Jesteś mamą, ale nadal też jesteś Jego partnerką! - czyli o partnerstwie w macierzyństwie

27 lutego 2018


Zostałaś właśnie mamą i wbrew Twoim wyobrażeniom, nakarmiona słodkimi obrazkami macierzyństwa, nagle zderzasz swoje wyobrażenia z szarą, czasem wręcz brutalną rzeczywistością. Zbolała, może i zdołowana, przerażona, ale z pewnością przede wszystkim zmęczona, starasz się być najlepszą mamą na świecie. Tymczasem jest też On, twój mąż. Partner. Ojciec Twojego dziecka. Mocno nieradzący sobie z .... nie, nie z tacierzyństwem, a z Tobą. Z Tobą! Matką Polką Doskonałą, która zatraciła się kompletnie w macierzyństwie i zapomniała, że Rodzina to nie tylko dzieci, ale przede wszystkim partnerstwo. Bo właśnie z partnerem przecież tworzysz rodzinę. 
 
Dziecko to najlepszy sprawdzian dla związku. Dlaczego? Bo stawia nas w zupełnie nowej sytuacji. To nowy świat. Świat,w którym górę biorą hormony, zmęczenie i wielka niewiadoma, czyli totalny chaos. To czas, gdy do pary dołącza trzecia osoba. A wiadomo: dwoje to para, troje to para i tłum. To totalnie ekstremalna sytuacja, gdy musimy odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Poukładać wszystko na nowo. Uczyć się siebie na wzajem. Wypracować nowe rytuały, zasady, nawyki. Właśnie wówczas możesz się przekonać, czy możesz liczyć na swojego partnera. Czy okaże Ci wsparcie, zrozumienie, pomoc, akceptację. Czy jak na partnera przystało, podzieli wraz z Tobą obowiązki. Lecz jest jeszcze druga strona medalu, o której mało się mówi, mało się pisze, często zapomina. To Ty i Twoje zachowanie wobec Niego. 

 

JEGO SAMOTNOŚĆ


To, że od mężczyzn wymagamy pomocy, wsparcia i akceptacji to jedno. To czy akceptujemy to drugie, ale co my dajemy mu w zamian to jeszcze jedna istotna sprawa. W macierzyństwie często mężczyźni zostają pozostawieni samym sobie. Zapomniani, lekceważeni, osamotnieni nie umieją się kompletnie odnaleźć w nowym układzie. W układzie, gdzie dziecko jest słońcem, mama krąży wokół niego jak planeta, a ojciec często stara się nie uderzyć w nie niczym zbłąkany meteoryt. Styrane, wiecznie niewyspane, dopijające poranną kawę po południu, z chrupkami we włosach, z worami pod oczami, w starych dresach (bo szkoda nowych ciuchów przy dziecku), często w zafajdanym stroju, zapominamy o miłościach naszego życia. Nie mamy dla nich zwyczajnie siły. Często odburkniemy coś pod nosem, wyładujemy na nich swoje stresy (bo przecież na dziecku nie można), nie pytając nawet jak im minął dzień, tylko wciskając malucha na ręce zanim zdejmą buty po powrocie z pracy. Są i takie, co postępują jeszcze gorzej. Uważają, że facet nie da sobie rady z dzieckiem, że same zrobią to lepiej. Odbierając mu możliwość obcowania z dzieckiem, odkrycia uroków ojcostwa, pozbawiają bliskości i uniemożliwiają wręcz utworzenie z dzieckiem więzi. Czy robią to z premedytacją? Nie! Starając się być super mamą, często zatracamy się w macierzyństwie kompletnie nieświadomie. Nowa rola tak nas pochłania, że zapominamy o tej podstawowej, wychodząc z założenia, że jakoś się ułoży. A mężczyźni zaś nie skarżąc się, nie dając o tym znać (w końcu widzą jakie jesteśmy zmęczone), zupełnie nieświadomie, dolewają oliwy do ognia.

