Moja wina, Twoja wina - Liame Moriarty

18 stycznia 2018


Liane Moriarty poznałam dzięki głośnemu serialowi HBO, który swym marketingiem dotarł nawet do niczego nieświadomej ciężarnej matki, której dalece było do oglądania filmów czy seriali. Zapewne i Ty znasz Wielkie Kłamstewka, ale może nie koniecznie wiesz, że scenariusz powstał na kanwie książki znakomitej pisarki, która jest znawczynią ludzkich emocji i mistrzynią tajemnicy.

Zafascynowana jej książką, z wielką chęcią, w ciemno wręcz, sięgnęłam po "Moja wina, Twoja wina". Spodziewałam się dobrego thrillera, z dreszczykiem, tajemnicą i knuwaniem, a tymczasem to zupełnie inna powieść. Budowa jednak ta sama. Na początku dowiadujemy się, że coś się wydarzyło, ale nie wiemy co. Wiemy, że komuś stała się krzywda, ale nie wiemy komu, ani jaka. Znamy tylko miejsce, czas i osoby, które były w "to"zamieszane. Rozdział po rozdziale dochodzimy do sedna, które zostawia czytelnika z pytaniem: a gdyby mnie to spotkało?

To był zwyczajny dzień, który nie zapowiadał żadnej katastrofy. Trzy pary i wydarzenie, które zmieniło całe ich życie, prześwietlając relacje panujące między małżonkami nie do poznania, obnażając wszelkie traumy, tajemnice, dając upust tłamszonym pragnieniom, budząc skrywane emocje. Na spontanicznym, sąsiedzkim grillu spotykają się trzy pary: bezdzietne małżeństwo, wiolonczelistka ze swym mężem i dwoma córeczkami oraz była striptizerka z mężem i ich córką.
Było przyjemnie, było gorąco, była fascynacja, w powietrzu zaś wyczuwało się seksualne wibracje. Co było potem? Co doprowadził do nieszczęścia? I co z tym wszystkim wspólnego miał upierdliwy, chamski starszy pan, mieszkający po sąsiedzku?

Autorka bardzo umiejętnie żongluje czasem, prowadząc narrację dwutorowo: w dniu grilla oraz współcześnie. Prześlizguje się pomiędzy konsekwencjami, a nieuchronną tragedią, do której wszystko zmierzało. To nie jest kryminał, a mimo to Liane Moriarty niezwykle prowadzi nas przez morze tajemnic, które ma każdy z Nas. Nie stroni od ciężkich tematów: zdrady, bezpłodności, trudnych  relacji małżeńskich, fałszywej przyjaźni, traum wieku dziecięcego. Porusza nawet temat zachowania zachowań, uzależnień i chorób rodziców, które mają fatalne skutki w rozwoju emocjonalnym dziecka.

"Moja wina, twoja wina" to książka, która daje do myślenia. To studium przypadku, w którym zastanawiamy się kto jest winny? Czy życiem może rządzić przypadek? Czy można czuć się bezkarnym? Jak znosić konsekwencje żyjąc z poczuciem winy, lub obwiniając innych. 

Moriarty bardzo zgrabnie opisuje ludzkie emocje, potrzeby, pragnienia oraz relacje pomiędzy partnerami. Jej postacie są wielowymiarowe, niesztampowe, ciekawe. Pomimo podejmowania ciężkich tematów, lekko się je czyta. Autorka płynnie przechodzi pomiędzy losami poszczególnych małżeństw, krok po kroku zagłębiając się w ich relacje, odkrywając ich historię. Ta książka to istna mozaika ludzkich pragnień. Bardzo żywa, bardzo prawdziwa. Napięcie narasta stopniowo, a my rozdział po rozdziale zagłębiamy się w życie poszczególnych bohaterów, dowiadując, jaki wpływ na ich relacje miało na nich to traumatyczne wydarzenie. Zagłębiając się w lekturę zbieramy puzzel do puzzla aż do punktu kulminacyjnego, w którym dowiadujemy się, co tak naprawdę się wydarzyło.  

"Moja wina, Twoja wina" to bardzo dobra literatura obyczajowa, fantastycznie zbudowana, z  umiejętnym stopniowaniem napięcia, lekkim piórem, poczuciem humoru i interesującymi bohaterami. Zdecydowanie sięgnę po kolejne książki tej autorki, bo to nie tylko dobra rozrywka, ale książka, która skłania do refleksji, pozostawia z tyłu głowy pytanie, na które ciężko znaleźć jednoznaczną odpowiedź.

Znasz tę autorkę i jej książki? Jeśli nie zdecydowanie polecam i zapraszam na KONKURS.

Zobacz także

0 komentarze