Podróże z dzieckiem #5 - Zawiaty - Miejsce przyjazne dzieciom

13 czerwca 2018


Wielkimi krokami zbliżają się upragnione wakacje. Upragniony czas odpoczynku, relaksu i ucieczki od dnia powszedniego. Choć od dawna jestem dorosła, w okresie wakacyjnym zawsze czuję powiew dzieciństwa. Mam lenia, a jednocześnie niesamowitą energię do działania. Co roku nie mogę się doczekać końca roku szkolnego i choć to nie mnie dzwoni dzwonek obwieszczający labę, to ja i tak tego dnia chodzę szczęśliwa. Wakacje muszą być wyjątkowe. Dlatego zawsze szukam wyjątkowych miejsc, na spędzenie czasu z rodzinką. Odkąd założyłam bloga, marzyłam o tym, by móc polecać miejsca szczególnie przyjazne dzieciom. Takie naprawdę godne polecenia, które zostały stworzone właśnie z myślą o rodzinach z dziećmi. Jednak, tak naprawdę, dopiero w tym roku udało mi się odnaleźć miejsce, w które chcę wrócić i mogę polecić z czystym sumieniem. To miejsce, z którego żal było wyjeżdżać, w którym było dobrze zarówno nam, jak i dzieciom, w którym czuliśmy się zrelaksowani, szczęśliwi i w którym było nam po prostu dobrze. Weekend czerwcowy spędziliśmy w Zawiatach, urokliwym ośrodku na Kaszubach.

Zawiaty to bardzo specyficzne miejsce, bo stworzone z myślą o dzieciach. Tak naprawdę można z ośrodka się kompletnie nie ruszać, a i  tak nie da się tam nudzić. Jest tam wszystko. Kompletne wyżywienie, komfortowe domki, animacje, infrastruktura i menu dla dzieci, sprzęty wodne, mała plaża z pomostem oraz szereg atrakcji. W domku zaś w na życzenie dostaniecie łóżeczko dla maluszka, wanienkę, krzesełko do karmienia, a nawet nakładkę na toaletę wraz z podestem. Dla nas to cudowna rzecz, bo nie trzeba wozić wszystkiego ze sobą. Łóżeczko jest drewniane, z materacem i zestawem pościeli. Masz więc ten komfort, że Twoje dziecko nie śpi na dykcie. Dlaczego o tym piszę? Bo w większości ośrodków zwykle otrzymuje się łóżeczko turystyczne zupełnie gołe, bez materaca, co oznacza, że dziecko śpi na twardej, rozkładanej dykcie. Nie wiem, jak Tobie, ale mnie to bardzo przeszkadza. Nie znam dorosłej osoby, która śpi na stelażu łóżka zamiast na materacu, a Ty? Dlaczego więc dziecko ma spać na czymś tak niekomfortowym? W Zawiatach nie mieliśmy z tym żadnego problemu.

Drewniane domki rozsiane na terenie ośrodka, są ułożone tak, że zapewniają uczucie prywatności, a co za tym idzie komfortu. Ulokowane w lesie, nad przepięknym, malowniczym Jeziorem Jasień zapewniają stały kontakt z przyrodą. Gdy tylko pogoda dopisuje, a nam jej nie zabrakło, przebywacie caluteńki dzień na dworze, w zacisznym miejscu, gdzie słychać śpiew ptaków i piski szczęśliwych dzieci. Do tego czyste powietrze. Czy można chcieć czegoś więcej?


Miejsce przyjazne dzieciom
Miejsce przyjazne dzieciom Miejsce przyjazne dzieciom
Miejsce przyjazne dzieciom miejsce przyjazne dzieciom Po raz pierwszy byliśmy też w miejscu, gdzie nie musieliśmy martwić się o jedzenie, bo wykupując pobyt "rodzinne wakacje", w cenę wchodzi pełne wyżywienie, wraz z dodatkowym posiłkiem dla dziecka w południe. A podczas posiłków zawsze znajdzie się owsianka, ryż z owocami, czy inne potrawy odpowiednie dla małego podniebienia.

Podczas naszego pobytu nie zabrakło również specjalnie przygotowanych atrakcji. Dla dzieci są aż 5 godzin animacji dziennie, dla maluszków specjalna sala zabaw. Wieczorami dziecięca dyskoteka lub ognisko. Ośrodek jest przygotowany nawet na niepogodę, bo znajdziecie tam małą biblioteczkę dla dzieci, wraz z  zestawem gier oraz bibliotekę dla rodziców. Ponieważ nam pogoda dopisała, ciągle mieliśmy zajęcie. Mai szczególnie do gustu przypadła tyrolka, na której zjeżdżała na raz ze swoją koleżanką. Nie powiem, mnie ta opcja też bardzo przypadła do gustu. Do dyspozycji był też świetny plac zabaw, trampoliny, domek na drzewie czy boisko.

