Przygotowywałyście kiedyś dla dziecka kalendarz adwentowy? Nie, nie mówię o kupieniu czekoladek z okienkami. Mówię o prawdziwym kalendarzu, który wykonujecie samodzielnie. Nie? W takim razie, dziś postaram się Was do Niego przekonać, bo naprawdę warto zadać sobie nieco trudu, by zobaczyć szczery uśmiech na twarzy swojego dziecka, poczuć stuprocentową satysfakcję i nauczyć dziecka, czegoś bardzo ważnego: empatii. Wbrew pozorom, nie jest to takie trudne jak się wydaje,  a przynosi same korzyści. Szczególnie, gdy mądrze go poprowadzicie. Poza tym nikt nie powiedział, że wszystko musicie zrobić same od a do z.

Adwent to szczególny okres. To czas oczekiwania w ciszy i przygotowania do wielkiej radości. Dla naszych najmłodszych to jednak głównie wyczekiwanie Św. Mikołaja i prezentów. Warto się  zastanowić, jak przygotować dziecko na Boże Narodzenie, by kojarzyło ten okres nie tylko z rzeczami materialnymi, ale również nauczyło się wymiaru religijnego, etycznego oraz tradycji.  Bo tak naprawdę wszystko zależy od Was. Od tego, czego chcecie dziecka nauczyć. Jakie wartości mu przekazać. To również Wy decydujecie w jakiej formie mu to podacie. 
 
Osobiście nie jestem zwolenniczką czekoladowych kalendarzy. Raz, że staram się nie podawać dzieciom słodyczy (szczególnie marnej jakości), dwa uważam, że ten czas można wykorzystać lepiej. Tak, by zasiać w dziecku empatię, pokazać czym są rodzinne tradycje i  roztoczyć nad nim prawdziwą magię.
 
W sieci znajdziecie mnóstwo inspiracji do samodzielnego przygotowania kalendarza adwentowego. Niektóre mamy robią go nawet z rolek papieru toaletowego, tworząc choinkę. Inne do gałęzi lub wieszaka przyczepiają koperty z numerkami lub woreczki bądź też szyją różne cudeńka z filcu itp. Nie ukrywam, że kreatywność mam i ich talenty plastyczne znacznie przewyższają moje umiejętności, dlatego w ubiegłym roku postanowiłam zrobić coś totalnie po swojemu. 
 
Nie jestem najlepsza w szyciu, wyklejaniu i tych innych. Toteż kupiłam gotowe woreczki z cyferkami na sznurku. Powiesiłam je na długim kiju, który specjalnie przygotował dla Nas dziadek, dodając nieco ozdób, jak fragmenty koralowego łańcucha, szyszki, dzwoneczki, kilka dziecięcych ozdób choinkowych oraz pompony, które wykonałam samodzielnie (potem wykorzystałam je przy pakowaniu prezentów). Długo zastanawiałam się, co wkładać do środka. Nie chciałam codziennie dawać prezentów. Uważam, że to dziecko nie nauczy. Nie chciałam też by wykonywało same zadania. Przez tak długo okres czasu, potraktowałaby to, jak obowiązek. A chciałam, by miała z tego radość przede wszystkim. Długo szukałam inspiracji. Na blogach innych mam można wyszukać prawdziwe Perełki (kalendarze z listą zadań, kalendarze empatyczne). Chciałam jednak dodać coś od siebie. I dodałam.

Do Majusi, co noc przychodził Elf. Wykorzystałam fakt, że w pokoju ma maleńkie drzwiczki dla wróżek, tłumacząc jej, że właśnie tędy w nocy przychodzi pomocnik Świętego Mikołaja. Ma on przygotować ją do nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia. Przy drzwiach rozrzuciłam troszkę magicznego brokatu, by dodać nieco magii. Co wieczór pisałam do Niej listy i wkładałam do woreczków. Listy były personalizowane, często odnosiłam się do rzeczy, które spotkały ją danego dnia, do zdarzeń, stanu jej zdrowia. Jednym słowem, sprawiłam, by uwierzyła, że Elf ją zna, obserwuje i uczy. Czasem były tam zadania do wykonania, jak upiecz dziś z mamą pierniczki, ubierzcie wspólnie choinkę, wypiszcie kartki świąteczne. Czasem były to małe prezenciki: błyszczyk, książeczka o tematyce świątecznej, ulubiony batonik owocowy, foremki do ciastek. Prosiłam, by pomogła potrzebującym (akurat w przedszkolu była zbiórka dla zwierzątek ze schroniska), powiedziała bliskim jak bardzo ich kocha albo porozmawiała z mamą na temat tradycji świątecznych czy nieco innych trudniejszych tematów. I wiecie co? To był strzał w dziesiątkę. Maja była zachwycona. Codziennie rano grzebała w woreczku, sprawdzając czy Elf już był i co na dany dzień zaplanował. Listy do dziś przechowuje w swojej skrzyneczce skarbów i już od września nie może się doczekać Elfa!

Serdecznie polecam Wam taką zabawę. Ja postawiłam na pobudzenie empatii i nakierowałam na wspólne przygotowania, kultywowanie tradycji i pielęgnowanie więzi rodzinnych. Jeśli taki pomysł przypadł Wam do gustu, jeśli chcecie by Elf odwiedził i Was, TUTAJ odnajdziecie gotowe listy od Elfa. Możecie ściągnąć darmowe szablony lub tak, jak ja, wieczorem zasiadać z kartką kolorowego papieru i angażując się nieco mocniej stworzyć własną magię. Jednak z pewnością znajdziecie tu masę inspiracji.

Dajcie mi proszę znać, czy same tworzycie takie kalendarze. Napiszcie, co o nich myślicie? Co waszym zdaniem powinno się w nich znaleźć? Jakie zadania byście wyznaczyły i przede wszystkim, jak Wam się spodobał mój Elf?



Większość osób, które znam nie cierpi jesieni. Bo zimno, bo depresyjnie, bo źle. Bo wieje, leje, łeb chce urwać. Bo tak jakoś buro i ponuro, nastroje podupadają. Nic się nie chce. Czas się dłuży, a możliwości coraz mniej i cierpią na syndrom minionego dobra. Tymczasem ja z tego okresu czerpię siłę i energię. Kocham zakopać się pod kocem, bez żadnych wyrzutów sumienia i konieczności tłumaczenia się komukolwiek. To czas, gdy mogę stać się domatorem z krwi i kości. Schować się niczym mały bezbronny kociak w pieleszach domowych i wreszcie nieco zwolnić. Przynajmniej psychicznie, bo fizycznie, jako mama, nie mam na to najmniejszych szans.

Jesienią można czerpać z życia garściami, ale ... No właśnie. Wierzę w sezonowość. Życie w zgodzie  z tym, co ofiaruje nam przyroda, zamiast buntu, daje spełnienie i szczęście. Warto się temu poddać i korzystać z tego co nam ofiarowuje. Tak, jesienią dni są coraz krótsze. Tak, jest coraz zimniej. Tak, coraz mniej się chce. No i co? Nie chce Ci się, to sobie na to pozwól. Odpocznij, zwolnij i czerp garściami z długich wieczorów, które mogą przynieść Ci masę przyjemności i spełnienia.

Nie wierzysz? To przeczytaj. Przygotowałam dla Ciebie 30 pomysłów na idealny, jesienny wieczór. Zarówno taki dla Ciebie, ten bardziej rodzinny, jak i we dwoje. Mam nadzieję, że znajdziesz tu coś dla siebie.

