Co teraz? Moja ukochana została matką!

26 lutego 2018


Jestem mamą. Chyba myśląc o sobie, myślę o sobie przede wszystkim jako mamie, potem żonie i czasem zdarza mi się  zapomnieć o moim partnerze. Nie zrozumcie mnie źle, kocham mojego męża. Jest miłością mojego życia, ale jestem tak zmęczona, że po prostu nie mam już dla Niego czasu ani siły. Mam w domu małego hajnidka, plus zazdrosnego przedszkolaka, więc wieczorem często po prostu gapię się w ścianę, jeśli nie usnę, karmiąc moje wiecznie budzące się dziecko. Mój czas dla siebie jest między 20 a 22, z czego 4 razy jestem u dziecka. Jak żyć?

Każda mama to rozumie. Każda mama to zna. No dobrze może nie każda. Wiem, że istnieją też takie, które mają to szczęście i trafiają na zdrowe, cudownie śpiące egzemplarze, które nie są na nic uczulone, nie mają kolek, problemów z trawieniem, ani bolesnego ząbkowania, czy ostrych skoków rozwojowych.

Wiem, że powinno być inaczej i że inaczej będzie. To u nas tylko kwestia czasu. Wiem też, jak wiele zależy od mojego męża, jego podejścia, jego starań. No właśnie, gdy o staraniach mowa, nasuwa się temat mężczyzny w tym wszystkim. Czy to właśnie od nich wszytko zależy? Czy po porodzie, to facet musi wykazać się większą stanowczością, wyrozumiałością i inicjatywą? 

Tak! Tylko który o tym wie? Jeśli jesteście świeżo upieczonymi mamami, jeśli mamami zostały właśnie wasze przyjaciółki, siostry, córki, to polecam ich partnerom podsunąć małą, acz treściwą książkę Karoliny Staszak "CO TERAZ? MOJA UKOCHANA ZOSTAŁA MATKĄ!"

To książka skierowana do mężczyzn. Stanowi swoisty poradnik, w którym odnajdą informacje o tym, co czują ich partnerki po porodzie oraz o tym, czemu zachowują się czasem tak dziwacznie i niezrozumiale. Jednym słowem czemu od mleka w mózgach nam się lasuje, czemu poza dzieckiem niczego innego nie zauważamy i jak pomóc nam na powrót stać się żoną i partnerką. 

Styl autorki jest dość specyficzny. Bardzo prosty, nieco przejaskrawiony (przynajmniej jak dla mnie,  osobiście nie znam bowiem kobiet, które nie dopuszczają swych mężów do dzieci. Nie znam też kobiet, które nie proszą o pomoc i wszystko chcą zrobić same, przekonane o tym, że nikt nie zrobi za nich niczego lepiej). Czytając książkę czuć, że przekaz skierowany jest do mężczyzny: konkretny, bezpośredni, krótki i na temat. Bez zbędnego patosu, bez zbędnych opisów.

Pomimo dość ekstremalnego opisu sytuacji jaki przedstawia autorka, nie da się ukryć, że problem istnieje i tylko nasi mężczyźni mogą pomóc nam przetrwać ten ciężki okres i wyjść z okresu niemowlęctwa naszych dzieci obronną ręką, bez szwanku na relacjach z partnerem. Trzeba wiele zrozumienia, wyrozumiałości, miłości, ale i sprytu mężczyzny, by kobieta przestała myśleć tylko i wyłącznie o dziecku. 

W "CO TERAZ? MOJA UKOCHANA ZOSTAŁA MATKĄ!" znajdziesz proste, ale bardzo mądre rady, zrozumiałe przykłady i bardzo obrazowo przedstawione konsekwencje, jakie wynikną, gdy Twój partner Ci nie pomoże, nie zaangażuje, nie okaże czułości. Bo tak naprawdę wszytko sprowadza się do drobnych gestów, o wielkiej wadze. 

Polecam również do przeczytania i kobietom, matkom. Zachęcam do czytania wspólnego. Ta pozycja może być wspaniałym bodźcem do oceny waszej  relacji oraz podstawą do rozpoczęcia bardzo poważnej rozmowy. Rozmowy o kształcie waszego związku. Może być małą iskierką, która doprowadzi do pozytywnych zmian. Sprawi, że Ty, jako mama dostrzeżesz wreszcie jak wyobcowany, samotny i odepchnięty może czuć się Twój mężczyzna. Samo uświadomienie sobie tego stanu rzeczy już jest mocnym bodźcem do zmiany naszego nastawienia i gotowości oraz otwartości do podjęcia starań.
 

Zobacz także

0 komentarze