Szczerze mówiąc, nie udało nam się skorzystać z połowy tego, co oferuje to miejsce. Dziewczyny wcześnie chodzą spać szczególnie, gdy cały dzień brykają na dworze i mają tak wiele nowych doznań. Będąc w ciągłej euforii, wieczorem padały jak muchy. Właśnie wówczas, gdy odbywała się dyskoteka dla dzieci czy ognisko. Za to byliśmy pierwsi, którzy zaczynali dzień. Ze względu na upał nie wybraliśmy się również na wycieczkę rowerową, czego bardzo żałuję, bo rowery z fotelikami dla dzieci również były dostępne, ani nie zwiedziliśmy okolicy. Jednak zawsze mam pretekst by wrócić w to miejsce, prawda?

To, co najważniejsze dla mnie to fakt, że mogliśmy być non stop razem i to na powietrzu. Biegaliśmy tylko z tyrolki, na pomost albo na plac zabaw. Zarówno Emisia jak i Maja były totalnie zachwycone. Nie odważyliśmy się wypożyczyć kajaka, ani łódki. Nasze dzieci są zbyt żywotne i obawiam się, że skończyło by się to przymusową, rodzinną kąpielą w jeziorze. Łypałam jedynie zazdrosnym okiem na rodziny ze starszymi dziećmi, które wypływają na to bajkowe jezioro, pocieszając się jedynie tym, że przez żar lejący się z nieba, przynajmniej uniknę mdłości i poparzenia słonecznego. Pogoda bowiem była nieprawdopodobna. Wręcz chowaliśmy się przed słońcem. No i ten widok. Mogłabym tak leżeć na tym pomoście cały dzień i patrzeć w wielki błękit.


Miejscce przyjazne dzieciom
miejsce przyjazne dzieciomMiejsce przyjazne dzieciom
Dla nas to był wspaniały czas, gdy jedyną rzeczą o którą dbaliśmy była nasza rodzinka. Bawiliśmy się świetnie, a Maja po raz pierwszy poznała koleżankę, której najchętniej nawet na chwilę by nie opuszczała. Bawiły się, chodziły za rękę jak siostry, razem jadały posiłki, razem biegały na animacje, razem zjeżdżały na tyrolce. Serce rosło, patrząc na taką rozkwitającą pierwszą przyjaźń. Szkoda tylko, że koleżanka nie jest z naszego miasta i mieszka tak bardzo daleko.

Pięć dni minęło tak przyjemnie, że ani się obejrzeliśmy, a  trzeba było wracać do domku. I powiem szczerze, że po raz pierwszy w życiu nie miałam na to ochoty. Zwykle wychodzę z założenia, że wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej, ale stamtąd naprawdę nie chciałam wyjeżdżać. Dziewczynki spały sobie razem w pokoiku, Emisia wreszcie się przemogła i zaczęła nam chodzić po trawie, nauczyła się też wchodzić i schodzić po schodach, Mai uśmiech z twarzy nie schodził, a  my wreszcie poczuliśmy luz, którego tak bardzo potrzebowaliśmy. Oczywiście nocki mieliśmy, jak zawsze, pełne pobudek, ale za to dni wypełnione totalnym, błogim lenistwem.

W takich miejscach jak Zawiaty czas płynie inaczej. Nie liczy się w godzinach, a w ilości uśmiechów. To miejsce, gdzie można prawdziwie wypocząć, zrelaksować się, poczuć dystans do codziennych problemów.  I nawet nie chodzi o samą infrastrukturę, wspaniale przygotowane dla gości atrakcje, czy fakt, że nie muszę sprzątać, ani gotować, czy o przepięknie położenie tego miejsca, na łonie natury, w lesie, nad  cudnym jeziorem. Myślę, że to magiczne połączenie wszystkich tych części składowych stanowi o jego atrakcyjności.


Miejsce przyjazne dzieciom
Miejsce przyjazne dzieciom
miejsce przyjazne dzieciom
miejsce przyjazne dzieciom Zdecydowanie polecam. Ciężko było mi wrócić do rzeczywistości, oj bardzo. Na Instagramie wciąż spamuje Was zdjęciami z wyjazdu. Widzieliście już?

 


Ps. Kochani, dwa dni temu czytelniczka dała mi znać, że na fanpagu Zawiatów rozpoczął się konkurs, w którym do wygrania jest TYGODNIOWY POBYT W OŚRODKU dla CAŁEJ RODZINY! Gracie? My chyba spróbujemy naszych sił. Jak tata nie dostanie urlopu, pojedziemy z babcią, a co!


Byliście już w Zawiatach? A może znacie takie wspaniałe miejsca dla rodziców z dzieciaczkami? Koniecznie dajcie znać.
 

Zobacz także

0 komentarze