35 wspomnień na 35 urodziny - czyli czego nigdy nie zapomnę

8 maja 2018


Urodziny to dla mnie małe katharsis. Długo się zastanawiałam, o czym napisać w tym roku. To stało się bowiem moją tradycją, że dzielę się na blogu moimi przemyśleniami w formie kilkudziesięciu złotych myśli (na końcu wpisu znajdziesz link do poprzednich artykułów). Miniony rok był dla mnie bardzo ciężki. Co tu dużo mówić Emisia mnie totalnie zniszczyła. Czuję się, jakbym skończyła 45, a nie 35 lat. Nie śpię od ponad roku. Nie mam chwili wytchnienia, bo nie mogę nauczyć jej w dzień spać w łóżeczku. Jestem przemęczona, wyczerpana, niewyspana, a przez to nadpobudliwa, zestresowana i wiecznie w podłym humorze. W życie bym nie przypuszczała, jakie są konsekwencje bezsennych nocy, a są bardzo wysokie. Dlatego na przekór mojemu samopoczucie, chciałabym podzielić się z Tobą, tym co dla mnie ważne, co dla mnie najpiękniejsze, najważniejsze, najbardziej wartościowe. Tym co siedzi w mym sercu, wryte w pamięć, stanowi część mojej duszy.



35 wspomnień na 35 urodziny - czyli czego nigdy nie zapomnę


1.  Dzień ślubu - był wspaniały. Całe życie czekałam na ten dzień. Byłam jedną z ostatnich w moim towarzystwie, która wyszła za mąż. Długo czekałam na mojego księcia z bajki. Dziś wiem, że wcześniej nie mogliśmy się poznać, choć się mijaliśmy. Choć moja teściowa pracowała na mojej uczelni, choć on tam bywał. Mijaliśmy się, a spotkaliśmy w odpowiednim momencie, w odpowiednim czasie, w określonych okolicznościach. Ze ślubu pamiętam mój uśmiech, jego dłoń splecioną z moją, słońce i tą pewność siebie, którą miałam idąc do ołtarza, że z nikim innym nie mogłabym tam wówczas być. Cudowne uczucie. Plus śpiew jego kuzynek w katedrze i ich głosy, które rozbrzmiewały w tej pięknej budowli. Wyłam przez nie.

2. Porody - oj tak. To takie silne przeżycie. Takie emocjonalne. Takie skrajne. Od strachu przez ciekawość, cholerny ból i morze oksytocyny. Pamiętam dokładnie każdy z porodów. Były inne, a jednocześnie tak samo ważne, tak samo piękne. Bo on też tam był.

3. Ten moment, w którym po raz pierwszy ujrzałam mojego męża - tą scenę widzę, jak na filmie. Klatka po klatce. Pamiętam w co był ubrany, gdzie stał, jak stał. Pamiętam, gdy nasze oczy spotkały się po raz pierwszy. Iskra.

4. Nasza pierwsza randka - oj iskrzyło i to wcale nie tak, jak myślisz :)

5. Ekscytacja i przerażenie, jakie towarzyszyły mi przy wyprowadzce z domu - nie pamiętam dokładnie tego momentu, gdy weszliśmy z Gazelą do naszej kawalerki, ale pamiętam te momenty, nasze wspólne wieczory, poranki, zakupy, sprzątanie. Kompletowanie naszego dobytku oraz jego braki. Uwielbiałam to miejsce. I te emocje. Jeja. Jakie to były emocje. I pozytywne i negatywne. Z wielkiego domu poza miastem trafiłam do ciasnej kawalerki, gdzie samotności mogłam zaznać tylko w toalecie :)

6. Pierwsze mieszkanie z chłopakiem - skoro o mieszkaniu już mowa, to pamiętam również pokój w Slough,w  którym mieszkał mój ówczesny chłopak. Pamiętam wspólne dzielenie obowiązków i docieranie się, ścieranie i to uświadamianie sobie, że nie koniecznie chcesz z tą osobą spędzić życie. To zaskoczenie i niedowierzanie. To wewnętrzne rozdarcie, ale i cała masa miłych chwil. Tęsknota za rodzicami i za domowymi obiadkami.