 

WIECZÓR TYLKO DLA CIEBIE

1. WIECZÓR Z DOBRĄ KSIĄŻKĄ 
z ulubionym kubkiem w ręku, pod mięciusim kocykiem, w ukochanym fotelu.
2. SERIALOWY SZAŁ
kiedy ostatnio oglądałaś serial? ja już dawno temu. A gdyby tak pooglądać kilka odcinków pod rząd? Szaleństwo.
3. KOBIECE RYTUAŁY
maseczka, manicure, pedicure, dłuuuuuuugaaaa, gorąca kąpiel przy świecach...o tak!
4. SPRÓBUJ JOGI LUB MEDYTACJI 
możesz wybrać się na zajęcia, a możesz poćwiczyć w domu na macie. To ważne, by zwolnić, wyciszyć się, poczuć siebie tu i teraz.
5. DOMOWE ROBÓTKI
jesień sprzyja kreatywności, może sama upleciesz sobie koc z wełny czesankowej, uszyjesz spódnicę, zrobisz sweter na drutach, a może jak ja marzy Ci się nauczyć się plecenia makramy?
6. PORZĄDKI W SZAFIE
dla mnie jesień to przede wszsytkim przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia, idealny pretekst by wreszcie pozbyć się wielu, niepotrzebnych rzeczy
7. STWÓRZ LISTĘ PREZENTÓW 
oj tak, warto wiedzieć, po co się idzie do sklepu, zapolować coś podczas promocji i załatwić wszystkie prezenty do końca listopada, a w grudniu po prostu korzystać z życia zamiast wpadać w gorączkę zakupów.
8. ZAPLANUJ BUDŻET NA KOLEJNY ROK 
 powoli możesz przymierzyć się do tego, by określić najważniejsze i największe wydatki oraz inwestycje na przyszły rok, w tym oczywiście WAKACJE
9. WYBIERZ SIĘ NA ZAKUPY
nic tak nie poprawia kobiecie nastroju jak wyprzedaże, a tych jesienią całkiem sporo. Blacj Friday nie proponuję, bo to nabijanie ludzi w butelkę, ale tydzień później...
10. A GDYBY TAK POWISIEĆ TROCHĘ NA SŁUCHAWCE pamiętasz jak, jako nastolatka lub studentka potrafiłaś wisieć na telefonie długie godziny? Ja tak. A gdyby tak zadzwonić do przyjaciółki i pogadać o głupotkach, problemach i poplotkować?... ALBO ZORGANIZOWAĆ BABSKI WIECZÓR?


WIECZÓR Z UKOCHANYM

Cóż można robić z ukochanym w długie, jesienne wieczory? Mmmmm no mam nadzieję, że wiesz co :) A jeśli mimo to szukasz alternatywy, to poza wieczorem filmowym, serialomanią lub wieczorem planszówek (coraz więcej na rynku gier tylko dla par) możesz:
1. PRZYGOTOWAĆ WSPÓLNĄ KĄPIEL2. POPROSIĆ O MASAŻ 
zawczasu przygotowując olejek, świece i inne gadżety, by czasem Ci się facet nie wykręcił.
3. WSPÓLNIE PRZYGOTOWAĆ KOLACJĘ 
z jakimś fajnym, nowym przepisem, by było trochę do śmiechu.
4. ZAPISAĆ SIĘ NA KURS TAŃCA
nic tak nie pobudza namiętności i nie budzi pragnienia, jak wspólny taniec
5. WYBRAĆ SIĘ NA DŁUGI SPACER Z POSTOJEM NA GRZAŃCA 
szczególnie w grudniu, gdy w wielu miastach zapalą się świąteczne iluminacje.
6. TWORZENIE ALBUMU Z WAKACJI
zasiądźcie razem do zdjęć z wakacji. Wspomnienie lata sprawi, że zaplanujecie kolejny wypad.
7.  UMÓWCIE SIĘ NA RANDKĘ 
 nie mówię o zwykłym wyjściu z domu, ale randce. Tak, byście np. spotkali się na miejscu, albo partner po Ciebie przyjechał. Grunt byście nie szykowali się do wyjścia razem. Zaskocz go strojem, fryzurą czy makijażem.
8. UPIJCIE SIĘ RAZEM W DOMU  
albo po prostu zróbcie coś szalonego, nieprzyzwoitego lub śmiesznego
9. POROZMAWIAJCIE 
 bez tv, tabletu, telefonu w pobliżu. Tak zwyczajnie, na kanapie, o wszystkim i o niczym. Bez liczenia budżetu, bez planowania zakupów, od tak, o wszystkich i o niczym. Ze smyraniem po rączce, przytulaniem...
10. WIECZÓR W GRONIE BLISKICH ZNAJOMYCH
co tu dużo gadać, fajnie jest spotkać się w większym gronie, pogadać, pośmiać się, ze zamówionym jedzeniem, bez spiny i sprzątania przed przyjściem przyjaciół. Jak za dobrych, studenckich czasów.


WIECZÓR RODZINNY



1. WIECZÓR PLANSZÓWEK 
urządźcie sobie wieczór pełen gier.  Z pewnością trochę tego w domu macie. Które są Wasze ulubione?
2. POSTAW NA KULTURĘ 
wybierzcie się do teatru. Jesienią, gdy rusza sezon to idealny moment na zaklepanie czegoś interesującego, a dzieciaki będą zachwycone.
3. RODZINNY WIECZÓR MOLI KSIĄŻKOWYCH 
zróbcie sobie maraton czytelniczy. Szczególnie w grudniu, gdy motywem przewodnim mogą być właśnie święta.
4. RODZINNA WYPRAWA DO KINA
oj nie ma nic fajniejszego niż wyjście gdzieś pełną rodzinką. Bez pośpiechu, stresu, na luzie, z przekąskami. Dzieci lubią małe wyprawy.
5. BĄDŹCIE AKTYWNI 
a może tak wypad na basen? sala zabaw? zajęcia taneczne?
6. WSPÓLNE WARSZTATY 
zbliżają, budując więź, a przy tym przynoszą dużo radości. Może małe eksperymenty? nauka tańca? warsztaty wypiekania ciasteczek? a może kreatywne?
7. KINO DOMOWE
mam mnóstwo cudownych wspomnień ze wspólnego oglądania kina familijnego. Nie ważne w jakim byłam wieku. Czy to były bajki, czy już filmy typu Kevin. Nie lubiłam oglądać ich sama. W gronie rodzinnym zawsze bardziej mnie śpieszyły. Mam o 8 lat młodszych braci ciotecznych. Uwielbialiśmy wybierać się do wypożyczalni, a potem wspólnie z dziadkiem oglądać jakiś śmieszny film albo bajkę. Dziś nie musisz iść wcale do żadnej wypożyczalni. Ale zadbaj o całą oprawę. Umośćcie sobie wygodne posłanko (nawet w pidżamkach), przygotujcie żarełko (polecam domowy popcorn czy frytki z batatów albo chipsy z jarmużu) i udanego seansu.
8. PEŁNA CHATA
 zaproście znajomych z dziećmi - dla każdego coś dobrego :)
9. MINI PLAYBACK SHOW
 urządźcie sobie domowe disco błysko, albo występy muzyczne. My to mamy na co dzień.
10. DOMOWE WYPIEKI
nie ma nic piękniejszego, gdy za oknem zawierucha, zimno, wieje, pada, a w domu roztacza się zapach świeżo pieczonego ciasta. W przypadku dzieci polecam pieczenie muffinek tudzież ciasteczek, a może zróbcie przymiarkę do pierniczków? Z całą tą zabawą w lukrowanie i posypki. Tyle miłych wspomnień, tyle zabawy i śmiechu (no fakt, że potem tyle sprzątania, ale ... przecież i tak Ci nabrudzą czym innym, a tak masz je w jednym miejscu)

 Oj mogłabym tak wymieniać i wymieniać przykładów bez końca. Fajnie jest pobyć w domu. Założyć opasły sweter, wskoczyć w dresa. Być sobą. W 100% Bez makijażu, bez pośpiechu, bez obowiązków. Wiem, że samo się nie posprząta, ale jak się szybciej robi ciemniej, to i brudu nie widać, dlatego czasem warto odpuścić. 
Mam nadzieję, że znaleźliście tu coś dla siebie? A jakie są Wasze sposoby na długie, jesienne wieczory?

