WYCHOWANIE LEŚNE - co to takiego? jak bawić się w lesie?

5 lipca 2019

 
"Terapia lasem", "kąpiel leśna", "leśne przedszkole" - spotkaliście się już z takimi terminami? Słyszeliście o takim pojęciu jak Shinrin yoku? To nic innego, jak czerpanie korzyści z bliskości lasu i spędzanie wolnego czasu pośród drzew, które w łagodny sposób zwracają nas naturze. Wymieniać korzyści płynących z korzystania z dobrodziejstw natury nie ma końca, dziś jednak chciałabym Wam pokazać jaki wpływ natura może mieć na Wasze dziecko.

Jak filozofia japońska ma się do wychowywania dzieci? Jeśli jesteście ciekawi, koniecznie przeczytajcie artykuł, który napisała dla Was Adrianna Złoch – twórczyni i projektantka marki odzieżowej Czyste Dziecko, miłośniczka natury i pedagogiki Montessori. Swoją markę tworzy w ramach idei etycznej mody, a inspiracje czerpie z obserwacji dziecięcych zachowań, aktywności i pasji. Dziś przedstawi Wam ideę leśnego wychowywania dzieci.

  

Miłośniczką lasu jestem dzięki zamiłowaniom moich Rodziców, którzy w każdy ciepły weekend mojego dzieciństwa, organizowali rodzinne wypady rowerowe do lasu na piknik i leniuchowali pod koronami drzew, pełni zachwytu nad odgłosami natury. Jadąc na rowerze mierzyłam się z piaszczystymi ścieżkami. Czasami była wywrotka, ale pedałowałam co sił pod dziesiątki leśnych wzniesień, zatrzymując się co jakiś czas, gdy napotykałam na swojej drodze polnego zająca. Bywało, że wspólnie przenosiliśmy rowery przez zwalone na ścieżkę konary drzew. Po kilku godzinach jazdy napotykaliśmy piękną polanę. Na nasz „obóz” często wybieraliśmy miejsca nad strugami potoków leśnych, gdzie lubiliśmy się rozbijać.

Wcześniej, w domu, zawsze szykowaliśmy cały prowiant żywieniowy. Mama była mistrzynią smakołyków wycieczkowych- tzatziki, kiełbaski, sałatki warzywne z nowalijek, świeże pieczywo, mix owoców sezonowych. Mój, tato miłośnik sportu, niekiedy zabierał na takie wyprawy, moje małe dziecinne radyjko, którego wygląd sugerował że to mały „komputerek PC”. Po kilku godzinach wędrówki, na pikniku załączał cichutko radyjko na pół godziny i wysłuchiwał w nim bieżących wyników sportowych! Magia ojcostwa!

Zamiłowanie do natury to domena człowieczeństwa. Od zarania wieków człowiek żył w zgodzie z naturą. Ludy zbieracko-łowieckie, nomadyczne, kultury tradycyjne znane do dziś, choć niestety już zanikające, pokazują nam jak blisko natury (a zatem i lasu) byliśmy od początku naszej egzystencji. Tamtejsze dzieci niemal nie płakały, jak zakładają badacze, bo były wszędzie noszone i przebywały wraz z dorosłymi. Były zabierane wszędzie tam, gdzie wędrował rodzic, dokładnie w sam środek natury. Współczesny człowiek rzadko wędruje do lasu, raczej tego nie potrzebujemy w ramach podstawowych potrzeb piramidy wartości. Artykuł ten powstał na zachętę.  Mało kto zna bowiem pojęcie „terapii lasem”.

Do kogo jest ona skierowana? Do wszystkich, ale w szczególności do mam, które martwią się żywiołowością swojego malucha. Gdy trudno jest poskromić jego emocje, a na placu zabaw jego zachowanie przyspiesza znacznie twoje tętno, zawitaj do lasu, znajdziesz tam bezpieczną przestrzeń do wybiegania. Otoczenie wyciszające, pełne tlenu, łagodnych odgłosów i żywicznych, terapeutycznych aromatów, tajemnego życia zwierząt oraz kojącej obecności drzew. Uwierz mi - zadziałasz kojąco na siebie i swojego aktywistę. 

Czym zatem jest wychowanie leśne?


Wychowanie leśne w moim rozumieniu, to proste zaczerpnięcie z kilku idei edukacji alternatywnej stosowanej w Polsce i na świecie. W Polsce do dziś popularne harcerstwo czy skauting, przekazują dzieciom wartości, które przemawiają do mojej rodzicielskiej wrażliwości. Istnieją jednak na świecie w szerszym ujęciu jako leśne przedszkola, które nie są jedynie formą aktywności dodatkowej, poza systemem edukacji, ale cały swój program opierają na kontakcie dzieci z naturą, przez cały rok. Przedszkola leśne nazywane są przedszkolami bez ścian i drzwi, ponieważ cała aktywność dzieci realizowana jest poza budynkiem- właśnie w kontakcie z naturą, lasem. Cały system edukacyjny opiera się o naturalne cykle przyrody. Dzieci uczą się funkcjonowania w naturze niezależnie od aury. Idea ta staje się coraz bardziej popularna w obecnym pokoleniu polskich rodziców, którzy pamiętają z okresu dzieciństwa, swoje własne doświadczenia przygody, natury i swoistego survivalu, choćby z niezapomnianych wakacji na polskiej wsi, czy z rowerowych wypraw do lasu z kolegami. Dziś chciałabym przedstawić Wam swoją perspektywę, dlaczego warto zaczerpnąć z tych idei i jak aktywizować swoją rodzinę, podczas własnego rodzinnego jednoczenia się z leśną aurą.