7. Moi byli chłopcy - Znasz to powiedzenie, że dopiero, gdy poznasz właściwą osobę, zrozumiesz czemu z innymi Ci nie wyszło. Jakie to prawdziwe. Dopiero, gdy poznałam Gazelę, pogodziłam się z porażkami i rozczarowaniami, jakie poniosłam w poprzednich związkach. Do końca życia wszyscy zostaną w moich sercach, mają tam swoje szczególne miejsca. Każdy z nich wniósł do mego życia promyk szczęścia. Dzięki każdemu z nich coś zrozumiałam, czegoś się nauczyłam, czułam się przez moment kochana. Dzięki jednemu z nich wyzbyłam się swojego największego kompleksu. Dziękuję im za to. Ciepło wspominam wspólne chwile i życzę szczęścia z całego mego serduszka.

8. Pierwszy pocałunek - był magiczny, nie tylko dlatego, że był pierwszy. Zapamiętam do końca. To moje jedno z najpiękniejszych wspomnień.

9. Moja najlepsza przyjaciółka - Maja - tak to po niej imię ma moja córa. Maja była pełna życia, ciepła i dobra. Zginęła niemal na moich oczach. Miałyśmy wówczas 10 lat. Byłyśmy jak siostry, wszędzie razem, nierozłączne. Cholernie do siebie podobne. Gdy umarła, cząstka mnie umarła wraz z nią. Zawsze zastanawiałam się czemu ona, bo wówczas równie dobrze na tego konia posadzona mogłam zostać i ja. Kocham ją całym sercem do dziś, do dziś zapalam na jej grobie zawsze niebieski znicz i często z nią rozmawiam. Była moją lepszą wersją. 

10. Pierwsza sympatia - oj tak, nie zapomnę. Nieodwzajemniona. Miała być cicha, skrywana, z daleka. Sekret powierzyłam nieodpowiedniej osobie. Poznała go cała szkoła. Cała szkoła się ze mnie śmiała, tylko dlatego, że podobały mi się te wielkie, ciemne oczy.

11. Drobinka - moja babcia tak do mnie mówiła. Mam z nią całą masę wspomnień, choć zmarła, gdy byłam jeszcze bardzo młoda. Tak do mnie mówiła: drobinko moja, a dziadek za nią chodził i udawał, że nie dosłyszała: jaka drabinka? Cóż miał rację, bo z drobinki wyrosła drabina.

12. Wakacje na wsi - moi rodzice nie mieli pieniążków. Mieszkaliśmy długo z moimi dziadkami i całe moje dzieciństwo, to dom mojego dziadka na wsi. Kochałam to miejsce. Kocham wspomnienia stamtąd. Dziecięce, niewinne, beztroskie. Wspólne podlewanie kwiatków z dziadkiem, zbieranie poziomek na śniadanie, wysłuchiwanie opowieści dziadka, smak świeżych pomidorów i ogórków prosto spod folii, zabawy ze zgrają małych, słodkich kociaków...

13. Dziadek - oj z nim mam całą masę wspomnień. Spędziłam z nim całe swoje dzieciństwo, a potem nawet się z nim nie pożegnałam... Tak wiele mu zawdzięczam. Tak wiele dla mnie robił. Tak bardzo mnie kochał.  Drugiego dziadka nie poznałam. Odszedł zanim się narodziłam.

14. Jazda na rowerze - pamiętam dokładnie, kiedy sama pojechałam. Kiedy pewnie pedałowałam wierząc, że wuj trzyma z tyłu kija. A potem jego krzyk z oddali: świetnie Ci idzie.

15. Pierwszy dzień szkoły - też go pamiętasz? Stołówka, tłumy dzieci i wyczytywanie z list. Nie mogłam się doczekać, aż zacznę chodzić do szkoły. Zawsze byłam w gronie "kujonów" choć uczyłam się bardzo mało i nie kułam na blachę. Po prostu zawsze miałam piątki.

16. Pierwsza książka od której nie mogłam się oderwać - Ania z Zielonego Wzgórza - to pierwsza lektura, którą czytałam dobrowolnie, której nie umiałam odłożyć, przez którą płakałam, przez którą byłam zła, że się skończyła. Anię kocham do dziś. I zawsze się z nią utożsamiałam.

17. Mama - pierwsze słowa, które wypowiedziała Maja są wryte w mojej mamine serce na zawsze. Choć tyle wspomnień blaknie i się zaciera, to pozostanie ze mną, we mnie.