 


Wielka Wymiana Książkowa PRZECZYTAJ & PODAJ DALEJ to moja inicjatywa wspierająca czytelnictwo. Odzew na przerażające statystyki i jednocześnie mały protest przeciwko horrendalnym cenom książek. Stworzyłam ją po to, by zaoszczędzić, poznać nowych ludzi, a książkom nadać nowe życie. Nie kolekcjonuję książek (no dobrze, tylko kilka), nie chomikuję, a z roku na rok czytam ich coraz więcej. Wiem, że takich osób jak ja jest całkiem sporo. Jeśli jesteś jedną z nich, dobrze trafiłaś, bo właśnie rusza 6. edycja wymiany.

PRZECZYTAJ I PODAJ DALEJ to bezkosztowa wymiana książkowa, która łączy blogerów z czytelnikami. Udział w niej może wziąć dosłownie KAŻDY, kto ma dostęp do internetu, kilka książek na zbyciu i jest przyjaźnie nastawiony do ludzi.

Organizuję ją już szósty raz, a towarzyszy mi Dagmara tj. SOCJOPATKA.pl jako współprowadząca oraz Kasia z YUMMY MUMMY IDEAS - która tworzy te piękne grafiki. Ale chcesz więcej konkretów? W takim razie zerknij koniecznie poniżej. 


 OGÓLNE ZASADY WIELKIEJ WYMIANY KSIĄŻKOWEJ PRZECZYTAJ I PODAJ DALEJ

  • Akcja trwa od 14 do 21 października 2018 r.
  • Udział w akcji może wziąć każdy - nie tylko bloger!
  • Książkami się wymieniamy, nie sprzedajemy!
  • Wymiana odbywa się bezkosztowo - ponosisz jedynie koszty przesyłki.
  • Jako organizatorki nie ponosimy odpowiedzialności za wysyłkę i dostarczanie książek przez uczestników akcji.
  • Paczki z książkami nadajemy wyłącznie śledzonymi przesyłkami
 
 

GDZIE ODBYWA SIĘ WYMIANA?


JAK MOŻESZ WZIĄĆ UDZIAŁ?

  • Poniżej w  komentarzu zostaw swoją listę książek, które wystawiasz do wymiany. To samo zrób u Dagi. Fajnie jak zamieścisz też zdjęcie.
  • Na dole również znajduje się LINKOWE PARTY tj. przekierowanie do wszystkich blogerów, z którymi możesz wymieniać się książkami. 
  • Pamiętaj by zostawić komentarz u mnie i Dagmary (nawet jeśli nie chcesz się z nami wymieniać). Właśnie to nas zaglądają WSZYSCY UCZESTNICY. Przejrzyj również pozostałe komentarze - znajdziesz tam propozycje osób prywatnych!
  • Możesz wstawić post na tablicy wydarzenia na Facebooku  lub na Instagramie (pamiętaj by post oznaczyć hashtagiem  #przeczytajipodajdalej6 oraz otagować @savethemagicmoments i @socjopatka.pl).


JESTEŚ BLOGEREM?

  • Na swoim blogu wstaw wpis, podając informację o tym, jakie książki masz na wymianę (zdjęcie jest obligatoryjne) zaznaczając, w jakim są stanie (bardzo dobry, dobry, średni). 
  • Napisz dla swoich czytelników, na czym polega akcja.
  • W publikacji możesz wykorzystać grafiki przygotowane specjalnie na tą okazję przez Kasię z http://yummymummyideas.blogspot.com/
  • Będziemy wdzięczne za podawanie informacji o organizatorkach oraz twórczyni grafiki wraz z klikalnymi odnośnikami do naszych stron! :) 
  • Link do swojej publikacji umieść w dwóch miejscach: w linkowym party dostępnym poniżej oraz u Dagmary.
Zdjęcia książek dostępnych na wymianę warto umieścić również na Instagramie z wykorzystaniem #przeczytajipodajdalej6 oraz otagowaniem @savethemagicmoments i @socjopatka.pl Swój wpis możesz również udostępnić w wydarzeniu na Facebooku :) 


 PO ZAKOŃCZONEJ AKCJI


Po zakończonej akcji zamieść proszę zdjęcie z wymienionymi książkami na Facebooku z wykorzystaniem #przeczytajipodajdalej5 oraz oznaczeniem @savethemagicmoments i @socjopatka.pl Możesz je również przesłać bezpośrednio do mnie lub wstawić na tablicę wydarzenia.
 
 
  A oto moje książeczki! 
Chcesz się ze mną wymienić?
1. Robyn Harding "Złe towarzystwo" - stan bdb (ostatnia strona nieco się odkleja) - wymienione z Kasią
2. Sarah Jio "Jeżynowa zima - wersja kieszonkowa - stan bdb - wymieniona z Kinga Siudak
3. Frances Hodgson Burnett "Tajemniczy ogród"
4. Josi Ann Bickley "Milion cudownych listów" - wymienione z Paulina Niewolna
5. Harvey Karp " Najszczęśliwsze niemowlę w okolicy" - stan bdb
6. Carlos Ruiz Zafon "Ksiażę Mgły" - wymienione z Kasią
7. Agatha Christie "Tajemnicza historia w Styles" - stan bdb (książka z ex libris)
8. Aleksandra Bogusławska "Odetchnij od miasta" - stan bdb - wymienione z Kasia Berska
9. Marcus Zusak "Złodziejka książek - stan bdb - wymienione z Z KSIĄŻKĄ NA KOLANACH
 

 
Zapraszam Cię również serdecznie do Klubu Książki PRZECZYTAJ I PODAJ DALEJ, który powstał po pierwszej edycji, a jego trzon stanowią osoby, które z pewnością odnajdziesz. Jestem przekonana, że będzie Ci z nami dobrze. Rozmawiamy o książkach, dyskutujemy nt. lektury miesiąca, wzajemnie się inspirujemy i organizujemy wiele kampanii społecznych promujących czytelnictwo oraz zabawy klubowe.

Pamiętaj, że WIELKA WYMIANA KSIĄŻKOWA "PRZECZYTAJ I PODAJ DALEJ" to nie tylko wymiana, ale również KONKURSY!!! A w tej edycji będzie ich naprawdę dużo.... Partnerami naszego wydarzenia zostało 3 autorów: NATALIA SOŃSKA, ANNA TABAK i PAWEŁ MAJ oraz 3 wydawnictwa: CZWARTA STRONA, EDIPRESSE, a także PRÓSZYŃSKI I S-KA. A to oznacza...jeszcze więcej książek!!!!!!!!!!!!
 
Dwa konkursy już ruszyły. Zajrzyj koniecznie na mój profil na Facebooku. Niebawem znajdziesz coś również na Instagramie. Do rozdania mamy ponad 40 książek! 
A jeśli nadal nie wiesz, co masz robić i jak się zachować, polecam mój wpis z małą instrukcją obsługi - czyli 13 rad jak się zachować podczas wymiany

UDANEGO POLOWANIA!!!!!! 




