasaki ma rewelacyjnie lekkie pióro. Stwarza intymny kontakt z czytelnikiem. Niczego mu nie narzuca, nie ocenia, a nawet nie namawia. Przedstawia jedynie swoje zdanie i robi to naturalnie, niczym znajomy w restauracji przy lampce wina. Nie filozofuje, nie ideologizuje, nie chwali się, nie popisuje. Powiedziałabym, że jest bardzo świadomym, pełnym pokory, spokoju i wdzięczności człowiekiem. Opowiada swoją historię, przyznaje się do błędów, co więcej, nie wstydzi się ich, przez co zyskuje jeszcze większe zaufanie, bo (wybaczcie kolokwializm) nie wymądrza się. Jest szczery, konkretny i bardzo pomocny.

Sasaki słusznie stwierdza, że ciężko jest podać definicję minimalizmu, jednak jego zdaniem "MINIMALISTA TO KTOŚ, KTO WIE, CO JEST MU (ALBO JEJ) NAPRAWDĘ NIEZBĘDNE, KTO REZYGNUJE Z NIEKTÓRYCH RZECZY NA KORZYŚĆ TYCH, KTÓRE UWAŻA ZA RZECZYWIŚCIE WAŻNE". A więc, tak naprawdę, jest to pojęcie bardzo względne. Dla każdego będzie oznaczało coś zupełnie innego. Sasaki nie trzyma się sztywno ram, nie narzuca zasad.

Książka jest przemyślana i bardzo dobrze skonstruowana. Czyta się ją zaskakująco lekko i szybko. Podzielona na rozdziały, rozpoczynające się od bardzo trafnych cytatów. Rozdziały podzielone  na podrozdziały, które zgrabnie oddzielają przemyślenia autora. Autor potrafi skłonić do refleksji. Stosuje bardzo obrazowe, przemawiające do wyobraźni, porównania. Szybko i zgrabnie opowiada dlaczego i w jaki sposób wybrał minimalizm, dlaczego warto pójść tą drogą. Pokazuje również jak dzięki swoim 55 wskazówkom, pożegnać się z nadmiarem. Opisuje, jak bardzo zmieniło się jego życie, gdy minimalizm stał się jego filozofią życiową. 


Na czym polega fenomen książki? 


Czytałam już kilka pozycji na temat minimalizmu. Jedna autorka odrzucała mnie swoimi nakazami. Wyczuwałam w niej mnóstwo wrogiego nastawienia i pretensji. Inna, choć ciekawa, nie wniosła w moje życie nic nowego. Fumio Sasaki poprzez swoja naturalność bardzo się wyróżnia. Stawia bardzo trafne tezy, zadaje mądre, choć bardzo proste pytania. Uczy wdzięczności i uważności. Przestrzega przed zazdrością i manią posiadania, która niszczy nie tylko nas samych, ale również nasze relacje z innymi. Autor nie uczy jak zdobyć szczęście, on pokazuje jak je odnaleźć. Nie radzi, a dzieli się swoim doświadczeniem, przez co trafia do wnętrza i... zasiewa ziarenko. Ta książka nie jest zwyczajnym poradnikiem, bo zbyt wiele w niej refleksji, co nadaje jej wyjątkowości.

Mnie kompletnie oczarowała. Swoją prostotą i pozytywnym przekazem. I tak, jak nie jestem zwolenniczką cytatów, tak tu najchętniej zakreśliłabym pół książki, bo odnalazłam w niej wiele mądrych słów. Jako minimalistka, a raczej osoba praktyczna, miałam tę pozycję wystawić w WIELKIEJ WYMIANIE KSIĄŻKOWEJ, która właśnie trwa na blogu, by poszła dalej w świat i oczarowała innych, ale ... nie potrafię się z nią rozstać. Jeszcze nie, bo wiem, że sięgnę po nią jeszcze nie raz. Inspiruje mnie, napawa optymizmem, wdzięcznością i uczy pokory. Przy tym dawno w ręku nie miałam wydania, z tak pięknym, grubym papierem. 

A Ty? Wyznajesz minimalizm? Nie przytłacza Cię nadmiar? Ja mam ochotę po tej książce wyrzucać, wyrzucać, wyrzucać i postanowiłam przeczytać wreszcie książkę Marie Kondo, o której tak często wspomina autor. 


 
 

Zobacz także

0 komentarze