ROK 2017 w zdjęciach

5 stycznia 2018


Koniec roku i początek następnego to niewątpliwie czas podsumowań. Jedni bezwzględnie rozliczają się z przeszłością, na chłodno rozpisując rachunek zysków i strat niczym wykwalifikowany księgowy. Inni po prostu spoglądając wstecz z dystansem, wiedząc że to tylko końcówka roku, a zmiany wprowadzić można zawsze. Ja po prostu lubię czasem się zatrzymać, spojrzeć wstecz i popatrzeć na swoje życie z zewnątrz, tak zupełnie obiektywnie i z zamierzonym dystansem.

Co ujrzałam? 

Mamę. Bardzo zmęczoną, ale szczęśliwą. Kobietę, która kocha być mamą, uwielbia czytać, ubóstwia robić zdjęcia i ciągle ma nowe pomysły. 

Gdybym miała określić ten rok jednym słowem, to byłby WYMAGAJĄCY.  Zaczęło się leżeniem, bo ciąża zagrożona, bo szyjka krótka, bo otwarta. Piękny poród, a potem odnajdywanie się Nas wszystkich w nowej rzeczywistości. Trudny dla nas wszystkich, najcięższy dla Majci, ale otrzymaliśmy tak piękny prezent, jakim jest Emilucha. I w zasadzie wszystko wokół tego się kręciło i nadal kręci.

Był ból, były łzy, była złość, rozczarowanie.

Była czysta radość, był śmiech, było wzruszenie, ocean miłości. 

Były nieprzespane noce, niepewność, strach, panika. Były nocne rozmowy i satysfakcja. 
Życie mnie w tym roku testowało, sprawdzało moje granice. Dzięki temu wiem, nad czym mam pracować, w którą stronę iść choć na wiele pytań nadal nie mam odpowiedzi. Płynę. Płynę z prądem, biorąc od życia  to, co mi przynosi. Przyjmuję to, czym chce mnie obdarować i myślę nad tym, po co chciałabym dodatkowo sięgać.
 
 
 
 
To również rok książkowy. Osiągnęłam cel, który wydawał mi się nierealny, przeczytam 52 książki w ciągu roku (ale o tym niebawem).

Blogowo było ciężko, o ile początek roku przyniósł mi falę popularności, o tyle druga połowa odpłynęła w nicość. Zajęłam się rodziną, mniej mnie tu było jedno jest pewne: internety na nikogo nie czekają. Nawet na mnie. Taka brutalna prawda. No cóż. Są rzeczy ważne i ważniejsze, o czym wie każda mama. Dawniej bym się tym przejmowała, dziś robię swoje.
 
 
 
A jaki był Twój rok? Zrobiłaś jakieś postanowienie? Zrealizowałaś cele? A może rok 2017 kompletnie Cię zaskoczył?



Jeśli masz ochotę nas oglądać - serdecznie zapraszam na mój profil na INSTAGRAMIE.
 
 

Zobacz także

0 komentarze