Już za dwa tygodnie rusza Wielka Wymiana Książkowa PRZECZYTAJ I PODAJ DALEJ. To 6 edycja tego wydarzenia, a mnie aż trudno w to uwierzyć, że z mojego nieśmiałego pomysłu zrodziło się cykliczne przedsięwzięcie przyciągające setki uczestników. Bezkosztowa wymiana książek między blogerami, a czytelnikami okazała się strzałem w dziesiątkę. Regularne ceny książek są nieco odstraszające, dlatego my ponosimy jedynie koszty przesyłki, a książki wystawiamy tylko takie, które są w stanie idealnym lub bardzo dobrym.

WIELKA WYMIANA KSIĄŻKOWA to inicjatywa promująca czytelnictwo, dzięki której możesz odświeżyć swoją biblioteczkę, poznać masę ciekawych osób oraz nowe miejsca w sieci. To również fantastyczna zabawa, idealna dla wszystkich, którym bliska jest ideologia minimalizmu oraz zero waste. Bookcrossing w Polsce zdobywa coraz większe rzesze zwolenników, mam nadzieję, że przekonamy do tego również Ciebie!

Jak w każdej zabawie, obowiązują nas pewne zasady. Szczegółowy regulamin znajdziesz na stronie wydarzenia, jednak dziś chciałabym dać Ci kilka rad, dzięki którym znajdziesz właśnie to, czego szukasz. Wymiana przynosi wiele emocji, przede wszystkim ekscytację, ale by nie dać się ponieść i wyjść z tego ze zbiorem książek, o których naprawdę marzyłeś/aś warto zastosować się do poniższych wskazówek. Podczas PRZECZYTAJ I PODAJ DALEJ możesz upolować prawdziwe perełki, gorące nowości lub odnaleźć prawdziwe, białe kruki. Jednak najpierw koniecznie przeczytaj poniższy tekst.

JAK SIĘ ZACHOWAĆ PODCZAS WYMIANY KSIĄŻKOWEJ


  1. BĄDŹ KULTURALNY - to podstawa.
  2. PRZYGOTUJ SIĘ - postaraj się o kilka godzin wolnego. Nie rób tego na łapu capu. Przygotuj swoje książki. Zrób porządne zdjęcia i dobrze je opisz. Prawdziwie. Realnie. Sprawiedliwie. Zastanów się jeszcze przed wymianą, jakie książki Cię interesują.
  3. NIE KRĘPUJ SIĘ ODMAWIAĆ - jeśli ktoś napali się na Twoją książkę, a Ty nic nie możesz u niego znaleźć, nie wstydź się odmawiać, zrób to kulturalnie i szukaj dalej.
  4. NIE ŚPIESZ SIĘ - znasz to powiedzenie, gdzie się człowiek śpieszy... no właśnie. Tu też pośpiech jest niewskazany. Na spokojnie przejrzyj wszystkie blogi, zarówno u mnie na SAVE THE MAGIC MOMENTS jak i u Dagi czyli SOCJOPATKI. Czemu? Niektórym, mimo naszych próśb się zapomina, a szkoda przegapić okazji.
  5. PRZECZYTAJ KOMENTARZE u mnie i u DAGI, bowiem właśnie tutaj ogłaszają się osoby prywatne. Sama nie raz dobiłam targu nie u siebie, a u innego blogera i to z kimś innym.
  6. NIE ZWLEKAJ Z ODPOWIEDZIĄ - jeśli jakaś książka Cię interesuje, ale myślisz, że jeszcze poczekasz, bo może ktoś zaproponuje Ci lepszą, okazja może przejść Ci koło nosa, zatem wróć do pkt2. i dobrze się zastanów, czego szukasz.
  7. JEŚLI NIE ZNASZ KSIĄŻKI - POCZYTAJ O NIEJ W SIECI - sporo książek odpuściłam, bo o nich nie słyszałam, a potem żałowałam, bo były właśnie tym, co lubię. Nie wahaj się wejść w międzyczasie na opis jakiejś książki, by zerknąć, o czym traktuje.
  8. MASZ WĄTPLIWOŚCI - PYTAJ - jeśli ktoś nie zrobił zdjęcia książek (choć jest to wymóg), proś o przesłanie wyraźnego zdjęcia książki, byś miał/a pewność, że nie dostaniesz obdartej lektury.
  9. ZAGLĄDAJ NA WYDARZENIE NA FACEBOOKU - najwięcej ofert od osób prywatnych znajdziesz właśnie tam.
  10. SPRAWDZAJ HASHTAG #PRZECZYTAJIPODAJDALEJ6 na instagramie - ciągle pojawiać się będą nowe osoby i nowe posty. Nawet w ostatnich dniach wydarzenia.
  11. PAMIĘTAJ, ŻE WYMIANA TRWA 8 DNI - jeśli minął pierwszy szał, na spokojnie zajrzyj jeszcze raz do wszystkich. Po pierwsze w gorączce poszukiwań swoich tytułów łatwo jest przegapić perełki, po drugie wielu blogerów bardzo często dokłada książki w trakcie wymiany, bo jeszcze im mało! Tak np. często robi Dagmara, ale nie tylko ona. Ja zawsze nawet w ostatnim dniu jeszcze raz zaglądam do wszystkich blogerów i zawsze coś jeszcze upoluję. Często nawet za książki, których jeszcze nie wystawiłam i jeszcze nie przeczytałam.
  12. BĄDŹ WYBREDNY/A! - szukaj z głową, rozważnie, na poważnie, szanuj wszystkich uczestników. 
  13. ZAWSZE WYSYŁAJ KSIĄŻKI PRZESYŁKĄ MONITOROWANĄ! Sama miałam nieprzyjemną sytuację podczas pierwszej wymiany i już nie zgadzam się na zwykłą przesyłkę.

Mam nadzieję, że te uwagi Ci pomogą, zaś nasz regulamin sprawi, że wszystko przebiegnie zgodnie z Twoimi oczekiwaniami. Do tej pory nie miałyśmy żadnych problemów. Oby dobra passa została. 


Tym razem mamy z Dagmarą tj. SOCJOPATKĄ.pl która jest drugą prowadzącą akcję, sporo niespodzianek. Aż 3 wydawnictwa wyraziły chęć partnerowania naszej akcji: CZWARTA STRONA, PRÓSZYŃSKI I S-KA praz EDIPRESSE. Zostałyśmy wręcz zasypane książkami. Co więcej naszymi Patronami została Natalia Sońska oraz Paweł Maj.

KIEDY?

WYMIANA KSIĄŻKOWA "PRZECZYTAJ I PODAJ DALEJ" trwa 8 dni!  Od 14 do 21 października 2018 r. 

GDZIE?

  • Tu na SAVE THE MAGIC MOMENTS.
  • U SOCJOPATKI.
  • Na Facebooku, gdzie zostało utworzone WYDARZENIE
  • Na instagramie (wystarczy wstawić fotkę z książkami, które masz na wymianę, którą oznaczysz #przeczytajipodajdalej6).

JAK DOŁĄCZYĆ ?


 Zajrzyj też na WYDARZENIE, które zostało utworzone specjalnie dla wszystkich jego uczestników. W opisie znajdziesz wszelkie istotne informacje. Szczególnie, gdy jesteś blogerem - nas obowiązuje kilka zasad.

Jeśli jesteś czytelnikiem bloga wystarczy, że 14 października b.r. wejdziesz tu na bloga SAVE THE MAGIC MOMENTS oraz SOCJOPATKA.PL i w komentarzu zostawisz listę książek, które masz wystawione do wymiany. Na naszych blogach znajdziesz też przekierowanie do wszystkich blogerów, którzy zdecydowali się na udział w zabawie czyli tzw. LINK PARTY. Komentarze możesz zostawiać również u nich, w wydarzeniu oraz wstawić zdjęcie swoich książek na  INSTAGRAM z hashem #przeczytajipodajdalej6
Pamiętaj, by nie bać się systemu komentarzy DISQUS. Nie musisz się wcale logować. Jednak rozważ tę opcję. Disqus jest o tyle fajny, że gdy odpowiem na Twój komentarz, dostaniesz go na maila. 