Tymczasem tak, jak wspólnie pracowaliście nad powiększeniem rodziny, tak wspólnie o tą rodzinę należy zadbać. Nie tylko o dziecko, ale o wszystkich członków Waszej małej społeczności. Łatwo powiedzieć, ciężej uczynić, prawda? Doskonale o tym wiem. Wiem, jak to jest zasypiać na siedząco, do tego z dzieckiem na ręku (w końcu to jedyny moment, kiedy siadasz). Wiem, jak to jest, gdy przychodzi wieczór, a Ty choć miałaś cała listę rzeczy do zrobienia, siadasz na kanapie i nawet pyska do Niego nie chce Ci się otworzyć. Wegetujesz wówczas, gapiąc się w ścianę, modląc by jakaś koleżanka nie zechciała zadzwonić na ploteczki. Romantyczny wieczór? Jaki romantyczny wieczór? Zwariowałaś? Ja nawet nie mam siły umalować sobie paznokci, o pedicure i maseczce nie wspomniawszy. Jak tu znaleźć siłę by się dla Niego wystroić, by w tych przekrwionych, niewyspanych oczach wykrzesać błysk? 


Tak, często przy małym dziecku, po zaspokojeniu jego wszystkich potrzeb, kompletnie nie mamy czasu na dbanie o związek, dobrą relację i bliskość. Od partnera wymagamy pomocy, ale o dbałości już zapominamy. A może po prostu sił nam brakuje. Czyja to wina? Ja bym tu nikogo nie obwiniała. My, kobiety mamy mózgi rozmiękczone hormonami i mlekiem. Oni - nieco zagubieni i przerażeni naszym nowym wcieleniem, często nie potrafią nam powiedzieć, co tak naprawdę czują. Gdy małżeństwo jest silne, zdaje sobie doskonale sprawę z tego, że to minie. Że dziecko przestanie wreszcie mieć kolki/ulewać/nie spać po nocach. To jest ciężkie, ale minie. Lecz nawet w tym wszystkim można dbać o tę miłość. Tyle, że ta dbałość, przez jakiś czas będzie wyglądała nieco inaczej, niż do tej pory. Należy wziąć na to poprawkę.


DBAŁOŚĆ O PARTNERA


Pielęgnacja związku wymaga systematyczności. To codzienne, czułe i życzliwe gesty, które należy wykonywać względem partnera. Czasem wystarczy zwykły uśmiech, kanapka podetknięta pod nos, gdy ten nos opada do ziemi, by nasz dzień stał się lepszy, a my czuli się kochani. Czasem to wyszeptane dziękuję, Kocham Cię, chodź przytul się - wiem, że chcesz, bądź ostrożny albo przepraszam. Czasem to mała różyczka, ulubiony obiad, pozmywane naczynia, umyta podłoga. Czasem randka, bo randkowanie z mężem po porodzie to poważna sprawa. Tu już nie ma miejsca na spontaniczność. Tu w grę wchodzi logistyka, zorganizowanie opiekunki. Nie byle jakiej. Takiej by dziecko ją chciało i akceptowało. Tu też wchodzi w grę dobra wola dziecka. No niestety. Są takie osobniki, co bez mamy płaczą, tak długo, jak długo nie ma jej w polu zasięgu i basta. Dbałość o partnera za każdym razem  ma inną postać, ale ważne jest by ta czułość i troska, była okazywana codziennie. Byśmy o nim nie zapominali. By nasi mężczyźni nie czuli się odtrąceni, mniej kochani, nie potrzebni lub sprowadzeni do roli żywiciela rodziny i opiekunki do dziecka. By nie czuli się nie kochani. 

W ekstremalnych warunkach, jakim jest wczesne rodzicielstwo, czasem trzeba sięgnąć po ekstremalne środki. Ekstremalne, bo wyegzekwowane oparami naszej energii. Ekstremalne, bo czasem trzeba się nagimnastykować, by wygospodarować choć te 15 minut na rozmowę. I nie mówię tu o ustalaniu, omawianiu dnia, planowaniu czy dzieleniu się spostrzeżeniami na temat pociech, ale o takiej zwyczajnej rozmowie, jaką prowadziło się przed narodzinami dzieciątka. 

