last month #18 - półtora roczku!

17 września 2018


Osiemnaście miesięcy. Półtora roku. To już naprawdę sporo dla dziecka. To już naprawdę spore dziecko! Coraz łatwiej je zrozumieć, jednak coraz trudniej się porozumieć, bowiem potrzeba niezależności i autonomii narasta z każdym dniem. To właśnie ten moment, gdy ulubionym słowem staje się NIE. Mama przestaje być jedyną najważniejszą osobą w życiu, a jednocześnie ciężko się od Niej odkleić. Czas sprzeczności.

 Tak sierpień to był miesiąc uważności. Z dala od zgiełku miasta, w cieniu orzecha, chowałyśmy się przed szalonymi upałami. Skakałyśmy na trampolinie, bujałyśmy na huśtawce, budowałyśmy babki z piasku w piaskownicy, a po południu dziewczynki dokazywały w basenie, podjadając arbuza. Bliskość lasu i natury sprawia, że człowiek pragnie jej więcej i więcej, a może to po prostu wiek? Wakacje dobiegły końca, młodsze dziecie ząbkuje, większe biega już do przedszkola.
 
Sierpień był taki leniwy. Do tego stopnia, że obserwować nas mogliście głównie na instagramie. Tam pokazujemy się najczęściej. Schowane przed światem, na wsi, u babci czekałyśmy na ochłodzenie. Muszę Ci jednak się do czegoś przyznać. Jest mi bardzo trudno czerpać garściami z rozwoju dziecka, gdy dziewczynki są dwie. Zawsze coś się dzieje,  a to jedno się przewróci, to nie chce zasnąć, to nie chce znów zjeść, to znów płacze. Biegam od jednego, do drugiego, nie tylko fizycznie, ale i wzrokiem, nie zatrzymując go dłużej tylko na jednym dziecku. Już mniej zauważam, mniej się skupiam, aniżeli widziałam wszytko jak na dłoni u Majusi. A może kiepsko wychodzi mi bycie mamą dwójeczki? Może inne mamy potrafią wykrzesać z siebie wiecej? Tego nie wiem, staram się nie porównywać. Za to lubię porównywać dziewczynki. Nie żeby je sobie stawiać na przeciw, ale by dostrzegać i doceniać ich odmienność. Choć muszę przyznać, że na tym etapie rozwoju są do siebie niesamowicie podobne.

 
18 miesięcy to czas, gdy dziecko staje się partnerem w relacjach. Emilia wciąż mało mówi, szczególnie w porównaniu z jej siostrą, jednak doskonale się z nami komunikuje. Jasno zaznacza swoje potrzeby i wie, jak zdobyć to, czego pragnie. Jest cwana. Ma starszą siostrę, więc szybko uczy się kombinowania. Na wiele rzeczy się zgadza, ale gdy Maja zajdzie jej za skórę, nie patyczkuje się. Potrafi się na dłużej czymś sama zająć. W sumie dużo bawi się sama, ale też i dużo bawi się z Mają, która nieco ograniczona przez siostrę ta bowiem jej wszystko zjada), nie używa zabawek, przy których siostra trafiłaby do szpitala. Nie raz mi z tym źle. Wiem, że Maja, gdyby nie siostra rozwijałaby się o wiele szybciej, jest diabelsko inteligentna i nieprzeciętnie ciekawa świata oraz rządna wiedzy. Powtarzam sobie jednak, że to okres przejściowy i liczę na przedszkolankę, która zapewni jej zabawy pozwalające na rozwój nie tylko motoryki małej (farby, mazaki, zabawy z nożyczkami) ale również zadba o rozwój intelektualny, tylko obawiam się, że mogę się przeliczyć. Maja chłonie jak gąbeczka. Sama interesuje się już literami, cyframi, liczeniem i czytaniem. Do tego w sierpniu wzięła udział w kolejnych zawodach. Uwielbia biegać. Ma z tego niesamowity fun, a tatuś pęka z dumy.

Emunia zaś powoli weszła w "bunt dwulatka" choć jak wiecie nie lubię tego określenia. Potrafi wpaść w ciemną rozpacz. Wymusza samodzielność, krzywi się i uroczo strzela foszka. Jednocześnie kocha mi pomagać, nie mogę sama powiesić prania, zamiatać, czy ścierać kurzy. Emisia mi w  tym dzielnie asystuje. Stara się sama zakładać buty (z bardzo marnym skutkiem), ale sama zapina się w wózeczku i broń Boże by zrobił to ktoś za nią. To co jednak mniej najbardziej rozczula, to gdy dostaje coś do jedzenia i od razu prosi o kolejne by podarować to również siostrze np. chrupka. Nie ma bata, by wzięła tylko dla siebie. Serduszko moje. 

 Jest też coraz bardziej sprawna fizycznie. Ciągle biega, chodzi do tyłu, kręci się wokół własnej osi. Podnosi nogi, pokazując nam stopy i próbuje podskakiwać. Do tego uwielbia tańczyć, więc się tak śmiesznie gibie. Widać, że muzyka na nią działa. Próbuje też sobie śpiewać. I wreszcie, ku mojej uciesze zainteresowała się książkami. Ma swoje ulubione, które co rusz mi przynosi, bym jej pokazywała i opowiadała. Pokazuje mi wszsytkie części swojego ciała, zupełnie jak Maja. Ona też uwielbiała tą samą książeczkę z serii Obrazki dla Maluchów - Ciało. Oj taki z niej kochany, mały Słodziak. Uwielbiam patrzeć na jej mimikę twarzy. Strzela tak śmieszne minki, pokazuje całą sobą, co chce przekazać. Przeżywa. Modeluje głos. Opowiada po kilka razy, gdzie jest tata, gdzie poszedł, co zrobił. Rzecz jasna, nikt prócz nas jej nie rozumie, ale nam to wystarcza. Jesteśmy z niej tacy dumni i staramy się wspierać na każdym kroku. Dzieciaczki tak szybko rosną, tak szybko wyrastają z tej nieporadności i słodkości. Tak szybko dopadają ich te emocje, które wstrząsają całym ich malutkim człowieczeństwem. Cieszę się, że przed nami jeszcze kilka miesięcy tej słodyczy.
 
 

Zobacz także

0 komentarze