Jeśli masz ochotę poczytać więcej na temat wymiany, zerknij do starszych wpisów
- poprzednia edycja (tu zobaczysz, jak to wygląda w praniu)


A tą wspaniałą grafikę przygotowała dla Nas Kasia z YUMMY MUMMY IDEAS. Będzie nam niezmiernie miło, gdy ją udostępnisz, dając swoim znajomym znać, że w internecie powstała tak piękna idea. 

Do zobaczenia!



Osiemnaście miesięcy. Półtora roku. To już naprawdę sporo dla dziecka. To już naprawdę spore dziecko! Coraz łatwiej je zrozumieć, jednak coraz trudniej się porozumieć, bowiem potrzeba niezależności i autonomii narasta z każdym dniem. To właśnie ten moment, gdy ulubionym słowem staje się NIE. Mama przestaje być jedyną najważniejszą osobą w życiu, a jednocześnie ciężko się od Niej odkleić. Czas sprzeczności.

 Tak sierpień to był miesiąc uważności. Z dala od zgiełku miasta, w cieniu orzecha, chowałyśmy się przed szalonymi upałami. Skakałyśmy na trampolinie, bujałyśmy na huśtawce, budowałyśmy babki z piasku w piaskownicy, a po południu dziewczynki dokazywały w basenie, podjadając arbuza. Bliskość lasu i natury sprawia, że człowiek pragnie jej więcej i więcej, a może to po prostu wiek? Wakacje dobiegły końca, młodsze dziecie ząbkuje, większe biega już do przedszkola.
 
Sierpień był taki leniwy. Do tego stopnia, że obserwować nas mogliście głównie na instagramie. Tam pokazujemy się najczęściej. Schowane przed światem, na wsi, u babci czekałyśmy na ochłodzenie. Muszę Ci jednak się do czegoś przyznać. Jest mi bardzo trudno czerpać garściami z rozwoju dziecka, gdy dziewczynki są dwie. Zawsze coś się dzieje,  a to jedno się przewróci, to nie chce zasnąć, to nie chce znów zjeść, to znów płacze. Biegam od jednego, do drugiego, nie tylko fizycznie, ale i wzrokiem, nie zatrzymując go dłużej tylko na jednym dziecku. Już mniej zauważam, mniej się skupiam, aniżeli widziałam wszytko jak na dłoni u Majusi. A może kiepsko wychodzi mi bycie mamą dwójeczki? Może inne mamy potrafią wykrzesać z siebie wiecej? Tego nie wiem, staram się nie porównywać. Za to lubię porównywać dziewczynki. Nie żeby je sobie stawiać na przeciw, ale by dostrzegać i doceniać ich odmienność. Choć muszę przyznać, że na tym etapie rozwoju są do siebie niesamowicie podobne.

 
18 miesięcy to czas, gdy dziecko staje się partnerem w relacjach. Emilia wciąż mało mówi, szczególnie w porównaniu z jej siostrą, jednak doskonale się z nami komunikuje. Jasno zaznacza swoje potrzeby i wie, jak zdobyć to, czego pragnie. Jest cwana. Ma starszą siostrę, więc szybko uczy się kombinowania. Na wiele rzeczy się zgadza, ale gdy Maja zajdzie jej za skórę, nie patyczkuje się. Potrafi się na dłużej czymś sama zająć. W sumie dużo bawi się sama, ale też i dużo bawi się z Mają, która nieco ograniczona przez siostrę ta bowiem jej wszystko zjada), nie używa zabawek, przy których siostra trafiłaby do szpitala. Nie raz mi z tym źle. Wiem, że Maja, gdyby nie siostra rozwijałaby się o wiele szybciej, jest diabelsko inteligentna i nieprzeciętnie ciekawa świata oraz rządna wiedzy. Powtarzam sobie jednak, że to okres przejściowy i liczę na przedszkolankę, która zapewni jej zabawy pozwalające na rozwój nie tylko motoryki małej (farby, mazaki, zabawy z nożyczkami) ale również zadba o rozwój intelektualny, tylko obawiam się, że mogę się przeliczyć. Maja chłonie jak gąbeczka. Sama interesuje się już literami, cyframi, liczeniem i czytaniem. Do tego w sierpniu wzięła udział w kolejnych zawodach. Uwielbia biegać. Ma z tego niesamowity fun, a tatuś pęka z dumy.

Emunia zaś powoli weszła w "bunt dwulatka" choć jak wiecie nie lubię tego określenia. Potrafi wpaść w ciemną rozpacz. Wymusza samodzielność, krzywi się i uroczo strzela foszka. Jednocześnie kocha mi pomagać, nie mogę sama powiesić prania, zamiatać, czy ścierać kurzy. Emisia mi w  tym dzielnie asystuje. Stara się sama zakładać buty (z bardzo marnym skutkiem), ale sama zapina się w wózeczku i broń Boże by zrobił to ktoś za nią. To co jednak mniej najbardziej rozczula, to gdy dostaje coś do jedzenia i od razu prosi o kolejne by podarować to również siostrze np. chrupka. Nie ma bata, by wzięła tylko dla siebie. Serduszko moje. 

 Jest też coraz bardziej sprawna fizycznie. Ciągle biega, chodzi do tyłu, kręci się wokół własnej osi. Podnosi nogi, pokazując nam stopy i próbuje podskakiwać. Do tego uwielbia tańczyć, więc się tak śmiesznie gibie. Widać, że muzyka na nią działa. Próbuje też sobie śpiewać. I wreszcie, ku mojej uciesze zainteresowała się książkami. Ma swoje ulubione, które co rusz mi przynosi, bym jej pokazywała i opowiadała. Pokazuje mi wszsytkie części swojego ciała, zupełnie jak Maja. Ona też uwielbiała tą samą książeczkę z serii Obrazki dla Maluchów - Ciało. Oj taki z niej kochany, mały Słodziak. Uwielbiam patrzeć na jej mimikę twarzy. Strzela tak śmieszne minki, pokazuje całą sobą, co chce przekazać. Przeżywa. Modeluje głos. Opowiada po kilka razy, gdzie jest tata, gdzie poszedł, co zrobił. Rzecz jasna, nikt prócz nas jej nie rozumie, ale nam to wystarcza. Jesteśmy z niej tacy dumni i staramy się wspierać na każdym kroku. Dzieciaczki tak szybko rosną, tak szybko wyrastają z tej nieporadności i słodkości. Tak szybko dopadają ich te emocje, które wstrząsają całym ich malutkim człowieczeństwem. Cieszę się, że przed nami jeszcze kilka miesięcy tej słodyczy.
 
 

Dziś rozpoczęcie roku szkolnego. Większość z nas dzień 1 września traktuje jako największe zło, koniec wolności, radości, beztroski i błogiego lenistwa. Szkoła staje się uosobieniem czegoś, co odbiera nam wszystko co najpiękniejsze i najlepsze, ale czy naprawdę tak jest? Czy słowo szkoła musi być słowem pejoratywnym? Czy to negatywne spojrzenie można odczarować? Jak zachęcić dziecko, by do szkoły szło z uśmiechem na ustach, pełne ufności, że czeka je tam wielka przygoda?

