Last month#12 - MAM JUŻ ROCZEK MAMA! WSZYSTKO ROBIĘ SAMA!

7 marca 2018


Moje młodsze dziecko ma już roczek! Tak, roczek! Pamiętam, jakby to było dosłownie wczoraj, gdy zaczęły odchodzić mi wody i budziłam cichutko męża, szepcząc, że "to już!". Pamiętam ten ból, prysznic. Pamiętaj jego silne ramię, wzruszenie, które mnie ogarnęło, gdy widziałam jak mnie wspiera, jak jest na każde moje skinienie, jak próbuje ulżyć w bólu, pomaga oddychać, włącza relaksującą muzykę. Pamiętam, jak byłam zdumiona, że tak szybko poszło. Pamiętam ten spokój i uważność. To był tak świadomy poród. Pamiętam swoją pewność siebie, znajomość swojego ciała, spokój i Ją. Emisię. Świat zniknął. Była tylko Ona. Cała czerwona, pomarszczona, brudna od wód płodowych. Cudownie w tym wszystkim piękna. Moja! Nasza! Pamiętam fale bezgranicznej miłości i strachu! Czy będę potrafiła kochać ją równie mocno jak Maję?

Rok minął jak z bicza strzelił. Jeszcze szybciej niż przy Mai. Zupełnie jakbym miała dziury w pamięci, a przecież pamiętam wszystko. Nasze pierwsze wspólne chwile w szpitalu, naszą pierwszą noc na siedząco, nasze przebieranie się kilka do kilkunastu razy dziennie z powodu ulewania, nieprzespane noce. Pierwszy uśmiech, pierwsza kąpiel, pierwsze MAMA. Pamiętam, gdy pierwszy raz się obróciła, gdy usiadła, gdy zaczęła raczkować, pamiętam, gdy łapała mnie za rączki.

A teraz? Teraz mam w domu zachwycającą, uroczą, małą dziewczynkę. Dziewczynkę, która ciągle woła MAMA, MAMA, MAMA! Dziewczynkę, która stawia swoje pierwsze kroki. Przy czym robi to z tą pełną bezradności dziecięcą gracją. Chodzi przy meblach, przy ścianie. Zaczyna puszczać się coraz częściej, stawiając 2, 3 , 4 , a nawet 5 kroczków. To tylko kwestia dni, jak ruszy, pójdzie samodzielnie. Jest taka odważna, taka ciekawa swoich możliwości, niezłomna. Kompletnie nieprzejmująca się porażką. Gdy widzę, jej radość ze swoich osiągnięć, serce mi rośnie. Bo ona ma pełną świadomość tego, że coś jej się udało. Cieszy się tym! I ja to widzę. Coraz łatwiej mi rozpoznawać jej potrzeby. Coraz łatwiej ona je wyraża. Wskazuje paluszkiem, co ją interesuje. Pokazuje mi, ze trzeba podciągnąć rękawki, gdy je ogóra. Pokazuje gołębie, które trzeba przegonić z balkonu. Krzyczy nie, nie, nie, gdy podchodzi do kontaktów. Przybija piątkę i łapie się za główkę, pokazując jakie ma kłopoty. Daje buziaczki. Nie zwykłe. Z otwartą japką, śliniąc nas niemiłosiernie. Uwielbiam to! A za siostrą woła AJA! 
Z dnia na dzień kocham ją coraz mocniej i mocniej. Coraz bardziej mnie zachwyca, coraz bardziej oczarowuje. Jak ona się przytula, oj kocha się przytulać. Taka mały tuliś. Cudownie jest patrzeć, jak się cieszy, gdy tata wraca z pracy. Radośnie wymachując łapkami, krzyczy podekscytowana i popyla raczkując do drzwi, rozkosznie zarzucając pamperem na prawo i lewo. Tęskni za Mają, gdy ta wychodzi do przedszkola, choć jednocześnie cała szczęśliwa buszuje w jej zabawkach podczas jej absencji.

Tak, rozczulam się nad moim bobasem. Bo mój bobas jest wspaniały. Drugie dziecko ma prościej. Szybciej się rozwija, jest sprytniejsze, bo musi sobie radzić ze starszym rodzeństwem. Ema już chwyta za kredki, stara się rysować. Małpuje Maję we wszystkim. Bierze słuchawki lekarza i osłuchuje lalę. Nawet przewraca ją na plecy, by osłuchać z tyłu. Przy tym głęboko oddycha, tak jak to trzeba u lekarza. Rozwój takiego dziecka naturalnie przyspiesza. Codziennie zdobywa nowe umiejętności. Świat jest dla niej taki ciekawy. Włazi wszędzie. Dotyka wszystkiego. Wszystkiego, czego dotykać nie można: kable, kontakty, listwy. To wszystko jest takie ciekawe. Maja była grzeczna, jedna uwaga starczyła, by więcej czegoś nie ruszała. Emi jest wszędzie! NIE? Jakie NIE? Śmieje mi się w twarz i popyla dalej. Je wszystkie okruszki. Odkleja listy. Wszystko wpycha do buzi, śmiejąc się zawadiacko.

Nie chce jeść zupek. Nie chce jeść warzyw. Zgadza się tylko na BLW. Tylko tak jemy. Kuchnia będzie do remontu. Podłoga wiecznie uklejona, bo co ją umyję, Emka ją brudzi. Jest co robić! Oj jest! Ale co tam! Rozwija się! To minie!

Majuchę albo ugryzie albo wyrwie jej garść włosów. Wścieka się, gdy czegoś się jej zabrania. Piszczy z bezradności, albo płacze z wściekłości. Charakter ma kobitka, choć tylko wśród bliskich. Gdy tylko pojawia się ktoś z zewnątrz jest zdystansowana. Zaczyna bawić się sama. Dziecko, które absolutnie się nie interesuje innymi i nie przeszkadza w niczym. Póki obok jest mama. Jest nieufna. To typ obserwatora. Uroczego, zawsze uśmiechniętego obserwatora.
Co tu dużo mówić. Jest boska!Choć w nocy nie śpi. W dzień śpi tylko na mnie. Nadal. Huba totalna. I co z tego! Kocham! Kocham! Kocham!

Wszystkiego najlepszego córciu!


Zobacz także

0 komentarze