Nie dam Ci gotowej recepty, jak to zrobić. Każdy związek jest inny, budowany na zupełnie innych zasadach, złożony z dwóch odrębnych jednostek. Każdy jest niepowtarzalny, piękny. Sama znasz najlepiej swojego faceta. Wiesz co go kręci, co podnieca, co sprawia, że jest uśmiechnięty i szczęśliwy. Nie pamiętasz? To sobie przypomnij! Koniecznie. Pamiętaj też, by o siebie zadbać. By nie widział Cię tylko w zarzyganym dresie i wyciągniętej koszulce. Bielizna dla mam też jest sexy, tylko po taką sięgnij. Pamiętaj o bliskości, intymności. Klepnij go czasem w tyłek, gdy zmywa. Pewnie to lubi. Nie wiem czemu, ale faceci uwielbiają być klepani po pupie. Okaż mu trochę czułości. Myślisz, że nie jest zazdrosny, gdy rozczulasz się nad pierwszym ząbkiem, tymi słodkimi dołeczkami u synka, przytulaskami córci i tym, jak Ty i twoje ciało reagujecie na słowo MAMA. Mów do Niego czule, zdrobnieniami. I przede wszystkim: NIE WSTYDŹ SIĘ PRZY DZIECKU OKAZYWAĆ PARTNEROWI CZUŁOŚCI. Przytulajcie się, całujcie (no tylko nie zatracajcie się w tym), dotykajcie. Dla mnie istnieje 10 przykazań szczęśliwego związku, których to staram się trzymać. Dotyczą każdej sytuacji życiowej i każdej relacji.


Zawsze też powtarzam, że randka nie musi wiązać się z wyjściem z domu. Uwielbiam wtulać się do męża na naszej kanapie. No wina pić jeszcze nie mogę, co najwyżej popijać herbatkę. Wieczór jednak można w jakiś sposób zaplanować, choć być elastycznym i na nic się nie nastawiać, bo szefostwo może mieć inne plany. Często odpalamy sobie film, by oglądać go 4 godziny. Bynajmniej nie dlatego, że tyle trwa. Tu przede wszystkim liczą się chęci. Chęć bycia razem. Chęć dostrzegania partnera. Chęć zaspokajania jego potrzeb. Chęć bycia we dwoje. Nie jesteśmy tylko mamami, nadal jesteśmy partnerkami. Nie zapominajmy o tym. Nie zapominajmy o naszych Mężczyznach.



Tekst powstał w ramach kampanii społecznej #DBAMboKOCHAM, którą stworzyłam wraz z Dagmarą z bloga SOCJOPATKA.PL. Przez cały miesiąc luty pod tym hashtagiem mogliście znaleźć teksty dotyczące pielęgnacji związku. Swoje zdanie wypowiedziało już wielu z blogerów, nie stroniąc od ciężkich tematów, jak niepełnosprawność, bezpłodność, utrata dziecka, żałoba, rozwód... Wszystko po to, by pokazać jak wielowymiarowa jest miłość, jak wiele przeszkód staje nam na drodze, ale są to przeszkody, które możemy pokonać wspólnie. Możemy, jeśli będziemy dbać o miłość każdego dnia, 365 dni w roku. 

Jutro ostatni wpis w ramach kampanii, ale możesz też zasiać własne ziarno w internecie. Możesz napisać tekst, wkleić zdjęcie na facebooku czy instagramie. Pamiętaj, by oznaczyć je hashtagiem #DBAMboKOCHAM.

A potem, 5 marca zapraszam na wielkie podsumowanie. Tekst, gdzie odnajdziesz wszystkie linki do blogerek uczestniczących w inicjatywie. Wszystkie tematy i nasze wnioski. Możesz też podzielić się z Nami swoim tekstem. Z wielką chęcią przeczytam i Twój artykuł, poznam Twoje spojrzenie. Zajrzyj koniecznie!
Więcej na temat kampanii i całej ideologii przeczytasz TUTAJ



A teraz powiedz mi czy jesteś mamą? Jeśli tak, to czy pamiętasz o swoim mężu, partnerze każdego dnia? Pamiętasz, by zapytać go, jak ten dzień mu minął minął? Być życzliwym, uśmiechać się, wspierać, prosić o pomoc, pokazywać, jak bardzo Ci na Nim zależy, jak bardzo go kochasz? Czy nie za bardzo zatraciłaś się w macierzyństwie?



Zobacz także

0 komentarze