Joanna Krzemińska - pedagog, od wielu lat nauczycielka języka polskiego, terapeutka z zakresu diagnozy i terapii pedagogicznej, postanowiła zmierzyć się z tym problemem. Całą swą osobą zaprzecza wszelkim stereotypom dotyczącym nauczyciela, co sprawdzić możesz sama, podglądając jej pracę na blogu ZAKRĘCONY BELFER. Dziś postanowiła pokazać Tobie, że w polskim szkolnictwie wiele się już zmieniło, a jeszcze więcej się zmienia, zaś nastawienie Twojego dziecka do szkoły w dużej mierze zależy właśnie od Ciebie!

 


Koniec sierpnia, koniec wakacji. Nieodmiennie słyszę w tym czasie tęskne głosy, mówiące o ulatującej wolności i zamknięciu cudownego okresu błogiego lenistwa. Przez dwa miesiące człowiek żył niczym nieskrępowany, oddawał się ulubionym rozrywkom, a teraz właśnie przyjdzie mu wcisnąć się w szarą rzeczywistość. A co na jej progu? Szkoła!

Z trudem przychodzi mi godzenie się z takim stanem rzeczy. Krążące po sieci memy i anegdoty przekazywane z ust do ust są bezlitosne. Szkoła to samo zło, nauczyciele to potwory, nasze dzieci przez najbliższe dziesięć miesięcy podlegać będą terrorowi, a my nic nie możemy z tym zrobić. Wiecie, co wtedy myślę? Owszem, możecie coś z tym zrobić. A pierwszym krokiem niech będzie zmiana nastawienia :)

Dzisiejsza szkoła w wielu aspektach nie przypomina tej instytucji, do której my, rodzice, uczęszczaliśmy. Nawet, jeśli pracują w niej dokładnie ci sami nauczyciele, istnieje duża szansa, że nie poznalibyśmy ich lekcji. I nie tylko dlatego, że zmienił się program, weszły nowinki technologiczne, a podręczniki są bardziej kolorowe. Mam po prostu wrażenie, że w obliczu badań, związanych choćby z neurodydaktyką, dziś inaczej patrzy się na młodego człowieka, ucznia, niż te kilkanaście lat temu. Więcej uwagi poświęca się indywidualnym potrzebom, ze zrozumieniem podchodzi się do dziwacznego (z punktu widzenia dorosłego) zachowania.


Marzę o tym, by dzieci odprowadzane do szkół i przedszkoli słyszały od dorosłych jak fascynujące jest to miejsce. Być może wtedy, zamiast lęku przed nieznanym, wystąpiłaby ciekawość tego, co nowe? Od wielu lat pracuję w szkole. Uważam, że miejsce, które mogę współtworzyć, jest przyjazne uczniowi, a proces edukacyjny przypomina niezapomnianą przygodę. Nie oznacza to oczywiście rezygnacji ze wszystkiego, co przynależne placówce oświatowej, ale takie modelowanie sytuacji, by każdy miał szansę na odniesienie sukcesu. Z równą uwagą traktowane jest zaspokojenie potrzeb intelektualnych, co emocjonalnych, tworzenie atmosfery bezpieczeństwa. Dzięki tym elementom efektywność nauki wzrasta (szczególnie jeśli uczeń nawet się wie, że właśnie się czegoś nauczył ;) ).

Oczywiście zdaje sobie sprawę, że są takie szkoły, które trwają w “hibernacji” i trudno mówić w ich przypadku o jakimkolwiek rozwoju. Patrzę jednak na rozmaite ruchy, takie oddolne, inicjowane przez samych nauczycieli i widzę, jak ogromna jest chęć wprowadzenia zmiany. Nie reformy, narzuconej przez odpowiednie ministerstwo, ale ewolucji wypływającej z wewnętrznej potrzeby ludzkiej.

Dla mnie koniec wakacji jest radosnym czasem. Już nie mogę się doczekać spotkania z moimi uczniami, opowieści o tym, jak spędziliśmy minione dwa miesiące, realizacji wspólnych przedsięwzięć. Lubię to, co robię :) I choć nie zrezygnowałabym z letniego czasu, w którym mam szansę naładować akumulatory i zaplanować przyszłe działania, nie ubolewam z powodu powrotu do pracy. Przecież wszystko ma swój czas, a wolność to stan umysłu ;) 



A jaki jest Twój sposób na pozytywne przygotowanie dziecka do jednej z największych przygód jego życia? Jak Ty zachęcasz je do chodzenia do szkoły? Opowiadasz mu troszkę o swojej szkole? Ciepło ją wspominasz? A może nie najlepiej? Mam nadzieję, że nie mówisz tego na głos? Pamiętaj, by nie przekazywać mu swoich urazów. Warto z nim porozmawiać, pokazać ile ma możliwości. Sięgnij zatem po swoje stare fotografie, pokaż swoją klasę, koleżanki. Przypomnij sobie, które lekcje podobały Ci się najbardziej. Co  pozytywnego wniosła szkoła w Twoje życie? Opowiedz dziecku, jak wyglądają lekcje, co będzie robiło, co robić może. Takie oswojenie z tematem, a przede wszystkim rozmowa może utorować dziecku drogę do łatwej i szybkiej adaptacji. 

Mam nadzieję, że Asia przekonała Cię, że szkoła od czasu, gdy sama ją ukończyłaś bardzo się zmieniła i jest w niej coraz więcej takich nauczycieli, jak ona. Pełnych pasji, wyobraźni i otwartości na swoich uczniów oraz ich potrzeby. Nauczycieli z powołania, którzy pozwalają dziecku rozwijać się w kierunku, w którym sam pragnie się rozwijać, zachęcając do nauki przede wszystkim poprzez wspaniałą zabawę. Tak zabawę. Bo kto powiedział, że szkoła to koniec zabawy? Nie wierzysz? Zajrzyj na jej stronkę. Będziesz zachwycona? Ja już marzę o tym, by uczyła moje dziewczynki! 


Joanna Krzemińska - Absolwentka Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Łódzkiego. Od dziesięciu lat związana ze Szkołami MIKRON w Łodzi. Nauczyciel języka polskiego i terapeuta z zakresu terapii pedagogicznej. Pomysłodawca i koordynator Konkursu Filmowego „Lektury w kadrze” oraz Ogólnopolskiego Konkursu Plastycznego „Baśnie, naturalnie!”. Inicjatorka projektów, realizowanych za pośrednictwem platformy eTwinning: „Stworzeni z wyobraźni”, „Usłysz legendę” oraz innych projektów rozwijających umiejętności językowe uczniów. Członkini grupy zrzeszającej kreatywnych nauczycieli „Superbelfrzy”. Autorka bloga „Zakręcony belfer” (www.zakreconybelfer.pl), wyznająca zasadę: dzień bez szalonego pomysłu, dniem straconym.

Za co i ile musisz zapłacić posyłając dziecko do przedszkola

Myślisz, że posłanie dziecka do przedszkola ciągnie po kieszeni? Uważasz, że po przeliczeniu wszystkich opłat dodatkowych, niezbędnych w przedszkolu publicznym, wyjdzie na to samo co posłanie dziecka do przedszkola prywatnego? Koniecznie przeczytaj ten tekst, który może nieco wywrócić Twoje przekonania do góry nogami. 
 
Kiedy Maja w zeszłym roku szła do przedszkola wszyscy straszyli mnie jego kosztami. Byliśmy z mężem przerażeni. Zastanawialiśmy się, czy naprawdę to kosztuje aż tak dużo, jak straszą inne mamy. Okazało się jednak, że nie taki diabeł straszny. Fakt, że miniony rok był dla nas zdrowotnym koszmarem i frekwencja Mai była po prostu śmieszna, nie mniej jednak, sama zobacz z czym to wszystko się wiąże.


