Mamo, odpocznij w te Święta

20 grudnia 2019

spokojnie, to tylko Święta
Czy to nie ironia, że co roku wszyscy życzą sobie spokojnych Świąt Bożego Narodzenia? Odpoczynku i relaksu, czasu na zadumę, z akcentem na czas? Bo nie wiem, jak Wam, ale mnie Święta kojarzą się z pędem, wysoko zorganizowaną logistyką (odkąd mam 2 rodziny oraz dzieci) i świąteczną gorączką. A przecież te Święta mogą być spokojne. Na luzie. Bez pośpiechu czy spinania się. Prawda? Wystarczy, że...

No właśnie? Jak to zrobić, by nie wpaść w przedświąteczną gorączkę zakupów, sprzątania i poczucia nieogarniania? Nie odnosisz wrażenia, że ciągle coś nad tobą wisi? Robisz listy prezentów, listy zakupów, listy rzeczy do zrobienia, rzeczy do sprzątnięcia. W końcu potrzebujesz listy list, byś o którejś nie zapomniała. Ja tak właśnie funkcjonuję. Mam ich całe mnóstwo. Jeszcze Ci nie powiedziałam o liście zadań i prezencików do kalendarza adwentowego, ani liście osób, którym chce wysłać kartki świąteczne. Muszę pamiętać o prezentach dla wszystkich, o tym by jakoś je zapakować, zaplanować dzień, gdy upieczemy pierniczki, kiedy je polukrujemy, kiedy ubierzemy choinkę, bo przy dwójce dzieci i pracujących rodzicach przede wszystkim trzeba mieć dobry plan logistyczny.  Plus plan awaryjny, gdy wszystko Ci się sypnie, bo mąż wyjeżdża w delegację last minute (uśmiech do mnie).

Hmnnnn.... Co tu zrobić?
 

Po pierwsze...


Odpuścić! Od jakiegoś czasu nabieram przekonania, że świat zmierza nie w tym kierunku, a idee coachingowe mówiące, że możesz wszytko, gdy tylko potrafisz wydajnie zarządzać czasem, niezwykle mnie drażnią. Zaczynam wręcz ostentacyjnie opuszczać krainę doskonałości i uchylam się spod jarzma dobrego samopoczucia. Ludzie - nie jesteśmy doskonali, nigdy nie byliśmy, a coraz usilniej do tego dążymy, bo tak dyktują nam nowe trendy, przez co czujemy się ze sobą coraz gorzej. 
Serio? Naprawdę nie musisz wyglądać jak milion dolarów, mieć dom czysty niczym hotel pięciogwiazdkowy, podać 12 dań w Wigilię, przystroić stół, że że kopara opadnie teściowej, do tego jakimś cudem sprawić, że dzieci będą zachowywały się jak prawdziwe aniołki, wyśpiewując kolędy, by być szczęśliwą. Odpuść sobie! Wcale nie musi być tyle dań, tyle jedzenia. Jak mi ostatnio napisała znajoma: w zeszłym roku okien nie myłam i Jezus się nie pogniewał. Bez urazy dla wierzących, to nie bluźnierstwo. Jest w tym puenta, prawda? Czy naprawdę muszę mieć wyprzątany dom, choć nie spędzam w nim ani dnia Świąt?
 

Po drugie...


Podzielić się obowiązkami! Nie musisz wszystkiego robić sama. Coacher powiedziałby - naucz się delegować zadania, a ja Ci powiem  - po prostu podziel się pracą z innymi. Dom to rodzina, a więc życie w zespole, dlaczego więc miałabyś sprzątać i gotować sama? Razem zrobicie to (no może nie szybciej, ale)... po prostu razem. Daj dzieciom pozamiatać, nawet jak nie zrobią tego idealnie. Poczują się ważne, potrzebne, poczują się częścią zespołu. Upieczcie wspólnie ciasto. Wiem, że to trwa dłużej, ale jak już odpuścić, to zyskasz też więcej czasu, a dla dzieci nie ma nic piękniejszego niż takie wspomnienia, ze wspólnie robionych rzeczy (byle bez krzyków i poganiania, czy wytykania niedoskonałości). Sama zrobisz to lepiej? Szybciej? Ale po co? Nie wolisz zobaczyć, jak dziecko jest z siebie dumne? 
Jeśli Wigilię spędzacie w większym gronie - zróbcie Wigilię składkową. Niech każdy przygotuje inne danie. U mnie w domu tak robiło się od zawsze. Mama zajmowała się rybami, jej siostra resztą, a zupę gotowała ta, u której w tym roku się zbieraliśmy, bo robiliśmy to na przemian. Teraz ja zajmuje się ciastami i śledziami. Założę się, że rodzina przystanie na taką propozycję.

Po trzecie...

Być również dla siebie w te Święta! Podaruj sobie odrobinę luksusu i zadbaj o siebie, swoje samopoczucie, wygląd. Umów się do kosmetyczki na paznokcie. Kup sobie sama, od Mikołaja, piękną kreację na Wigilię. Zasługujesz na to. A jak chcesz, to idź na czesanie do fryzjera. Dom to nie muzeum. Jutro i tak się zakurzy, będziesz miała jeszcze okazję posprzątać, a ja Cię namawiam byś zrobiła również coś tylko dla siebie. Jeśli wystarczy Ci dłuuuga kąpiel albo lektura ulubionej autorki, to czemu miałabyś nie zrezygnować z pieczenia jeszcze jednego ciasta na korzyść relaksu i odpoczynku? Przecież wiesz doskonale, że jedzenia i tak będzie za dużo.

 
Przekonałam Cię chociaż do jednego punktu? Mam taką nadzieję. Wiem doskonale, jak mama, która dąży do perfekcji, zapomina, że prawdziwa magia Świąt nie tkwi w perfekcyjnych przygotowaniach, a zwyczajnym bycie razem. Wiem, jak dążenie do perfekcji, zabija naturalność, usypia instynkt, lekceważy potrzeby i ... męczy. 
Pamiętaj,  jak pisała Mary Oliver "Tak długo jak długo tańczysz, wciąż możesz łamać zasady" i  ustalać własne. Nikt nie powiedział, że musisz robić, jak wszyscy, albo jak zawsze. Może to Ci pomoże. Może właśnie tego potrzebujesz. Dom przecież brudem nie zarośnie, a Ty spędzisz więcej czasu ze sobą, bliskimi, odpoczniesz, nabierzesz wiatru w żagle. Ja wiem, że bardzo tego potrzebuję. Jestem daleko w lesie, ale to dobrze. W końcu potrzebna mi choinka.

Niech te Święta będą dla Ciebie radosne i wolne od natłoku obowiązków czy zmęczenia.

Wesołych Świąt!


Zobacz także

0 komentarze