JAK WYCISZYĆ DZIECKO


Jestem typem myślicielki. Już jako dziecko czasami zapętlałam się w potoku własnych myśli. Szczególnie trudne było dla mnie zapędzanie się w negatywne myślenie. Rodzice mieli ze mną co robić, gdy nastawiałam się na „nie” i trzeba było się przy mnie nagimnastykować. Pełen ciszy i spokoju las zaś powodował, że w mojej głowie pojawiała się... pustka. Cisza, która była mi tak bardzo potrzebna. Po prostu patrzyłam na drzewa i nagle okazywało się, że wszystkie moje smuteczki całkowicie znikały. W ich miejsce pojawiał się oddech pełną piersią, lekkość myśli i wreszcie uśmiech na twarzy. Pamiętam to bardzo żywo i powiem Wam, że szukam tego stanu po dziś dzień. Mając pozytywne doświadczenia leśnych wędrówek, a pod skrzydłami Irkę, która również sama potrzebuje wyciszenia, a ja wraz z nią jako zatroskana nieraz mama, uciekamy do lasu.

Spokój, o którym piszę, to zasługa ograniczenia bodźców (w lesie brak TV, muzyki, hałaśliwych dźwięków ulic, krzyków oraz odwiecznego szumu). Las daje nam kojącą ciszę, a cisza działa kojąco na zmysły oraz wpływa na nasze samopoczucie. Właśnie po takie zasoby warto uciec do najbliższego lasu. Poniżej znajdziesz proste zabawy leśne, z których możesz skorzystać podczas waszych wypraw z dzieckiem.


 TERAPIA LASEM

Zabawa „szałasy”

Byłam pewnego razu wychowawcą kolonijnym na obozie survivalowym dla chłopców. Rozbrykane małolaty dałyby mi popalić, gdybym nie zapewniła im odpowiednich zabaw.. Budowanie szałasów to najpopularniejsza zabawa leśna, ale czy aby nie „uprawiałeś” jej ostatnio 20 lat temu? Jeśli dzieli cię od ostatniego szałasu szmat czasu weź swojego malca za rękę i zbudujcie razem szałas! Ja z chłopakami zbierałam duże gałęzie oraz mniejsze patyki. Duże były rusztowaniem, małe zaś służyły nam za podstawę ścian. Zupełnie tak, jak swe gniazda budują ptaki. Taki szałas może posłużyć np. jako schronienie podczas pikniku. Warto wykorzystać tę budowlę do dłuższej aktywności.

Zabawa „potyczki”

Znajdujemy dwa dłuższe solidniejsze kije i trenujemy szermierkę. Dobrze jest od początku dokładnie nakreślić zasady, aby nikt nie ucierpiał i nie nabawił się sińców. Uczmy dzięki temu dzieci wytyczać granice.

Zabawa „pajęczynka”

Jadąc do lasu zabierzcie ze sobą sznurek. Oplećcie pomiędzy dwoma zbliżonymi drzewami dużą pajęczynę, a następnie próbujcie przechodzić przez jej węzły, nie dotykając sznurka. Tu także określcie na początku zabawy jak duże muszą być otwory waszej pajęczyny, aby zabawa była realna do wykonania.

Zabawa „trening uważności”

Zabierzcie do lasu lupę. Obserwujcie przez nią napotykane, drobne stworzonka jak chrząszcze, mrówki, ważki, żuki itp. Nie tylko dziecko, ale możliwe że także ty, poznacie okazy którym nigdy wcześniej nie pomyśleliście, aby się przyjrzeć.

Zabawa „zielnik”

Zbierajcie dary lasu nie będące pod ochroną i stwórzcie z nich swój powycieczkowy zielnik. Warto zabrać do lasu specjalną "praskę" np. dwie skręcone razem deseczki (pomiędzy które wetkniecie swoje okazy, przekładając je kartonikami) albo po prostu  książkę, do której włożycie skarby, by je „sprasowały” i pozwalały później wkleić do zielnika.

W artykule  przedstawiłam praktyczne zabawy, które można wykorzystać do zabaw w lesie. Zachęcam do wykonywania ich wspólnie. Nie obawiajcie się brudu, kurzu czy rosy. Przygotujcie dla dzieci i siebie odzież ochronną. Właśnie po to stworzyłam w swojej marce odzież wodoodporną dla dzieci, aby również moja Irka mogła swobodnie oddać się leśnym igraszkom. Już przed jesienią pojawią się także zestawy wodoodporne dla mam. Warto byście nie przedkładali swoich obaw typu „bo się pobrudzisz”, „bo podrzesz spodnie” ponad to niesamowite kojące doświadczenie jakie daje bliskie obcowanie z lasem.


I co o tym sądzicie? Warto zabrać dzieciaki do lasu, pozwolić im pobyć na łonie natury, w bliskim kontakcie z przyrodą? Pozwolić się pobrudzić, wesoło popląsać, w ciszy i spokoju, w świergocie ptaków i odgłosów gałęzi trzeszczących na wietrze? Pamiętajcie jednak przy tym, by ubrać się odpowiednio do warunków atmosferycznych, użyć środków przeciw kleszczom i zwracać uwagę, by nie wchodzić do lasu, gdy ogłoszono zagrożenie pożarowe. (Na co uczulam, zważywszy na obecnie panującą suszę). Po wspólnej wyprawie zaś obejrzyjcie dokładnie ciało swojego małego szoguna.

Mam nadzieję, że artykuł się Wam spodobał. Jeśli tak, podzielcie się nim z innymi mamami, z pewnością chętnie dowiedzą się czegoś nowego. Zajrzyjcie też do Adrianny, zobaczyć jakie cudeńka tworzy jej marka.

Zobacz także

0 komentarze