Kalendarz adwentowy pełen magii - DIY

29 listopada 2018

 
Przygotowywałyście kiedyś dla dziecka kalendarz adwentowy? Nie, nie mówię o kupieniu czekoladek z okienkami. Mówię o prawdziwym kalendarzu, który wykonujecie samodzielnie. Nie? W takim razie, dziś postaram się Was do Niego przekonać, bo naprawdę warto zadać sobie nieco trudu, by zobaczyć szczery uśmiech na twarzy swojego dziecka, poczuć stuprocentową satysfakcję i nauczyć dziecka, czegoś bardzo ważnego: empatii. Wbrew pozorom, nie jest to takie trudne jak się wydaje,  a przynosi same korzyści. Szczególnie, gdy mądrze go poprowadzicie. Poza tym nikt nie powiedział, że wszystko musicie zrobić same od a do z.

Adwent to szczególny okres. To czas oczekiwania w ciszy i przygotowania do wielkiej radości. Dla naszych najmłodszych to jednak głównie wyczekiwanie Św. Mikołaja i prezentów. Warto się  zastanowić, jak przygotować dziecko na Boże Narodzenie, by kojarzyło ten okres nie tylko z rzeczami materialnymi, ale również nauczyło się wymiaru religijnego, etycznego oraz tradycji.  Bo tak naprawdę wszystko zależy od Was. Od tego, czego chcecie dziecka nauczyć. Jakie wartości mu przekazać. To również Wy decydujecie w jakiej formie mu to podacie. 
 
Osobiście nie jestem zwolenniczką czekoladowych kalendarzy. Raz, że staram się nie podawać dzieciom słodyczy (szczególnie marnej jakości), dwa uważam, że ten czas można wykorzystać lepiej. Tak, by zasiać w dziecku empatię, pokazać czym są rodzinne tradycje i  roztoczyć nad nim prawdziwą magię.
 
W sieci znajdziecie mnóstwo inspiracji do samodzielnego przygotowania kalendarza adwentowego. Niektóre mamy robią go nawet z rolek papieru toaletowego, tworząc choinkę. Inne do gałęzi lub wieszaka przyczepiają koperty z numerkami lub woreczki bądź też szyją różne cudeńka z filcu itp. Nie ukrywam, że kreatywność mam i ich talenty plastyczne znacznie przewyższają moje umiejętności, dlatego w ubiegłym roku postanowiłam zrobić coś totalnie po swojemu. 
 
Nie jestem najlepsza w szyciu, wyklejaniu i tych innych. Toteż kupiłam gotowe woreczki z cyferkami na sznurku. Powiesiłam je na długim kiju, który specjalnie przygotował dla Nas dziadek, dodając nieco ozdób, jak fragmenty koralowego łańcucha, szyszki, dzwoneczki, kilka dziecięcych ozdób choinkowych oraz pompony, które wykonałam samodzielnie (potem wykorzystałam je przy pakowaniu prezentów). Długo zastanawiałam się, co wkładać do środka. Nie chciałam codziennie dawać prezentów. Uważam, że to dziecko nie nauczy. Nie chciałam też by wykonywało same zadania. Przez tak długo okres czasu, potraktowałaby to, jak obowiązek. A chciałam, by miała z tego radość przede wszystkim. Długo szukałam inspiracji. Na blogach innych mam można wyszukać prawdziwe Perełki (kalendarze z listą zadań, kalendarze empatyczne). Chciałam jednak dodać coś od siebie. I dodałam.

Do Majusi, co noc przychodził Elf. Wykorzystałam fakt, że w pokoju ma maleńkie drzwiczki dla wróżek, tłumacząc jej, że właśnie tędy w nocy przychodzi pomocnik Świętego Mikołaja. Ma on przygotować ją do nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia. Przy drzwiach rozrzuciłam troszkę magicznego brokatu, by dodać nieco magii. Co wieczór pisałam do Niej listy i wkładałam do woreczków. Listy były personalizowane, często odnosiłam się do rzeczy, które spotkały ją danego dnia, do zdarzeń, stanu jej zdrowia. Jednym słowem, sprawiłam, by uwierzyła, że Elf ją zna, obserwuje i uczy. Czasem były tam zadania do wykonania, jak upiecz dziś z mamą pierniczki, ubierzcie wspólnie choinkę, wypiszcie kartki świąteczne. Czasem były to małe prezenciki: błyszczyk, książeczka o tematyce świątecznej, ulubiony batonik owocowy, foremki do ciastek. Prosiłam, by pomogła potrzebującym (akurat w przedszkolu była zbiórka dla zwierzątek ze schroniska), powiedziała bliskim jak bardzo ich kocha albo porozmawiała z mamą na temat tradycji świątecznych czy nieco innych trudniejszych tematów. I wiecie co? To był strzał w dziesiątkę. Maja była zachwycona. Codziennie rano grzebała w woreczku, sprawdzając czy Elf już był i co na dany dzień zaplanował. Listy do dziś przechowuje w swojej skrzyneczce skarbów i już od września nie może się doczekać Elfa!

Serdecznie polecam Wam taką zabawę. Ja postawiłam na pobudzenie empatii i nakierowałam na wspólne przygotowania, kultywowanie tradycji i pielęgnowanie więzi rodzinnych. Jeśli taki pomysł przypadł Wam do gustu, jeśli chcecie by Elf odwiedził i Was, TUTAJ odnajdziecie gotowe listy od Elfa. Możecie ściągnąć darmowe szablony lub tak, jak ja, wieczorem zasiadać z kartką kolorowego papieru i angażując się nieco mocniej stworzyć własną magię. Jednak z pewnością znajdziecie tu masę inspiracji.

Dajcie mi proszę znać, czy same tworzycie takie kalendarze. Napiszcie, co o nich myślicie? Co waszym zdaniem powinno się w nich znaleźć? Jakie zadania byście wyznaczyły i przede wszystkim, jak Wam się spodobał mój Elf?


Zobacz także

0 komentarze