18. Dwie kreski na teście ciążowym - tak wyczekiwane, tak chciane, tak wspaniałe. Obie.

19. Matura - do dziś czuję, jak po moich nogach spływa pot. W moje matury było koło 30 stopni. Wiedziałam co dostanę. Nie było wówczas zaszyfrowanych prac, nie było obiektywizmu. Podasz mi listę, powiem Ci co kto dostał. Z góry wszystko było wiadome. Co za stres, co za nerwy. Kompletnie niepotrzebne.

20. Pierwszy koncert - oj jak dobrze pamiętam mój pierwszy występ na scenie. 14 lat tańczyłam w zespole ludowym. Były tysiące występów, ale ten pierwszy, to tak silne przeżycie 6 latki, która była przestraszona, podekscytowana i liczyła każdy swój krok, byle tylko się nie pomylić.

21. Wybór papieża Franciszka - tak, byłam tam. Stałam w Watykanie i patrzyłam na komin, czekając na biały dym. Nie dlatego, że jestem bardzo wierząca, a dlatego, że wspierałam pasję mojego męża. Kupowaliśmy bilety do Rzymu na maraton, a potem okazało się, że dokładnie w te dni odbywa się wybór Papieża. Bez żadnych oczekiwań pobiegliśmy na Plac Św. Piotra i ... przeżyliśmy to!

22. Londyn - to miejsce, gdzie wydarzyło się tak wiele. Tych dobrych i tych złych dla mnie rzeczy. To miejsce gdzie przeżyłam wielkie uczucie i wielkie rozczarowanie. Miejsce, gdzie po raz pierwszy mieszkałam z chłopakiem, gdzie miałam pierwszą pracę, gdzie się usamodzielniałam, gdzie stawiałam pierwsze kroki jako dorosła osoba. To miejsce, gdzie przeżyłam szalone praktyki, gdzie poznałam mnóstwo niesamowitych ludzi. To również miejsce, gdzie mieszka moja rodzina. Londyn pochłonął moją duszę. Darzę wielkim sentymentem. To miejsce, gdzie poczułam się taka malutka, taka samotna, taka ... ludzka. Mała kropelka w oceanie dusz. Jakże ważna kropelka. 

23. Zapach świeżo skoszonej trawy - wspomnienia to nie tylko obrazy, ale i zapachy. Zapachem mojego dzieciństwa była świeżo skoszona trawa u dziadka.

24. Zapach akacji - obwieszczający wolność czyli wakacje. Do dziś dzień, nawet gdy jestem w drodze do pracy, gdy kwitną akcje czuję całkowity luz.

25. Ganek i miska - moje pierwsze wspomnienie dzieciństwa - tak nieustająco jadłam niedojrzałe owoce, nie mogłam się doczekać. I nieustająco w wakacje wymiotowałam.

26. Pierwszy dezodorant - śmiej się, śmiej. A to dla mnie w latach 80 - tych był atrybut kobiecości. Mój pierwszy. Pamiętam, gdy mama zgodziła się mi go kupić. Byłam taka dumna.

27.  Turcja - moja pierwsza wizyta w tym kraju to wyjazd z zespołem. To była czysta magia! Coś pięknego! Zapamiętałam ten kraj niczym z baśni tysiąca i jednej nocy. Uśmiechy, orientalne zabudowy, ciepłe przyjęcia i największy księżyc na świecie.

28. Ten luz na studiach - nie umiem nawet opisać tego uczucia beztroski, wolności i morza możliwości. Dopiero na studiach zaczęłam oddychać, łapać dystans i skosztować nieco wolności. Dopiero wówczas rodzice popuścili mojej smyczy. Wakacje ze znajomymi, wyjazd stypendialny, au pair, podróże, imprezy

29. Taniec na murze chińskim - nigdy nie sądziłam, że kiedyś moja noga postanie w Chinach. To było moje marzenie. Zawsze się śmiałam, że jak już tam będę, to zatańczę na Murze. Byłam. Słowo się rzekło. Zatańczyć musiałam.

30. Pierwsza praca - dorywcza, ale pamiętam jak przesiedziałam w biurze większą część wakacji. Pamiętam, jaka byłam z siebie dumna. Pamiętam pierwszą wypłatę. Pamiętam uczucie odpowiedzialności i obowiązku. Podobało mi się. Bardzo.