Koszty pobytu dziecka w przedszkolu zależą od kilku czynników. Przede wszystkim od charakteru samej placówki (publiczny czy prywatny) oraz miejsca zamieszkania (tj jego wielkość oraz stopień zamożności), ale również  od wieku dziecka (im dziecko jest starsze tym większe atrakcje, częstsze wyjścia czy wycieczki itp. co automatycznie zwiększa wydatki), decyzji samej dyrekcji (np. w niektórych przedszkolach jest więcej lub mniej zajęć dodatkowych) czy kreatywności przedszkolanki  (dodatkowe pomoce dydaktyczne, częstsze wyjścia itp).

 

OPŁATY ZA PRZEDSZKOLE PUBLICZNE 


Zgodnie z obowiązującymi przepisami, w przedszkolu publicznym nie uiszczamy opłaty za pobyt dziecka w placówce w godzinach od 8:00 do 13:00, za każdą kolejną godzinę, rodzice płacą 1 zł. Zajęcia dodatkowe są bezpłatne i ustanowione są przez zarząd przedszkola w porozumieniu z Radą Rodziców. W niektórych gminach może to wyglądać nieco inaczej. Przyznasz, że ta kwota nie jest zatrważająca. Szczególnie, gdy Twoje dziecko nie idzie do przedszkola na cały dzień, a zostaje np. jedynie do godziny 14 czy 15.  

Wszystkie dzieci płacą za wyżywienie i tu stawki zależą od konkretnego przedszkola. Wysokość zależy od tego czy przedszkole zamiawia katering (oraz jaki), czy zatrudnia kucharki, które przygotowują posiłki na miejscu. Zwykle jednak ta kwota mieści się w widełkach od 4 do 9 zł dziennie. Przy czym rodzice dokonując zapłaty z góry, dostają zwrot kosztów w związku z nieobecnością dzieci, której w pierwszym roku jest dość sporo.

 

PRZEDSZKOLE NIEPUBLICZNE, A PRZEDSZKOLE PRYWATNE 


W przedszkolach niepublicznych ceny wahają się od 200 zł do 500 zł (bez wyżywienia). Są to placówki, które korzystają z dofinansowania z budżetu gminy, dlatego nie są tak drogie w porównaniu z przedszkolami prywatnymi, których ceny zależą od miasta i samej oferty. Nadzór kuratorium oświaty jest w placówce niepublicznej większy niż w przedszkolu prywatnym, ale trzeba przyznać, że tam, gdzie jest dofinansowanie, tam jest więcej możliwości (o ile jest dobrze zarządzane). Przedszkola prywatne często są profilowane i mają zdecydowanie bardziej bogatą ofertę zajęć dodatkowych. Ale ich cena waha się od 800 zł nawet do 2000 zł i to bez wyżywienia. Do tego trzeba wziąć pod uwagę wpisowe.
 

KOMITET RODZICIELSKI 


Do kosztów miesięcznych w przedszkolu dochodzą składki na Komitet Rodzicielski. Nie są to duże pieniądze. U nas np. to 10 zł miesięcznie. Uważam, że to niewielka suma, a dzieci naprawdę na tym korzystają.Wszystkie koncerty, pokazy, animatorzy zapraszani z zewnątrz opłacani są właśnie z Komitetu Rodzicielskiego. Nie wiem, jak jest w innych przedszkolach ale u nas zwykle  raz w miesiącu jest koncert oraz przedstawienie teatralne, plus wiele innych fajnych atrakcji dla dzieciaczków. Są to czasem wyjścia do kina, na wycieczki, upominki na Gwiazdkę czy Dzień Dziecka. Składka taka jest oczywiście dobrowolna, jednak nie opłacając jej, zabieramy dzieciom atrakcje. I to nie tylko swoim, ale wszystkim innym w przedszkolu, bowiem pula ta jest rozdysponowywana na całe przedszkole, nie na indywidualne grupy.
 

DODATKOWE KOSZTY


Do powyższych należy doliczyć koszty związane z wyjściami np. do muzeum, teatru, kina, zoo itp. oraz atrakcje, które organizowane są na terenie przedszkola np. rożnego rodzaju warsztaty. Ich częstotliwość zależy nie tyle od samej dyrekcji,co wychowawczyni grupy, jak również wieku dzieci. Wiadomo, że te najmłodsze wychodzą najmniej. Muszą wpierw się zaadoptować, nauczyć samodzielności oraz współistnienia w grupie. Przez pierwsze tygodnie Przedszkolanka daje sobie również czas do poznania dzieci.
 
Chciałam zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz. W przedszkolach publicznych często przedszkolanki nie otrzymują pieniędzy na zakup pomocy dydaktycznych dla dzieci, a więc m.in zeszytów pracy czy wszelkich wyrobów papierniczych. Zwykle na pierwszym zebraniu Wychowawca informuje rodziców o celu i wysokości składki bądź też poprosi o przyniesienie wyprawki. Dlatego uczulam, by zamiast zakupować wszystko, co nam przyjdzie do głowy poczekać na zebranie organizacyjne dla rodziców. Szczególnie, gdy dopiero zaczynacie swoją przedszkolną przygodę. Zdarza się również, że rodzice poproszeni zostaną o przyniesienie np. chusteczek higienicznych czy ryzy papieru (wierzcie mi, tego tam schodzi na potęgę).


Podsumowując,  przy założeniu, że w miesiącu (średnio) mamy 21 dni przedszkola, a dziecko chodzi pozostaje tam od godziny 8 do godziny 16 koszty rozkładają się następująco:
  • przedszkole  - 63 zł (3zł x 21)
  • wyżywienie  - 126 zł (6 x 21)
  • komitet rodzicielski - 10 zł
  • dodatkowe atrakcje - około 50 zł (często mniej)
RAZEM w zaokrągleniu to koszt rzędu 250 zł 
Czy Twoim zdaniem to faktycznie duża kwota?
W naszym przypadku miesięczne opłaty za przedszkole były bardzo niskie, co wynikało z permanentnej choroby Mai. Bywały miesiące, że uczęszczała na zajęcia jedynie 4 dni w miesiącu. Stąd u nas koszty były śmiesznie niskie. 

 

Jak sprawy się mają w przedszkolach, do których uczęszczają lub będą uczęszczać Wasze pociechy. Czy kierowaliście się przy wyborze przedszkola? Co dla Was było najważniejsze? Mam nadzieję, że podzielicie się swoimi doświadczeniami. A może ktoś z Was prowadza dziecko do prywatnej placówki? Jak to wygląda u Was od podszewki?
 
 
 

Mawiają, że szczęśliwi czasu nie liczą, ale matkom on po prostu umyka. Może dlatego zauważamy jego upływ wyłącznie po dzieciach. Rosną w oczach, zmieniają się z dnia na dzień, zupełnie jakby w nocy ktoś im wgrywał nowe oprogramowanie. Jednego dnia są malutkie, a drugiego nagle zaczynają chodzić, mówić, biegać... A my mamy staramy się uchwycić każdy moment.
 
Miniony miesiąc tak sobie płynął w rytmie slow. Spędziłyśmy go głównie poza miastem, uciekając przed zalewającą nas falą upałów. Od rana do wieczora dziewczyny biegały po podwórku. Nawet posiłki jadały na tarasie lub na trawce. Miały huśtawki, basen, piaskownicę, domek, nawet trampolinę. Jednak to, co najciekawsze to wszytko dookoła. Zabawki? Prawie żadnych nie tknęły? Książki? Ciężko je zatrzymać, by na chwilę zechciały przystanąć. Na kocyku? No nie da rady. Jest ciągły ruch. Szczególnie Majucha śmiga bez ustanku. Za to wieczorem padają jak muchy. Ema nawet nie zauważała w dzień, że ząbkuje. Odbijała sobie w nocy. A tu bez taty, wiec ja jestem wykończona.
 