31. Zaręczyny - hmnnnn... oj jeśli czytałaś post, to wiesz dlaczego ich nie zapomnę.

32. Róża - Są takie rzeczy, których nigdy nie zapomnę. Jedną z nich to róża za wycieraczką w aucie, którą zostawił mi mój mąż, gdy zmieniłam pracę. Wiedział, gdzie zaparkowałam, po prostu zostawił różę i odjechał. 

33. Urodzinowa niespodzianka - moi przyjaciele na moje 30 ste urodziny wparowali do domu z tortem, zapalnymi świeczkami i szampanem, głośno odśpiewując 100 lat - to było totalnie niezapomniane przeżycie! Więcej takich miłych rzeczy bym sobie życzyła w moim życiu.

34. James - tak miałam swojego własnego Jamesa. Był cholernie bogaty i zakochałam się w nim bez reszty. Miał 11 miesięcy, a ja byłam jego nianią. Od dawna wiedziałam, że kocham dzieci, ale James uświadomił mi, jak bardzo chcę być mamą. Spędziłam z nim jedynie miesiąc, a do tej pory pamiętam niemalże każdą chwile spędzoną z tym dzieckiem. Nasze spacery po Hyde Parku i Kensington, zabawy, karmienia, tulenia. Dziękuję Ci James.

35. Pierwsza prywatna wiadomość o czytelniczki bloga - M. wiesz, że to o Tobie. NIgdy nie zapomnę tej wiadomości. Tak szczerej, tak intymnej. Napisałaś do mnie z taką ufnością, otwartością i czystym sercem, że masz tu w środeczku swoje miejsce. Już na zawsze. Nie sądziłam, że z kimś obcym można nawiązać tak intymną relację. Do tej pory nie udało nam się spotkać, a ja zawsze myślę, o tym co u Ciebie, gdzie jesteś i czy jesteś szczęśliwa. To była pierwsza wiadomość. A potem druga, trzecia, czwarta, piąta... a każda z Was poruszyła moje serce swoją otwartością na moją osóbkę. To dzięki Wam nadal tu jestem i czasem zarywam noce, by coś Wam pokazać. To dzięki Wam, czuję, że to moje pisanie ma sens. Dziękuję, że jesteście ze mną. I to tak długo. Dziękuję też tym nowym osobą, które jeszcze nie zdążyły mnie poznać z tej lepszej, magicznej strony.




Ehhhhh mam całą masę cudownych, ciepłych wspomnień. Całą masę ludzi, którzy wpłynęli na mnie, moje życie, wybory i postawę. Tyle chwil wrytych w pamięć, tyle zapachów, smaków, dźwięków. Nie sposób je wszystkie opisać. Dobrnęłaś do końca? Jeśli tak, daj mi jakkolwiek znaka. Mam nadzieję, że ktoś to przeczyta. 

Co roku dzielę się na swoje urodziny swym życiem. Chcę byś wiedziała, że jakkolwiek źle by się nie działo, to tylko złe chwile. Potem wydarza się coś pięknego. Takie jest życie. Chodzi o to by dostrzegać w nim magię. Ja też mam masę przykrych przeżyć. Mogłabym je wymienić, ale po co? NIe chcę o nich pamiętać, nie chcę się nimi dzielić. Dzielę je z osobami, który były wówczas przy mnie, które dzieliły ze mną nieszczęście lub były jego przyczyną. Nie da się przejść przez ziemski padół nie pozostając nadszarpnięty przez jego ciemną stronę mocy. Każdego z Nas czeka jakaś porażka, zawód, żałoba. Każdy z nas dozna smutku, bólu i choroby, ale.... każdy z Nas otrzymał również ten dar jakim jest życie. Każdemu pisana jest miłość, radość, szczęście. Czasem trzeba im dopomóc, a czasem wystarczy pozostać otwartym na nowe możliwości, czułym na czyiś dotyk, wrażliwym na zmiany i spostrzegawczym, by dostrzec okazje. 

Jeśli spodobał Ci się wpis zerknij również do poprzednich:
34 rzeczy, za które jestem wdzięczna - czyli mała lekcja uważności

33 lekcje życia - jesli lubisz złote myśli, to Ci się spodoba

32 mądrości życiowe - bardzo subiektywne lekcje, jakie udzieliło mi życie i czego mnie nauczyło.





Zobacz także

0 komentarze