Dziewczynki codziennie kąpały się w baseniku. Ema kocha wodę. To zdecydowanie jej żywioł. Mogłaby z niej nie wychodzić. Wieczorne kąpiele zawsze były jej ulubioną częścią dnia, ale teraz gdy jest basen, jest po prostu przeszczęśliwa. Uśmiech z twarzy nie schodzi. 
 
 
Wakacje to czas, gdy dziewczyny przebywają ze sobą non stop, bo latem Maja nie chodzi do przedszkola. Ma wolne. W końcu są wakacje. Póki jestem na wychowawczym, nie widzę sensu by tam uczęszczała. To moje ostatnie takie wakacje z nimi. Niebawem wracam do pracy, pragnę więc spędzić ten czas wspólnie. Tak lubię obserwować jak między dziewczynkami tworzy się więź. Do tej pory siostrzane zachowania widziałam jedynie u Mai, ale w tym miesiącu coś się zmieniło. Coraz częściej słyszę Aja! Aja! Emilusia dzieli się z siostrą jedzonkiem. Gdy bierze chrupka, sięga zawsze po dwa, by jeden podarować siostrze. Gdy łapie za kapelusz, to zawsze zabiera również dla Mai. Kiedy nie mogę jej nakarmić, proszę Maję o pomoc. Chce robić wszytko tak, jak siostra. Oczywiście to nie jest wieczna sielanka. Maja jest mega zazdrosna, a i Emi pragnie zaskarbić mnie tylko dla siebie. Jedna drugą klepie po głowie, czasem popycha, a druga gryzie i włosy wyrywa, ale ogólnie kochają się coraz mocniej. 

Lipiec to jednocześnie okres, gdy nasz tata pracuje na zwiększonych obrotach i ciągle się od Nas deleguje. A powiem Wam, że zostanie samej z tą dwójeczką to już jest wyższa szkoła jazdy. I to na maxa. Nie wiem czemu tyle mam mnie zapewnia, że przy dwójce, to już jest pełen luz, bo nie jest. Przynajmniej u Nas. Maja wiecznie chce mojej uwagi, Emi jej wręcz potrzebuje, bo wchodzi wszędzie, niczego się nie boi, do tego trzeba się nią jeszcze bardzo opiekować. Nie chce zostawać beze mnie. Płacze, krzyczy dopóki się nie pojawiam. Ćwiczymy się, ale jestem dla niej numerem jeden i już. Do tego ząbkowanie. Na raz idą dwójki, trójki, czwórki. Nie wiemy, co to jest smoczek, więc...


Tak ten miesiąc, to ucieczka od internetów, od miasta, od upałów. Ohhh co za gorący miesiąc. Staram się by dziewczynkom w te gorące dni nieco ulżyć. Często się kąpiemy i dużo pijemy.  Unikamy otwartego słońca. Nawet przygotowałam dla Was specjalny wpis, w którym opisuję, jak to u nas wygląda, czego unikać, a na co zwracać większą uwagę.

Zdecydowanie więcej nas na instagramie. Tu nieco się odsłaniamy. Pokazujemy jak nam mija czas. A mija tak szalenie szybko. Emilcia choć za wiele nie mówi, to pokazuje niemal wszytko. Nie mam najmniejszego problemu ze zrozumieniem, czego potrzebuje lub co chce mi opowiedzieć. To zadziwiające, jak obcując z dzieckiem człowiek rozumie jego potrzeby. Emisia to taka mała małpeczka. Chce robić wszytko to, co my, zupełnie jak siostra w jej wieku. Tyle, że Maja naśladowała nas. Ema naśladuje siostrę. Ruchowo idzie jak burza. Chodzi tyłem, obraca się, tańczy, wspina się na wszytko, co można. Do tej pory nie wiedziałam, co to znaczy ruchliwe dziecko. Maja była ostrożna. Tylko raz zwracałam jej uwagę i już nie było problemu. Ema otwiera wszystkie szafki, rysuje po ścianach, podłodze, meblach i drzwiach, wchodzi wszędzie. Jest nieustraszona. Niczego się nie boi. Wystarczy, że raz coś zobaczy i już próbuje. Wchodzimy już nawet w fazę "buntu dwulatka". Sama, sama, sama. Nawet nauczyła się jeść widelcem. Nie to żebym jej go dawała, po prostu mi go zabrała. Schodzi nawet i wchodzi sama po schodach, przytrzymując się poręczy, ale bez mojej pomocy. Krzyczy, jak tylko chcę jej podać rączkę. 

Maja zaś rośnie w oczach. Nie wiem kiedy z maluszka, przekształciła się w tak dużą dziewczynkę. Ta to dopiero daje nam popalić. Nic się nie zmieniło od ubiegłego miesiąca. Trudny wiek.

A Wam jak upłynął lipiec?
 
To już u Nas tradycja. Gdy jest ku temu okazji, pędzimy do profesjonalnego fotografa, by nasz magiczny moment został uwieczniony na fotografiach. Tak, jestem uzależniona. Nie, nie szkoda mi pieniędzy. Uważam, że to o wiele piękniejsza pamiątka niż srebrne łyżeczki i inne cuda wianki, które ludzie kupują. Sama takich fotografii nie wyczaruję, a wiem, że będą cieszyły moje oko do końca życia. Z resztą nie tylko moje. 

W salonie mamy ścianę ze zdjęciami rodzinnymi. Począwszy od zdjęć ze ślubu, ciąży z Mają, sesji noworodkowej i sesji chrzcinowej Majeczki, poprzez roczek Mai, sesję ciążową z Emilunią oraz jej sesję noworodkową i sesją chrzcinową, teraz na roczku Emii skończywszy. To nasze ERBELove, jak nazwały to Kamila z Igą z Naciskiem na Szczęście.

Roczek to podniosły moment w życiu całej rodziny. To szczególny dzień, bardzo symboliczny, choć zainteresowana niestety nie będzie z tego pamiętała ni odrobiny, to reszta przeżywa te emocje za Nią. Oto nasze niemowlę rośnie i właśnie po raz pierwszy odchodziło swoje wielkie Święto. Łezka się w oku zakręciła. Na wspomnienia się zebrało i zaszła potrzeba zrobienia czegoś spektakularnego. Większość mam wyprawia przyjęcie z pompą, ale my właśnie wolimy tak skromnie, w niewielkim gronie, kameralnie, rodzinne. Z tortem, głośnie odśpiewanym 100 lat, prezentami lecz z pamiątkową sesją zdjęciową. Roczek Emisi był bardzo skromny, przez choroby które gości nękały wyjątkowo cichy, tym bardziej sesja stała się naszym priorytetem. Pragnęliśmy ten moment uwiecznić. Już nigdy nie będzie tak malutka i tak niewinna.

Bez zbędnych wstępów, po prostu zostawiam Wam do oglądania piękne fotografie wykonane przez Annę Nelitę. Mam nadzieję, że do gustu przypadną Wam równie mocno, jak Nam.

A jeśli potrzebujecie kilku porad, w jaki sposób szukać fotografa dziecięcego oraz na co zwracać uwagę, by być zadowolonych z efektów, zerknijcie to mojego małego poradnika TUTAJ.
 
mama i córka
dziecięca sesja zdjęciowa roczek dziecka dziecięca sesja zdjęciowa roczek dziecka modelka dziecięca dziecięca sesja zdjęciowa roczek dziecka roczek dziecka dziecięca sesja zdjęciowa 
 I co myślicie? To nie są wszystkie zdjęcia rzecz jasna. Wspaniałe ujęcia ma również Maja, cała nasza rodzinka oraz Gazela ze swoimi dziewczynami, jednak coś muszę zostawić również dla siebie, prawda?